Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Trudny i ambitny debiut – recenzja „Dziwni”

Po książki pisane przez młodych twórców, w dodatku będące ich powieściowymi debiutami, sięga się na ogół z dużą dozą ostrożności. Nawet jeśli sprzedają się w ogromnych nakładach, a autor otrzymuje szereg rekomendacji od starszych kolegów, którzy niegdyś zaczynali w podobny sposób, czytelnik przed zakupem zastanowi się pewnie nieraz, niż zaryzykuje kupno kota w worku. W przypadku „Dziwnych” Stefana Bachmanna nie ma takiej potrzeby – z pierwszej poważnej literackiej próby autor wychodzi bowiem obronną ręką.

Początek zagadki kryminalnej

Główny bohater, imieniem Bartłomiej mieszka wraz z matką i siostrą w biednej dzielnicy – osiedlu feyrów. Są to magiczne stworzenia, dziwne zarówno pod względem wyglądu, jak i usposobienia. Odmieńcy nie mają kontaktu ze światem zewnętrznym, gdyż ludzie darzą ich daleko idącą nienawiścią. Dlatego też Bartłomiej z rodziną i innymi feyrami muszą przebywać w izolacji. Pewnego dnia Dziwni zaczynają ginąć bez śladu. Wśród zaginionych jest syn Buddelbinsterów, którego zniknięcia świadkiem jest właśnie główny bohater. Za porwaniami stoi tajemnicza kobieta w śliwkowej sukni. Bohater rusza jej tropem, węsząc przy tym okazję do wyrwania się ze swojego getta i rozpoczęcia życia w lepszym świecie. Jego dotychczasowy dom jest ponury i niezbyt przyjazny – trudno więc się dziwić Bartłomiejowi, że oczekuje czegoś więcej.

Galeria archetypów

Główny bohater jest bardzo złożoną postacią o bogatym wnętrzu, choć jego charakter odpowiada w pewien sposób archetypowi nastoletniego buntownika. Być może należałoby się w tym doszukiwać elementów autobiograficznych – wszak Bachmann napisał „Dziwnych”, kiedy sam był w tym wieku. Bartłomiej pragnie żyć w lepszym świecie, chce lepszego życia niż to, które prowadził do tej pory. Na kartach powieści przechodzi jednak bardzo drastyczną zmianę – pod koniec książki nie jest już tą samą postacią, którą poznaliśmy na początku lektury.

Ale historia nie jest przedstawiona tylko i wyłącznie z jednej perspektywy. Odmienny punkt widzenia prezentuje pan Artur Jelliby – członek parlamentu. Jest to równie wyrazista postać co główny bohater, a ich losy krzyżują się ze sobą. On również podąży tropem tajemniczych zniknięć.

Odrobinę za szybko i niedokładnie

Akcja powieści jest bardzo dynamiczna, rozwija się może nawet zbyt energicznie. Nagłe i nieoczekiwane zwroty wydarzeń nie pozwalają czytelnikowi zbyt długo skupić się na jednym zdarzeniu, bo historia już ciągnie go dalej. Jesteśmy wszak na tropie morderstw i tajemniczych zniknięć. Nie może to jednak usprawiedliwić sporej ilości niedociągnięć i pewnych drobnych, acz nielogicznie następujących po sobie zdarzeń. Takie usterki nie powinny nie powinny mieć miejsca w powieści o charakterze kryminalnym czy detektywistycznym.

Niektórzy mogliby pomyśleć, że skoro „Dziwni” to literacki debiut, w dodatku popełniony przez autora, gdy ten miał zaledwie szesnaście lat, to dostaniemy powieść lekką, łatwą w odbiorze i do ostatniej strony kładącą nacisk na akcję i przygodę. Kto takiej powieści oczekuje, powinien raczej zdecydować się na inną lekturę. Tu dostajemy dzieło wartościowe i wbrew pozorom bardzo dojrzałe. Bachmann oferuje historię, która nie tylko dostarcza rozrywki podczas czytania, ale także skłania, a nawet zmusza do głębszych przemyśleń i refleksji nad ludzką naturą.

Oby było lepiej

Mimo pewnych niedociągnięć, „Dziwni” okazują się naprawdę solidnym debiutem. Autor postawił sam przed sobą bardzo ambitne wyzwanie, osadzając fabułę w dość wymagającej konwencji noir. Efekt jest jednak zadowalający, można więc mieć nadzieję, że kolejne dzieła Stefana Bachmanna będą coraz lepsze.

Ocena: 3/5

Dyskusja