Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Widmo kota nadciąga – recenzja „Mały świat Golema”

Po długim okresie oczekiwania, wreszcie polski czytelnik ma okazję przeczytać we własnym języku kolejny komiks niezwykle utalentowanego twórcy – Joanna Sfara. „Kot Rabina” jego autorstwa wielkimi literami wpisał się wśród najlepszych dzieł gatunku, po nim jednak nastąpił długi okres posuchy przerwany przez nowopowstałe wydawnictwo Mroja Press, które zaprezentowało jedno z wcześniejszych dzieł tego autora, a mianowicie powstały w 1998 roku komiks „Mały świat golema”.

Historia w nim zawarta jest zbiorem krótkich przypowiastek, których ciąg logiczny miał swój początek w jednym

niepozornym zdarzeniu. Zaraz po nim nastąpiła cała lawina przygód, które łączą się nie tylko ciągiem przyczynowo – skutkowym (choć ten nie zawsze występuje), ale też bohaterami. Ci również stanowią gigantyczną zaletę tego komiksu. Mimo że często pojawiają się tylko na chwilę, są niezwykle bogatymi i pełnymi postaciami. Okazuje się bowiem, że są na tyle ciekawe, iż autor z czasem postanowił stworzyć komiksy poświęcone poszczególnym z nich. „Mały świat golema” stanowi świetny punkt wyjściowy stanowiąc początek świata, w którym żyją bohaterowie.

„Mały świat golema” obfituje w wiele niecodziennych zdarzeń i równie niezwykłych rozwiązań akcji. Czytelnik, mimo że komiks nie jest szczególnie obszerny, powinien być w pełni ukontentowany zawartością. Sfar z wielkim wyczuciem łączy pozornie nie mające ze sobą związku elementy i scala je w jedną zwartą logiczną całość. Przebieg akcji ani na chwilkę nie zwolni tempa, a zaciekawienie odbiorcy ani na moment nie osłabnie. Nawet po zakończeniu lektury będzie chciał znać inne przygody występujących tutaj bohaterów.

Bohaterowie i ciekawy scenariusz obfitujący w wiele nieoczekiwanych zdarzeń nie są jedynymi zaletami tego komiksu. Kolejna z nich widoczna jest już na pierwszy rzut oka – jest nią bowiem świetna kreska autora. Delikatna i zwiewna, jest jednocześnie niezwykle wymowna i klimatyczna. Sfar w zależności od potrzeby przechodzi od stylu, w którym używa masę szczegółowych kresek i wysokiego stopnia skomplikowania, do momentów, gdzie rysunek jest wręcz symboliczny i składa się z plam światła bądź cienia. Robi to tak umiejętnie, że bez wątpliwości można zaliczyć „Golema” do grona najlepiej narysowanych komiksów, jakie ukazały się na naszym rynku. Tym bardziej jest to fascynujące, że jest to jeden z wcześniejszych tworów tego autora.

Cóż więcej pozostaje do dodania? Jest to komiks, który broni się każdym elementem – ciekawa fabuła w której uczestniczą interesujące i pełne postacie, przedstawiona w rewelacyjny graficznie sposób, powinna zadowolić nawet najbardziej wybrednego fana komiksu. Polecam zatem wszystkim fanom dobrych historii obrazkowych, którzy chcieliby doświadczyć wielkiej przyjemności z lektury.

Dyskusja