Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Woody Allen w pełnej krasie – recenzja „Blue Jasmine”

Woody Allen to reżyser, którego nie trzeba nikomu przedstawiać. Należy do tej grupy twórców, którzy są kochani przez miliony i znienawidzeni przez całą resztę. Nie można odmówić mu jednak geniuszu – w końcu zapisał się on trwale na kartach historii kinematografii. Niestety ostatnie filmy Allena nie prezentowały się już tak znakomicie jak kiedyś, a sam reżyser został już skreślony przez wiele osób. „Blue Jasmine” to żart z niedowiarków, bowiem najnowsza komedia Allena to powrót do geniuszu.

Główna bohaterka filmu, Jasmine, jest egoistyczna i samolubna.

Nie ma żadnego wykształcenia, więc kiedy jej były mąż, Harold, traci nielegalnie zdobyty majątek, kobieta zostaje bez grosza przy duszy. On idzie siedzieć, a jego żona nie ma co ze sobą zrobić. Jedzie więc do San Francisco, do swojej siostry, która wiedzie znacznie gorsze życie niż Jasmine dotychczas. Nieprzyzwyczajona do takiego standardu bohaterka zaczyna pić dużo alkoholu, często łykać Xanax i dalej zachowuje się jak wcześniej, nie próbując się nawet zniżać do poziomu swojej siostry i jej znajomych.

Scenariusz „Blue Jasmine” stanowi o sile i geniuszu filmu. Jest to bez wątpienia jeden z najlepszych skryptów XXI wieku. Rozpisanie postaci, fabuła i stopniowe wprowadzanie widza w dramaturgię akcji – wszystkie te elementy tworzą niesamowitą całość.

Woody Allen po raz kolejny pokazuje również, że wie, na jakich aktorów postawić. Cate Blanchett zachwyca każdego krytyka filmowego. Obsadzenie jej w roli Jasmine było strzałem w dziesiątkę. Alec Baldwin nie miał może zbyt wymagającej roli, ale trzeba przyznać, że zagrał ją wiarygodnie. Reszta postaci została zwyczajnie przyćmiona przez Jasmine, chociaż nie można wiele zarzucić ich odtwórcom.

„Blue Jasmine” to wręcz szablonowy przykład komediodramatu. Dialogi są przepełnione czarnym humorem, który jednak cały czas bawi. Przynajmniej do czasu. Potem, przy kolejnym stłumionym śmiechu, nachodzi człowieka myśl, że zachowanie Jasmine zaczyna być smutne.

Wreszcie widz zaczyna zastanawiać się nad losem tej biednej kobiety i przestaje się śmiać, będąc zmuszonym do głębszych przemyśleń.

Najnowsza produkcja Woodego Allena to przede wszystkim popis możliwości Cate Blanchett i… samego Woody’ego Allena. Aktorka tym filmem najprawdopodobniej będzie miała szansę na Oscara, a scenariusz przypomina o geniuszu reżysera i pokazuje, że dalej jest on zdolny do stworzenia filmu, który bez wątpienia zostanie zapamiętany przez setki tysięcy widzów na całym świecie.

Ocena: 4.5/5

Dyskusja