Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Demony przeszłości – recenzja „Zabójcy Hunga”

Każdy lubi gratisy. Serio. Byle były wartościowe – nie jakieś tam ulotki, kolorowe foldery, czy inne śmieci. Ale kiedy za darmo dostaje się pełnowartościowy produkt, człowiek czuje się usatysfakcjonowany, podbudowany i ogólnie szczęśliwszy. Na taki zabieg pokusiło się Wydawnictwo Komiksowe dokładając do zakupów opowiadanie graficzne pt. Zabójca Hunga, i to z rysunkami nie byle kogo, bo samego Tardiego.

Krótka historia, umieszczona dosłownie na kilkunastu stronach, rozgrywa się w Nowym Jorku po zakończeniu wojny w Wietnamie. Pewna młoda kobieta z Azji Południowowschodniej poszukuje byłego amerykańskiego żołnierza, w czym pomaga jej starszy jegomość z polskimi korzeniami. W zasadzie w głowie czytelnika rodzi się od razu myśl, że powód poszukiwań może być tylko jeden – zemsta…

Scenariusz Dominique Grange kadr po kadrze odkrywa dramat młodej kobiety, wzbudzając i stopniując w czytelniku niepokój. Czarno-białe rysunki Jacquesa Tardiego w pełni oddają napięcie, które narasta aż do momentu finałowego. Całość od początku wydaje się smutna, przytłaczająca, ale jednocześnie wzbudzająca w czytelniku ciekawość i chęć poznania historii do końca.

Jedynym minusem zdają się realia czasowe. Komiks został pierwotnie wydany w 1982 roku i trafił do Polski dopiero po ponad trzydziestu latach. Obecne pokolenie nie wychowało się raczej na bzdurnych, amerykańskich filmach o Wietnamie, choćby z Chuckiem Norrisem w roli głównej. Młody czytelnik nie doznaje szoku na wieść o tym, że amerykańscy marines mogli być bestiami w ludzkich skórach, bo albo go to zupełnie nie obchodzi, albo wie to już z innych źródeł.

Mimo to, Zabójca Hunga jest łakomym kąskiem dla każdego fana historii obrazkowych, zwłaszcza że dodawanym zupełnie za darmo. Czytelnicy w średnim wieku i starsi skorzystają jeszcze dodatkowo na jego walorach artystycznych i przekazie, który ze sobą niesie. Warto poświęcić chwilę na zastanowienie się nad okrucieństwami wojny.

Dyskusja