Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Baśnie lepsze niż zwykłe – recenzja „Baśnie – 6 – Strony rodzinne”

Życie mieszkańców Baśniogrodu dochodzi powoli do porządku, choć cały czas zamieszanie na scenie politycznej daje się wszystkim we znaki. Książę Uroczy nawet nie przypuszczał ile problemów przysporzy mu piastowanie urzędu burmistrza. Stałe pretensje i zażalenia ze strony mieszkańców doprowadzają go na skraj rozpaczy i rezygnacji. Stara się jednak wyjść z całej sytuacji obronną ręką.

Tymczasem inni Baśniowcy przeżywają przygody poza swoim miastem. Jaś może oduczył się wspinania na wielką fasolę, jednak nie wyzbył się zwyczaju wymyślania wszelkiego rodzaju krętactw i chęci wspinania się coraz wyżej w

hierarchii społecznej. Znajdziemy go tym razem w Hollywood, a że głowę ma pełną pomysłów rodem z baśniowego świata, jego portfel będzie szybko rósł. Jak jednak na tego typu ekscesy zareagują inni Baśniowcy?

Wszystko to jednak nic. Główną część albumu stanowi opowieść Strony rodzinne. Jeden z Baśniowców wraca bowiem do baśniowego świata i z ukrycia sprawdza jak się mają sprawy w zdobytym przez Adwersarza kraju. To co zastaje, nie odbiega co prawda od oczekiwań, jednak zadanie którego się podjął, szybko okazuje się bardzo trudnym i wymagającym.

Album Strony rodzinne przyniesie odpowiedzi na wiele pytań. Fabuła będzie pędziła w oszałamiającym tempie, a wielu bohaterów pokaże swoje prawdziwe oblicza. Okaże się bowiem, że część postaci do tej pory pozostających w cieniu ma dużo więcej przysłowiowej „ikry” niż można było do tej pory sądzić. Do tego część bohaterów na skutek zachodzących zdarzeń zacznie się zmieniać i dojrzewać prawie jak sama seria komiksowa.

Nawet poprzednie tomy, takie jak choćby Marsz drewnianych żołnierzyków, nie zawierały tak wielkiej ilości zdarzeń. Akcja nie zatrzymuje się ani na chwilę, a czytelnik podążając za nimi ma wrażenie, że atmosfera cały czas się zagęszcza. Tajemnice wyjaśniają się, ale zastępują je inne. Poznajemy motywy działań postaci, ale nic nie będzie łatwe ani proste. Każda przesłanka świadczy o tym, że twórca serii – Bill Willingham dopiero się rozgrzewa i to, co możemy otrzymać w kolejnych tomach może nas bardzo zaskoczyć.

Aż trudno uwierzyć, że Baśnie z każdym kolejnym tomem zyskują na jakości. Strony rodzinne zachwycają dojrzałością nie tylko treści, ale też formy. Mark Buckingham, który już na dobre zadomowił się w Baśniach, od jakiegoś czasu eksperymentując z formą komiksu sprawia, że już i tak ciekawe rysunki zyskują nowego wyrazu. Co prawda pierwsza część komiksu, czyli opowieść o Jasiu ustępuje późniejszej części albumu, jednak zadowolenie z poziomu grafiki Buckinghama niweluje niedosyt odczuwany podczas lektury komiksu Davida Hahna.

W efekcie otrzymujemy kolejną, ciekawą część skomplikowanej sagi. Śmiem nawet stwierdzić, że prawdopodobnie jest to najlepsza z części, które do tej pory ukazały się w Polsce. Dlatego też zachęcam wszystkich do zapoznania się z tą serią – zarówno tych, którzy lubią dobry, skomplikowany scenariusz i zabawny humor, jak i tych przepadających za szybką akcją. Autorzy zapewniają czytelnikowi wszelkie pozytywne atrakcje od pierwszej do ostatniej strony.

Dyskusja