Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Ciąg dalszy walki o wolność – recenzja „Fundamenty wiary”

David Weber to pisarz będący jedną z największych gwiazd światowej fantastyki, polskiemu czytelnikowi znany przede wszystkim z rewelacyjnych cykli militarnego science-fiction i porywającej space opery „Schronienie”. Nakłady jego książek są oszałamiające, ponieważ na całym świecie przekroczyły już razem ponad siedem milionów egzemplarzy, a dwadzieścia dwa tytuły tego autora trafiały na listę bestsellerów „New York Timesa”. Jego książki są epickie także pod względem objętości, pełne niekonwencjonalnych pomysłów, spisków oraz scen batalistycznych. W cyklach powieściowych Webera można doszukać się pewnego rodzaju podobieństw, kolejne tomy są bardzo zbliżone pod względem narracji, kompozycji, bohaterów czy stylu. Dotyczyło to zarówno „Schizmy rozdartych”, jak i „Potężnej fortecy”, co pozwalało sądzić, że w przypadku „Fundamentów wiary” nie będzie inaczej.

Fabuła rozpoczyna się w momencie, kiedy wyspiarskie Imperium Charisu walczy o przetrwanie. Jego obywatele nie wiedzą jednak, za co tak naprawdę walczą i giną. Koronie udało się odpierać mordercze ataki Kościoła przez pięć lat, mimo to kler w dalszym ciągu trzyma cały świat w szachu. Sieje zamęt i chaos, a tymczasem liczba religijnych fanatyków drastycznie rośnie. Tortury w lochach Inkwizycji oraz publiczne egzekucje dodatkowo podcinają skrzydła tym, którzy zdecydowali się walczyć o wolność. Władcy Charisu odnoszą liczne zwycięstwa na morzach i oceanach Schronienia, jednak perspektywa ostatecznego tryumfu jest jeszcze bardzo odległa. Wszystko dlatego, że Kościół trzeba pokonać na jego własnych ziemiach, a na domiar złego, zamachowcy czyhają na życie cesarza Caybla i jego małżonki. Co odkryje Merlin Athrawes, cybernetyczny awatar kobiety zmarłej przed tysiącem lat, pod Świątynią w odległym Syjonie? Czy ludności świata ogarniętego despotyczną władzą Kościoła uda się w końcu wywalczyć upragnioną wolność?

Jest to powieść dla miłośników wojny rozumianej bardzo szeroko. Sporo w tym tomie polityki, nie brakuje i scen batalistycznych. Miłośnicy literatury fantasy znajdą tutaj dużo innowacji, wiele niespotykanych nigdzie wcześniej pomysłów. Wierni fani cyklu powinni również poczuć się usatysfakcjonowani. David Weber uznawany jest za klasyka militarnej SF, jest równocześnie wszechstronnym twórcą fantastyki naukowej oraz fantasy. Było to moje kolejne spotkanie z twórczością tego autora, jednak szczerze muszę przyznać, że ta pozycja sprawia lepsze wrażenie, niż „Schizmą rozdarci” czy ,,Potężna forteca”. Odczucia po lekturze książki są jak najbardziej pozytywne, można wynieść z niej niemało nowych doświadczeń i przemyśleń. Charaktery i motywacje poszczególnych postaci są w tym tomie świetnie zarysowane. Weber przedstawia wielkie strategie i polityczne machinacje w przystępny sposób, dzięki czemu jego książkę czyta się z niebywałą przyjemnością.

„Fundamenty Wiary” w porównaniu z poprzednimi częściami cyklu wypadają bardzo dobrze. To wyjątkowo opasły tom, jednak czyta się go sprawnie i przyjemnie. Fabuła jest ciekawa i nie nudzi, akcja obfituje w liczne punkty zwrotne i często zaskakuje. Książka pisana jest ciekawym i przystępnym językiem, wciąga czytelnika do ostatniej strony. Zarówno fanom twórczości Davida Webera, jak i tym, którym do gustu przypadły dotychczasowe odsłony cyklu „Schronienie”, „Fundamenty wiary” można z czystym sumieniem zarekomendować.

Ocena: 4.5/5

Dyskusja