Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Dwóch „geniuszy” w wielkiej firmie – recenzja „Stażyści”

Każdy ma czasami ochotę na film, który nie będzie wymagał od widza zbyt wiele myślenia. Chcemy zwyczajnie się rozerwać, popatrzeć w telewizor i odejść od niego nie będąc za bardzo rozczarowanym. Naprzeciw takim potrzebom wychodzi nowa amerykańska komedia pt. „Stażyści”.

Dwóch najlepszych przyjaciół po czterdziestce (Owen Wilson i Vince Vaughn) zostaje pozbawionych pracy.

Byli doskonałymi sprzedawcami, jednak zegarki, którymi się zajmowali, wychodzą z mody i panowie tracą pracę. Jeden z nich wpada na pomysł, by spróbować swoich sił w firmie Google. Jadą do Kalifornii, wchodzą w tłum świeżo upieczonych stażystów i dołączają do rywalizacji o realną pracę.

Mimo że fabułę można zamknąć w kilku zdaniach, to porównując ją do innych amerykańskich komedii, wypada dosyć interesująco. Widz może mieć nadzieję na zaobserwowanie, jak wygląda praca w tak dużej, znanej korporacji. Stażyści trudzą się ciężką, wymagającą robotą, a film ma raczej podkreślić, jakiego wysiłku intelektualnego wymaga Google od swoich pracowników.

Ogromne znaczenie w odbiorze „Stażystów” ma fakt, że aktorzy odgrywający dwie główne role mają spore doświadczenie w tego typu filmach. Głównie dlatego produkcja bawi, ciesz i sprawia wiele przyjemności z oglądania. Dowcip nie odbiega oczywiście zbyt daleko od swojej konkurencji, ale stoi na wystarczająco wysokim poziomie, żeby nieco wyróżniać się na tle identycznych produkcji.

„Stażyści” to solidna, amerykańska komedia. Nie można od filmów z tego gatunku wymagać zbyt wiele. Na pewno widz nie musi bacznie zwracać uwagi na szczegóły, czy wybitnie skupiać się na rozbudowanej fabule. Owen Wilson i Vince Vaughn potrafią rozbawić i zapewniają przyjemną rozrywkę na niedzielny wieczór.

Ocena: 3/5

Dyskusja