Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Historia wielu smaków – recenzja „Osama”

Jak się żyje na kartach powieści? Całkiem nieźle. Lub nieznośnie. Jeżeli jesteś natomiast martwym terrorystą, to wręcz bajecznie. W końcu nazwanie wroga publicznego nr 1 całego zachodniego świata, bojownikiem walczącym w wojnie o słuszną sprawę, może zupełnie zmienić perspektywę.

Detektyw w stylu noir

Joe jest zwykłym gościem prowadzącym małą agencję detektywistyczną. Nie zarabia może kokosów, ale jest zadowolony ze swojego życia w Vientianie – posiedzi chwilę z książką i papierosem w swoim parnym biurze, zawsze może zejść pogadać z zaprzyjaźnionym księgarzem, prowadzącym antykwariat na parterze, a w porze lanczu wyjść przekąsić coś u straganiarza za rogiem. Świat Joego jest znajomy, bezpieczny i poukładany – aż do dnia, kiedy do jego biura wkracza tajemnicza klientka.

Detektyw, żywcem wyjęty z filmów noir z lat 40., dostaje sprawę życia. Kobieta zleca mu odnalezienie autora podrzędnych, ale poczytnych, powieścidełek sensacyjnych z serii „Osama bin Laden – Mściciel”. Z pozoru łatwa sprawa okazuje się zagadką, w której rozwikłaniu przeszkadzać mu będą różne siły. Bohaterowi przyjdzie umykać przed kulami częściej niżby sobie życzył, nieraz zada sobie pytanie – czy warto drążyć temat.

Czytając „Osamę” Laviego Tidhara, z zapartym tchem śledzimy losy detektywa, jednak to nie one są najważniejsze. Najważniejszy jest pogmatwany świat, w którym Joemu przyszło żyć. Pełen nierozwiązywalnych zagadek, niedomówień i sekretów, w które lepiej nie wnikać. Zamieszkiwany przez niewyraźnych uchodźców, niemogących znaleźć swojego miejsca, znikających przy najmniejszych wątpliwościach. Jest to świat na tyle dziwny, ale i bogaty, że każda kolejna osoba starająca się go poddać analizie, kończy z zupełnie nową interpretacją. Bowiem „Osama” to interpretacyjna studnia bez dna.

Interpretacyjne El Dorado

Powieść dotyka tak wielu zagadnień, że nie sposób wszystkich nawet wyłapać. Polski wydawca w opisie książki skupia się na przenikaniu świata fikcji z rzeczywistością oraz na zagadnieniach egzystencjalnych, które Lavie Tidhar stawia przed czytelnikiem. Publicyści polityczni pastwią się nad zagadnieniem, czy odrealnianie i wybielanie Osamy bin Ladena, czyli wcielenia zła, nie umniejsza też samego zła przez niego dokonanego. Analitycy często podkreślają, że „Osama” jest odpowiedzią na okrucieństwa terroryzmu, odzwierciedla wpływ globalnego terroru na cywilizację zachodu, pokazuje też różnorodność kulturową świata, wskazując, że możliwe jest życie w harmonii. Ponadto, w interpretacjach często pojawia się wątek przedziwnych osobistych związków Laviego Tidhara z Al Kaidą.

Każdy może pokusić się jednak o własną, osobistą interpretację „Osamy”. Jest to dzieło do tego stopnia otwarte, że niemalże każdego punktu widzenia z powodzeniem można bronić. W tym właśnie tkwi geniusz powieści Tidhara – jest skonstruowana w taki sposób, aby pole dla interpretacji ograniczone było wyłącznie wyobraźnią i kreatywnością czytelnika.

Majak senny

Czytelnika „Osamy” zachwyci jednak nie tylko dowolność interpretacyjna. Już samo zanurzenie się w wykreowany przez Laviego Tidhara świat jest ekscytującym przeżyciem. W świecie Joego granice między fantazją a rzeczywistością zacierają się, wszystko wydaje się dziać na pograniczu sennego majaku. Autor konsekwentnie odrealnia to, co mogłoby wydawać się prawdziwe; bardzo realne i rzeczywiste stają się natomiast wytwory fantazji. Błądząc razem z detektywem we mgle tajemnic nie sposób nie zastanowić się – gdzie kończy się rzeczywistość, a zaczyna fikcja? A może pytanie powinno brzmieć – gdzie kończy się fikcja, a zaczyna rzeczywistość?

„Osama“ atmosferą przypomina po trosze książki Harukiego Murakamiego, poziom abstrakcji może przywodzić za to na myśl filmy Jima Jarmuscha. Czytelnik od samego początku nie wie, co jest prawdziwe, a co zmyślone, a po zakończeniu lektury jest jeszcze bardziej zagubiony niż na jej początku.

Bohaterowie drugiego planu

Historia Joego, przemierzającego odrealnione zaułki miast rozrzuconych po całym świecie, jest też pretekstem do pokazania tych miejsc z innej, może mroczniejszej strony. W „Osamie” są one żywymi organizmami – każde ma zupełnie inną naturę, ale łączy je jedno: wiecznie się zmieniają. To one, obok Joego, są najważniejszymi bohaterami powieści.

Kiedy Tidhar opisuje Vientian, czuje się jego puls, otwartość i pełnię życia. Z drugiej strony, poczuć można też jego duchotę, pot przyklejający koszulę do grzbietu i nieustający hałas dochodzący z ulicy nawet w najdalsze zakamarki budynków. Kiedy przemierzamy razem z Joem nocny Paryż, wyczuwamy wiatr otulający twarz detektywa na Polach Elizejskich, niemalże jesteśmy w stanie usłyszeć muzykę dochodzącą z licznych knajp otwartych całą noc, czujemy także przytłaczającą i z jakiegoś powodu obcą atmosferę miasta. W Londynie z jego mieszkańców bije duma i wyniosłość dostępna tylko Brytyjczykom, Joe zaś, podobnie jak różnej maści emigranci, jest szczurem, który przemyka się kanałami, poniżej wzroku obywateli i turystów.

Inny znaczy lepszy?

W świecie Joego mamy też szansę przelotnie rzucić okiem, jak wyglądałaby nasza rzeczywistość, gdyby nigdy nie zaistnieli w niej islamscy terroryści. Nie byłoby zamachów, jak choćby ten z 11 września 2001 r., nie byłoby wojny z terrorem, nie byłoby dzielenia państw na „dobre” i „należące do osi zła”. Czy to oznacza jednak, że nie byłoby wojen, a świat żyłby w pokoju? Lavie Tidhar sugeruje, że jest to mało prawdopodobne – wojna leży w ludzkiej naturze.

W rzeczywistości, gdzie Osama bin Laden jest bohaterem książkowym pokroju Paula Atrydy, zamiast walczyć z terrorystami świat prowadzi zawzięte wojny opiumowe. Mężczyźni spotkani w barze chętnie opowiadają, jak to toczyli ciężkie boje, aby tylko cywilizowany świat miał dostęp do swojego opium. I gdyby zaszła taka potrzeba, to jeszcze raz stanęliby do walki w tak słusznej sprawie.

Spełnione obietnice

Lavie Tidhar, zgodnie z obietnicą z okładki, w „Osamie” raczy czytelnika prawdziwą ucztą wyobraźni. A może lepiej powiedzieć – zabiera go w oniryczną podróż po trzech kontynentach, ale także w głąb ludzkiej duszy. Nie dziwi więc uhonorowanie autora World Fantasy Award 2012 właśnie za „Osamę”, gdzie zwyciężył z takimi monumentami jak np. „Dallas ‘63” Stephena Kinga czy „Taniec ze Smokami” George’a R.R. Martina.

Być może powieść Laviego Tidhara nie jest dla wszystkich – mniej uważni czytelnicy mogą zagubić się w labiryncie symboli i znaczeń; jednak jeżeli ktoś podejmie wysiłek intelektualny zmierzenia się z „Osamą”, lektura po stokroć go wynagrodzi. Nie bez przyczyny porównuje się izraelskiego pisarza do Philipa K. Dicka – oferuje on bowiem czytelnikom intelektualne wyzwanie najwyższej próby.

Ocena: 4.5/5

Dyskusja