Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Trudne horroru początki – recenzja „Pokój do wynajęcia”

Zdawać by się mogło, że horror w Polsce przeżywa istny renesans. Półki księgarni są zasypywane przez kolejne publikacje Kinga, Barkera i Mastertona, a do kin trafia coraz więcej filmów grozy. Jednak rodzime produkcje i publikacje stanowią zaledwie niewielki ich odsetek. Nieliczne wydawnictwa podejmują nieśmiałe próby ożywienia polskiego horroru, wydając zbiory opowiadań i umożliwiając młodym autorom pokazanie twórczości. Jednym z najnowszych jest „Pokój do wynajęcia”, prezentujący szesnaście utworów grozy spod piór początkujących twórców.

Jak to zwykle z antologiami bywa, poszczególne teksty różnią się znacznie jakością oraz objętością. Wśród szesnastu opowiadań znalazło się parę rozbudowanych, DŁUŻSZYCH utworów. Nie zabrakło także tak zwanych szortów, a więc tekstów mieszczących się na zaledwie kilku stronach. Opisywanie każdego z osobna mijałoby się z celem, jednak wśród tych szesnastu opowiadań niektóre zasługują na szczególne wyróżnienie.

Jedną ze wspomnianych krótkich form jest „Worek” Adriana Miśtaka. Mimo prostej konstrukcji, opowiadanie może się podobać. Chociaż mieści się na kilku kartkach, autor od samego początku ciekawie buduje napięcie, odsłaniając przed czytelnikiem kolejne fakty, by nagle zaskoczyć oryginalnym zakończeniem. Tytułowy „Pokój do wynajęcia” Tomasza Golisa to nieco dłuższy, lecz nad wyraz wciągający tekst, w którym ponownie prowadzi się odbiorcę maluczkimi kroczkami do nietypowego finału. Bohaterem jest mężczyzna wprowadzający się do okrytego złą sławą mieszkania w pewnej kamienicy. Postanawia w niej zamieszkać, mimo ostrzeżeń sąsiadów. Innym świetnie napisanym, a przy tym niezwykle nastrojowym opowiadaniem jest „Stary Las” autorstwa Agnieszki Majchrzak. Mała dziewczynka, Julia, przeprowadza się do rodziny mieszkającej w tytułowym lesie. Niedługo później okazuje się, że tutejsze drzewa skrywają niezwykłą tajemnicę, a domownicy wyraźnie coś przed Julią ukrywają.

W „Pokoju do wynajęcia” znajdują się teksty lepsze i gorsze, ale trudno znaleźć wśród nich opowiadania, które budziłyby jednoznacznie negatywne emocje. Niektóre utwory, jak otwierające zbiór „Tylko ciało” Ewy Mroczek, czy „Cena sztuki” Marcina Kryszczuka, sprawiają wrażenie, jakby czegoś im brakowało i nie okazują się równie wciągające, co pozostałe. Wszystkie jednak – co nie powinno dziwić, zważywszy nie tylko na jakość tekstów, ale i ich objętość – czyta się bardzo szybko, przyjemnie i bez większych przestojów. Po ich lekturze raczej nikt nie będzie miał problemów z zaśnięciem, niemniej, mroczny, posępny nastrój poszczególnych utworów często udziela się podczas czytania.

Od strony wydania „Pokój do wynajęcia” prezentuje się nieźle. Wydawnictwo Red Horse przyzwyczaiło już swoich klientów do wysokiej jakości publikowanych książek. Nie inaczej jest tym razem. Korekta spisała się bez zarzutu, pozostawiając niewielką liczbę błędów. Zbiór jest dosyć gruby, mieści się na czterystu stronach, ale jego cena nie należy do wysokich i wynosi niecałe dwadzieścia pieć złotych.

„Pokój do wynajęcia” to kolejna polska antologia horroru, która powinna przypaść do gustu miłośnikom literatury grozy. Nie ma tu wprawdzie utworów wybitnych, które na dłużej zagościłyby w pamięci czytelników, ale ciężko oczekiwać cudów po autorach, dla których „Pokój do wynajęcia” jest książkowym debiutem. Miłośnicy gatunku mogą liczyć na kilka godzin przyjemnej, niezobowiązującej lektury, w sam raz na chłodny, jesienny wieczór.

Ocena: 3/5

Dyskusja