Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Morderstwo w środku lasu – recenzja „Polowanie na myśliwego”

Szeroki wybór literatury kryminalnej w polskich księgarniach sprawia, że wymagania czytelników rosną. Nikt nie reaguje już z entuzjazmem na kolejną książkę o topielcu, żonie zamordowanej przez zazdrosnego męża, czy mafijnych porachunkach. Tymczasem „Polowanie na myśliwego” przykuwa uwagę nie tylko ciekawą okładką, ale też tytułem zwiastującym oryginalną i niebanalną fabułę, której ostatnio próżno szukać w utworach z tego gatunku.

Akcja powieści Ryszarda Hopa rozgrywa się głównie w Kamiennym Jarze, gdzie w środku zimy zabity zostaje opiekun lasu i zwierząt. Ginie od przypadkowego postrzału, jednak środowisko, w którym obracała się ofiara okazuje się być bardzo zdeterminowane, by odnaleźć i ukarać zabójcę. Mateusz Górski, emerytowany leśniczy, postanawia wynająć prywatnego detektywa, w nadziei, że zdoła on wytropić sprawcę. Podejrzenia kierują się na coraz bezczelniej poczynających sobie w okolicy kłusowników.

Największą sympatię czytelnika wzbudza detektyw, który wcześniej odwiedził Kamienny Jar w ramach odpoczynku i zdaje się wracać tam z nieskrywaną przyjemnością. Nie gra on tu jakiegoś Sherlocka Holmesa, ale nie można odmówić mu inteligencji i błyskotliwości, jakże przydatnych w tym fachu.

Istotnym aspektem jest fakt, że książka sprawia wrażenie, jakby autor napisał ją również ku przestrodze kłusownikom. Wydaje się, że uświadomienie odbiorców o ich okrucieństwie i niehumanitarnych metodach działania, jest tutaj równie ważne, co sama przyjemność lektury i zaskakujące zakończenie, charakterystyczne dla powieści tego gatunku. Las przestaje być już schronieniem dla zwierząt, a Ryszard Hop ewidentnie próbuje z tym walczyć.

Jedynym problemem „Polowania na myśliwego” jest styl, w jakim został on napisany. Nie doszukamy się w nim rozbudowanych zdań czy pięknych, zapierających dech w piersiach opisów. Bywają momenty, w których czytelnik może się poczuć częścią Kamiennego Jaru, ale te rzadkie przebłyski nie czynią z tej książki wybitnego dzieła.

Ryszard Hop napisał niezłą, solidną powieść. Czyta się ją szybko i sprawnie, a fabuła nie jest bezsensownie przeciągana, żeby zapełnić kolejne kartki. Można ją jednak polecić wyłącznie osobom, którym bliska jest ta tematyka. Fani gatunku będą zawiedzeni przeciętną lekturą, a ci, którzy dopiero rozpoczynają przygodę z kryminałem, nie przekonają się do niego po „Polowaniu na myśliwego”.

Ocena: 2.5/5

Dyskusja