Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Flip i Flap polskiego wampiryzmu – recenzja „Bezdomne wampiry”

Świat widział różne rodzaje wampirów. Od tych brutalnych i krwiożerczych po te zakochane i zniewieściałe. Cały sztab artystów bawił się tym mitem o dorzucał swoje trzy grosze. Tadeusz Baranowski również miał coś do powiedzenia w tym temacie i stworzył „Bezdomne wampiry”.

Szlurp i Blurp to krwiopijcy, których można szukać ze świeczką. Mimo dorosłego już wieku (mają prawie po 900 lat) zmagają się z problemem braku dachu nad głową. Chłód i głód to ich główni przeciwnicy, lecz największe problemy mają przez autora, który zgotował im nieliche przygody.

Główni bohaterowie albumu komiksowego „Bezdomne wampiry” na swym koncie mają niebywałe historie. Kosmici, napad na bank, Thorgal czy łowca wampirów Zdzichu Kołek, to tylko część niebywałych przeżyć, które powstawały w 1985 oraz 2009 roku.

Kupując „Bezdomne wampiry” zapłacimy 39,90 zł, a w zamian otrzymamy 56 stron w twardej oprawie. Tadeusz Baranowski wymyślił i zamieścił na papierze niesamowity duet: Szlurp i Burp. Ten pierwszy jest wysoki i chudy, sylwetka drugiego bohatera jest krągła, a wzrost niski. Są życiowymi fajtłapami. Można w nich dostrzec nawiązanie do Flipa i Flapa, których zna chyba każdy. Niezdarność postaci pierwszoplanowych podkreśla kreska autora. Jest ona gruba, a na planszach nie znajdziemy rysunków, które ukazują krajobraz jak ze zdjęcia. Plansze komiksowe wypełniono w sposób luźny, nie przykładając wagi do starannego odzwierciedlenia otoczenia. Postaci jak i tło są karykaturalne. Ten zabieg bardzo dobrze współgra z poczuciem humoru w utworze. Jednocześnie dobrano ciemne kolory nadając dziełu mroczny klimat. Nawet historia dziejąca się zimą i wypełniona po brzegi śniegiem utrzymuje atmosferę grozy.

Największym plusem „Bezdomnych wampirów” jest poczucie humoru. Szlurp i Blurp natrafiają na niebywałe przygody, często podejmują zabawne decyzje, a autor potrafi rozśmieszyć choćby wyprawą do Wysokiej Izby Superwampirów. Tego typu wycieczki często są ukazywane w nudny sposób, lecz Tadeusz Baranowski wie jak stworzyć zabawne dzieło. Bardzo interesującym rozwiązaniem, które sprawdziło się w tym albumie jest zamieszczenie na jednej stronie dużego rysunku z danym tłem oraz wkomponowanie w niego kilka kwadratów z przemieszczającymi się po tym krajobrazie bohaterami. Wygląda to naprawdę ciekawie.

W albumie oprócz rysunków stworzonych przez Tadeusza Baranowskiego znajdziemy „Galerię”, która zawiera prace różnych rysowników. Jest to świetny dodatek ukazujący Szlurpa i Blurpa spod ręki między innymi Michała Śledzińskiego czy Tomasza Leśniaka. 11 stron różnych prac jest świetnym urozmaiceniem albumu komiksowego.

„Bezdomne wampiry” to zabawne historie duetu krwiopijców, lecz tafią nie tylko do fanów wampirów, którzy mają spore poczucie humoru. Tadeusz Baranowski stworzył dzieło sprawiające, że każdy się uśmiechnie oraz nacieszy oko. Zachować mroczny klimat w śmiesznych opowieściach to nie lada sztuka, lecz autorowi i Tomaszowi Piorunowskiemu, który pokolorował część nowelek z tego albumu świetnie się to udało. Pozycja wydana przez kulturę gniewu jest dziełem, które bez wahania można postawić na każdej półce.

Dyskusja