Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Smutny koniec dobrego – recenzja „Devil may cry” (DVD 3)

Dante kontynuuje działalność swojego biura Devil May Cry i tępi kolejne demony. Jego potęga staje się wręcz legendarna i niemal wszystkie demony czują strach na sam dźwięk jego imienia. Oczywiście, pomijając te szalone, które w swojej głupocie postanawiają zyskać sławę, stając się jego pogromcami. No, ale ci nie żyją na tyle długo, by móc stanowić znaczącą siłę.

W tym czasie Dante wiedzie życie zwykłego zjadacza chleba, który toczy, z góry skazaną na porażkę, walkę ze swoją kilkuletnią współlokatorką. Walka ta dotyczy zwykłych codziennych czynności, takich jak sprzątanie, gotowanie czy innych równie prozaicznych i niezwykle trudnych do wykonania zadań.

Również i tym razem, mimo że Dante’mu przyjdzie walczyć z potężnymi wrogami – choćby z potężnym demonem, który odbiera życie ludziom, którzy przegrali z nim w pokera – to trudniej mu będzie umyć talerz, niż dokonać wielkich aktów bohaterstwa. To będzie musiało się zmienić, gdyż ze strony świata demonów zbliży się do tego realnego zagrożenie tak wielkie, jakiego jeszcze nigdy nie było. Walka nabierze tempa i powagi. Tym razem nawet Dante będzie musiał dać z siebie wszystko i być może postawić na szali własne życie. Będzie to moment, do którego zmierzała cała seria – wszystkie intrygi zaczną się łączyć i dążyć ku jednemu, z góry określonemu celowi i rozwiązaniu. Jednak czy Dante – pół demon i pół człowiek, będzie w stanie przeciwstawić się najpotężniejszemu demonowi, jaki kiedykolwiek się narodził?

Trzecia płyta serialu „Devil May Cry”, zawierająca cztery ostatnie odcinki, stanowi zakończenie serii. Tym razem epizody połączą się w całość, podążając za jednym związkiem przyczynowo – skutkowym. Dopiero teraz widz dowie się, że niektóre z intryg, z którymi Dante musiał się borykać wcześniej, była powiązana i stanowiła część większej afery. W efekcie każda kolejna płyta zyskiwała na powadze i rozmachu. Teraz zdarzenia nabiorą tempa, a kolejne sceny będą wnosiły nową porcję dramatyzmu. Co prawda, ogólny klimat poważnej serii o demonach psuty jest między innymi przez towarzyszkę Dantego – kilkuletnią dziewczynkę o ogromnych oczach ubraną w masę falbanek, która swoim pojawieniem się potrafi zniszczyć powagę każdej sceny, jednak ostatnie odcinki nie będą pod tym względem tak drastyczne, jak pierwsze. Doniosłość zdarzeń dziejących się pod koniec serii, zrównoważą troszkę ubytki w klimacie i sprawią, że zakończenie serii będzie się oglądało w miarę przyjemnie.

Niestety, w odróżnieniu od odcinków zawartych na drugiej płycie, widać, że twórcy większość budżetu poświęcili na wykonanie pierwszych i ostatnich odcinków. Stąd widoczne są efekty komputerowej animacji – co bynajmniej nie świadczy na korzyść serii. Jeśli całość wykonana jest tradycyjnymi technikami, wyraźnie odróżniające się od reszty efekty komputerowe psują estetykę.

Dodatkowym drobnym mankamentem jest polskie tłumaczenie, któremu, niestety, daleko do ideału, oraz cena, gdyż 50 złotych za ledwo 4 odcinki nie należy do najniższych – szczególnie że „Devil May Cry” trudno zaliczyć do klasyki czy do najwybitniejszych dzieł gatunku.

Jeśli zatem widzieliście wcześniejsze odcinki, zachęcam do zapoznania się z zakończeniem serii. Jeśli natomiast jeszcze nie mieliście ku temu okazji, zalecam uprzednie zapoznanie się z wcześniejszymi epizodami.

Ocena: 3/5

Dyskusja