Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Okrutny świat wampirów – recenzja „Vampire Hunter D”

W okrutnym świecie nie ma miejsca na ckliwość. Jedyne, co może pomóc w przeżyciu, to strach. Strach, który odczuwają inni przed tobą. Szczególnie kiedy jesteś młodą, piękną dziewczyną, która opiekuje się gospodarstwem i młodszym bratem; chroni ich przed drapieżnikami, zarówno zwierzęcymi, jak i ludzkimi. Trzeba być naprawdę twardym. Jednak czasami sytuacja przerasta nawet najodważniejszych i najbardziej doświadczonych…

Doris, żyjąca w nieprzyjaznym ludziom świecie, w czasie polowania spotyka istotę, której moc i potęga są tak ogromne, że dziewczyna nie umie nawet sprzeciwić się jej woli. Tą istotą jest książę wampirów – Magnus Lee.

Po latach wrócił do okolicy i upatrzył sobie Doris jako swoją nową nałożnicę. Ukąszona dziewczyna, świadoma, że ma niewiele czasu by wyrwać się spod jego czaru, postanawia wynająć łowcę wampirów. Szczęśliwym trafem w okolicy znalazł się akurat D – człowiek, który twierdzi, że jest w stanie sprostać temu niezwykle trudnemu zadaniu. Bez chwili zwłoki przystępuje do tworzenia bezpiecznej bazy w domu dziewczyny i od razu udaje mu się przegnać poddanych księcia, którzy niedługo potem zjawiają się u progu.

„Vampire Hunter D” to klasyczny film opowiadający losy pogromcy wampirów, o przygodach którego w następnych latach powstało wiele książek, komiksów oraz drugi film, nie wspominając o licznych albumach z ilustracjami i setkach gadżetów. Z całego tego zbioru najbardziej wartościowy i najciekawszy jest oczywiście pierwowzór, czyli film.

Japońscy twórcy udowodnili, że dobry film o wampirach nie musi od początku do końca spływać krwią, a najważniejsze są dobry scenariusz i mroczna atmosfera. Mimo że anime ma dość prostą i schematyczną fabułę, śledzi się ją z zainteresowaniem i uwagą aż do samego końca. Jest to wielka zaleta, gdyż w potopie tak popularnych teraz wampirzych tytułów, niewiele dysponuje choćby skrawkiem scenariusza i klimatu. Jest to też spora zaleta w porównaniu z drugą częścią filmu („Vampire Hunter D: Bloodlust”), która to, podążając za duchem czasów, odrzuciła treść na rzecz kolorowych efektów specjalnych i szybkiej akcji.

Film wykonany jest „starymi” technikami, gdzie o jakości animacji świadczyły nie ilość gigabajtów na procesorze twórców, lecz ich własne umiejętności.

Biorąc pod uwagę, że „Vampire Hunter” powstał w roku 1985, można śmiało stwierdzić, że w owych czasach znajdował się w pierwszej lidze dobrze wykonanych filmów. Również obecnie, mimo pewnych niedociągnięć formalnych, należy twórcom oddać, że stworzyli dzieło klimatyczne i przede wszystkim mające wyrazisty charakter. Przy uwzględnieniu tego, że obecnie wszelkie filmy animowane wyglądają niemal tak samo, oryginalność stanowi wielką zaletę.

„Vampire Hunter D” jest zatem klimatycznym i ciekawym filmem o wampirach, który powinien zadowolić zarówno fanów dobrego scenariusza jak i szybkiej akcji. Nawet nie będąc miłośnikiem tematyki wampirzej, trudno się przy nim nudzić.

Ocena: 3.5/5

Dyskusja