Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Szlakiem Narodowych Sił Zbrojnych – recenzja „Legion”

Chociaż od II Wojny Światowej minęło już ponad siedemdziesiąt lat, a na przestrzeni czasu powstały niezliczone ilości powieści, pamiętników i naukowych monografii dokumentujących udział Polaków i ich wkład w ostateczne zwycięstwo nad Niemcami, to wiele związanych z tym kwestii po dzień dzisiejszy pozostaje przedmiotem sporów, kontrowersji i przekłamań. Jeszcze nie tak dawno temu nie wolno było głośno mówić o winie Sowietów za mord katyński, dziś natomiast Niemcy nie ustają w działaniach, by podzielić się z innymi narodami winą za Holokaust.

Pełen przekłamań jest także obraz Narodowych Sił Zbrojnych, jednej z największych i najbardziej skutecznych podziemnych organizacji niepodległościowych, której członkowie niemal od piewszych dni wojny toczyli krwawe boje tak z Niemcami, jak i Sowietami. Już propaganda komunistyczna przypinała im łatkę współpracujących z nazistami antysemitów i faszystów, ale i w wolnej Polsce nie brakuje pseudoautorytetów gotowych podpisać się pod podobnymi tezami. Dlatego właśnie dziś potrzeba nam takich powieści jak „Legion” Elżbiety Cherezińskiej; bezkompromisowych, uczciwych i rzetelnie osadzonych w historycznych realiach, a jednocześnie proponujących czytelnikowi rozrywkę najwyższego sortu.

„Legion” pozwala nam prześledzić szlak bojowy członków Brygady Świętokrzyskiej Narodowych Sił Zbrojnych, począwszy od poprzedzających wybuch wojny ostatnich dni sierpnia 1939 roku, aż po koniec maja 1945 roku, kiedy to wprawdzie Niemcy zdążyły już skapitulować, a jednak dla tysięcy polskich żołnierzy konflikt wcale się jeszcze nie skończył. Historia to dramatyczna, przepełniona trudem i znojem, zdradami i ofiarną krwią, niezwykle pasjonująca i momentami wręcz niewiarygodna – a jednak napisana przez życie.

Czytelnik pozna ją głównie z perspektywy żołnierzy wchodzących początkowo w skład Związku Jaszczurczego, a następnie piastujących wysokie funkcje w sformowanych już Narodowych Siłach Zbrojnych. Wśród nich są między innymi Władysław Marcinkowski ps. „Jaxa”, Antoni Szacki ps. „Bohun”, Henryk Figuro-Podhorski ps. „Step”, Władysław Kołaciński ps. „Żbik” czy wreszcie słynny Leonard Zub-Zdanowicz ps. „Dor”. Niejednokrotnie akcja koncentruje się jednak na bohaterach pobocznych, by wspomnieć chociażby Polę, młodą aktorkę łudząco podobną do Lody Halamy, czy Jakuba, działacza socjalistycznej konspiracji. Wskazanie tutaj protagonisty lub nawet garstki najważniejszych postaci byłoby zadaniem karkołomnym. Najprostsze, ale i najbliższe prawdy byłoby stwierdzenie, że to żołnierze narodowego podziemia są w tej historii najważniejsi. Nie znaczy to jednak, że Cherezińska zupełnie zrezygnowała z indywidualności bohaterów. Kończąc lekturę, każdy chyba czytelnik zapamięta „Żbika” jako tego, którego sława równa była jego dokonaniom i który działał jak magnes na potencjalnych rekrutów, „Dora”, jako wyjątkowo surowego przywódcę, zaś małego Aarona, jako wyjątkowo bystrego chłopca, dużo lepiej odnajdującego się w wojennej rzeczywistości niż jego opiekunka, Pola.

„Legion” to książka okazałych rozmiarów – mieści się dokładnie na ośmiuset stronach. Czyta się ją jednak błyskawicznie i mając więcej wolnego czasu, do ostatniej strony można dobrnąć zaledwie w jeden weekend. Wszystko dzięki lekkiemu, przystępnemu stylowi autorki, ale i nietuzinkowej strukturze powieści. Narracja prowadzona jest tu w sposób przywodzący na myśl filmowy scenariusz. Cherezińska nie męczy czytelnika długimi, rozbudowanymi opisami, kładąc nacisk na dynamiczne, żywe dialogi oraz akcję. Sceny przerywane w kluczowych momentach, częste zmiany miejsca akcji oraz krótkie metryczki z charakterystykami, tudzież biografiami pojawiających się bohaterów, to kolejne ukłony w stronę filmowej konwencji. Zresztą, także zakończenie powieści, w którym autorka nakreśliła powojenne losy najważniejszych postaci, sama Cherezińska określa jako „Napisy końcowe”. Gdyby pokusić się o filmowe porównanie, to swoim klimatem „Legion” przypomina zgrabne połączenie „Czasu honoru” i „Bękartów wojny”.

Na przestrzeni rzeczonych ośmiuset stron autorka poruszyła niemal każdy aspekt życia w okupowanym kraju. Niemożliwym byłoby wspomnienie tu o każdej z dotkniętych przez nią kwestii. Cała historia rozpoczyna się jeszcze w sierpniu 1939 roku. Dalej jesteśmy świadkami kampanii polskiej i organizowania się pierwszych podziemnych grup bojowych. Niejednokrotnie zaglądamy za kulisy wielkiej polityki, by zaraz potem przenieść się na okupowane przez Niemców warszawskie ulice, na Pawiak, gdzie brutalnie torturowano działaczy polskiego podziemia, czy wreszcie na prowincję i do lasu, gdzie bojownicy o wolność Polski dbali o bezpieczeństwo mieszkańców okolicznych wsi. Obserwujemy przypadkowe potyczki, jak i skrupulatnie zaplanowane akcje. Walki z Niemcami, Sowietami, ale i z grupami bandytów węszących w wojennej zawierusze łatwy łup. Zmagania z głodem, mrozem i brakami w zaopatrzeniu. Odbijanie więźniów, egzekucje na zdrajcach, wreszcie, jedna z najbardziej poruszających scen w książce, kiedy to polscy żołnierze wyzwalają więźniarki niemieckiego obozu koncentracyjnego w Holiszowie, na terenie dzisiejszych Czech. Cherezińska rozprawia się także z mitem o panującym w NSZ antysemityzmie. Organizacja ta podczas wojny skupiała przecież w swoich szeregach wiele osób wyznania mojżeszowego, co nie uszło uwadze autorki, która na łamach „Legionu” poruszyła i ten problem.

Wszystko to sprawia, że „Legion” to powieść kompletna, przekrojowo i kompleksowo, choć w sfabularyzowany sposób ukazująca wojenną rzeczywistość i wspominająca dokonania żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych. Książka świetnie napisana, emocjonująca i pełna akcji, ale i okraszona szczyptą humoru. Doskonały dowód na to, że o ważnych tematach i wielkich czynach można pisać w sposób przystępny, zajmujący, bez uciekania się do patosu i nadętych frazesów. Opowieść, do której z przyjemnością będzie się wracać.

Ocena: 5/5

Dyskusja