Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Ciężkie życie herosa – recenzja „Wilq Superbohater 15”

My, Polacy powinniśmy mówić o wielkim szczęściu. Nasz kraj broniony jest aktualnie przez przynajmniej trzech superbohaterów, którzy sprawiają, iż przeciętny obywatel może spać spokojnie. Pałeczkę pierwszeństwa dzierży ostatnio niejaki Biały Orzeł, ale nie można zapominać, że wschodnie rejony to rewir niejakiego Jakuba W. – egzorcysty i bimbrownika, natomiast Śląsk Opolski zdecydowanie należy do małego ze względu na wzrost, acz wielkiego, jeśli chodzi o czyny – bohatera – Wilqa.

Album piętnasty składa się z czterech dłuższych opowieści. Startujemy naprawdę ostro, ponieważ historia pt. Pół pangi pół zdziry, w której to Wilq wraz z AlcManem udają się na gościnne występy do „stolycy”, aby walczyć z blogersami, jest bodaj najlepsza z całego tomu. Przerażający terroryści, piszący blogi są rzeczywiście okrutni i niezwykle niebezpieczni, a Wilq będzie musiał się nie lada namęczyć, aby ich pokonać.

Kolejna odsłona, to W panierce przeszłości, gdzie dochodzi do kolejnego pojedynku superbohatera z jego odwiecznym wrogiem i czarnym charakterem numer jeden – Doktorem Wyspą. Tym razem w ruch pójdą… zdolności oratorskie oraz erudycja, lecz niestety kosztem spadku tempa. Mimo to, zakończenie miażdży.

Z nieco filozoficznym podejściem i artystycznym stopniowaniem napięcia spotykamy się w trzeciej opowiastce – Bejrut, Nowy Jork, Opole. Inwigilacja środowiska opolskich gangów może okazać się nieco trudna, zwłaszcza jeżeli wtyczką ma zostać Mikołaj…

Album zamyka tytułowa historia pt. Siedem dziur dla kominiarza, równie dobra jak pierwsza. Tym razem jednak poznajemy, co znaczy gniew Wilqa, jeśli ktoś dostarczy mu wezwanie na badania okresowe. Opole cało z tego nie wyjdzie, a czytelnik powinien pozostać usatysfakcjonowany szybkością i rozmachem wydarzeń.

Oczywiście cztery główne opowieści przetykane są krótkimi paskami lub jednostronicowymi historyjkami, które czasami potrafią wywołać salwy śmiechu i wycisnąć niejedną łzę z oka. Stali czytelnicy doskonale znają np. mini scenki z serii Opole na Peceta i Konsole.

Bracia Tomasz i Bartosz Minkiewicz niejednokrotnie udowodnili, że nawet pozornie niechlujna kreska, niczym rysowana na kolanie, potrafi zjednać sobie rzesze fanów, a szydercze, trafiające często w czułe punkty scenariusze łapią za serca tysiące odbiorców. Zresztą opowieści o Wilq przeszły zaskakującą drogę kariery, stając się już jakiś czas serią kultową (chociaż to słowo ponoć jest przereklamowane). Wystarczy spojrzeć na aukcje internetowe i ceny niektórych starszych albumów lub wejść na „fanpejdża” w popularnym portalu społecznościowym.

Album piętnasty nie odbiega poziomem od innych, dobrych opowieści o opolskim superbohaterze, ale też nie wznosi się na wyżyny doskonałości. Jest po prostu bardzo dobry, do czego zdążyli już przyzwyczaić jego twórcy. Zapewnia solidną dawkę humoru, okraszoną ostrymi przytykami do współczesnej codzienności, ze szczyptą, jakże trafnych wulgaryzmów. Nie pozostaje nic innego, jak koniecznie przeczytać.

Dyskusja