Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Podróż do Egiptu – recenzja „Egipskie księżniczki – część pierwsza”

Tym razem przenosimy się wraz z Igorem Baranko do gorącego, pełnego konfliktów i spisków Egiptu…

Titi-Nefer Sechmetichet i Kiki-Nefer Bastimerit to córki jednego z ostatnich wielkich faraonów, Ramzesa III. Zostajemy wrzuceni w sam środek akcji, bo owe siostry poznajemy, gdy mają zostać porwane przez Meszueszów – demoniczny lud grasujący po pustyniach. Okazuje się, że pomysłem tym stoi Ka-Babui, która próbuje utrudnić życie ich ojcu. Dziewczynom udaje się uciec, jednak każda z nich trafia w inne miejsce. Kiki odnajduje Jahmozis, a Titi staje na drodze architekt, który próbuje znaleźć „mumię wielkiego zbrodniarza”.

Autor po raz kolejny serwuje nam pasjonującą wycieczkę do przeszłości. We wcześniejszych jego dziełach mieliśmy wszak okazję zobaczyć dawną Ukrainę, czy starożytną Grecję. Smaczku opowiedzianej historii dodają wplatane tu i ówdzie elementy egipskich wierzeń. Już na pierwszych stronach widzimy siostry czytające swoje przepowiednie, a dalej podkreślane są przekonania o istnieniu demonów z Amenti, czy duchów.

Timof miał już okazję wydać komiks Baranka. Wcześniej był to „Maksym Osa” – zeszyt przesiąknięty kozackim charakterem autora. W „Egipskich księżniczkach” nie widać już tego tak bardzo, co potwierdza tezę, że Igor zmienił się przez te lata. Dalej jednak budynki i wnętrza są rysowane bardzo dokładnie, a na strojach widać każdy ich detal, co czyni wrażenia jeszcze bardziej pozytywnymi. Ciekawym zabiegiem okazują się również krótkie historie, zgrabnie wplecione w dłuższą opowieść.

Cały zeszyt zostaje oczywiście przerwany w najbardziej dramatycznym momencie, a czytelnikowi pozostaje tylko zastanawiać się, czy Kiki spełni treść swojej przepowiedni, a Titi ruszy w poszukiwania tajemniczego grobowca. Czasu na odgadnięcie zakończenia jest aż nadto, ponieważ drugi tom „Egipskich księżniczek” pojawi się dopiero w maju przyszłego roku.

Dyskusja