Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Kiedy kończą się efekty, zacyzna się fabuła – recenzja „Devil may cry” (DVD 2)

Dante – pół demon żyjący wśród ludzi, prowadzi agencję Devil May Cry, która, jak głosi jej, hasło zajmuje się wszelkimi zleceniami. Szczególnie jeśli te obejmują likwidację demonów za wysokie wynagrodzenie. Niestety, mimo że pierwszy warunek spełnić łatwo, tak z drugim najczęściej Dante ma problemy. Dzięki skuteczności w zwalczaniu demonów w piekle, zyskał rangę legendy, a wiele demonów postawiło sobie za cel pokonanie go – dałoby to zwycięzcy szybki awans w demonicznej hierarchii. Niestety w świecie ludzi Dante ma opinię rozrabiaki – co prawda jest niezawodny w niszczeniu demonów, jednak szkody, jakie zwykle powoduje w okolicy, są na tyle ogromne, że większa część wynagrodzenia zwykle idzie na ich pokrycie.

Tym razem to Dante stanie się przedmiotem śledztwa.

A śledzić go będą nie agenci piekła, a zazdrosny kochanek jednej ze znajomych Dantego. Jakie zdanie na temat życia pogromcy może wyrobić sobie zwykły człowiek, który nie opuszcza go na krok?

Nie zabraknie w tej historii również demonów – nasz białowłosy będzie musiał sprostać demonowi piosenkarki, która oddała duszę w zamian za sławę, oraz tajemniczej masce, która proponuje spełnienie życzeń. Do tego stawi czoła swojej przeszłości, kiedy okaże się, że być może odnalazł okruchy swojego dzieciństwa – już wtedy związanego z demonami i przemocą.

Druga płyta serialu „Devil May Cry” – opartego na grze firmy Capcom, zawiera kolejne cztery epizody, które ku uciesze widzów okazują się dużo lepsze niż poprzednie części.

Tym razem autorzy scenariusza włożyli w fabułę sporo pracy i efekty są widoczne od razu. Każdy odcinek ma swój pomysł, odpowiedni klimat i przede wszystkim łączy powagę z humorem w odpowiednich proporcjach. Cieszy też, że w obecnych odcinkach prawie nie pojawia się postać młodej pomocniczki Dantego, która tak skutecznie psuła powagę i klimat pierwszego krążka. Tym razem treść odcinków będzie dużo bliższa świetnie narysowanej i mrocznej czołówce.

Poprawia się też troszkę poziom grafiki, choć może to zabrzmieć dziwnie, gdyż zaleta grafiki tkwi w obniżeniu jej jakości.

Mniej mamy tutaj wpychanych na siłę w poprzednich epizodach wstawek animacji komputerowej, które z uporem psuły poczucie jakiejkolwiek estetyki graficznej. Tym razem serial zbliża się zarówno wyglądem jak i klimatem do filmów takich jak „Vampire Hunter D: Bloodlust”, co mu ewidentnie służy. Na tym krążku przygody Dantego poznajemy z przyjemnością, nie męcząc się z każdą kolejną minutą i nie myśląc tylko o możliwie szybkim zakończeniu. Obejrzawszy odcinki 5 do 8 ma się nawet ochotę czekać na kolejne części. A to już duży postęp.

Cóż zatem należy dodać? Chyba tylko to, że warto było przemęczyć początek serii, by dotrzeć do kolejnych odcinków, które ogląda się miło – szczególnie że przypominają troszkę mroczniejszą wersję serialu o Zorro, emitowanego kiedyś na kanale Polonia 1.

Ocena: 3.5/5

Dyskusja