Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

„… I feel blue” – recenzja komiksu “Spider-Man: Blue”

Zaraz ponad dużym rysunkiem niebieskiego Spider-Mana widnieją dwa nazwiska: „Loeb” i „Sale”. Nawet zaczynający dopiero swoją przygodę z amerykańskim komiksem bez problemu rozpoznają tę parę i zdają sobie sprawę, że ci panowie zwiastują kolejny genialny tom. Tym razem zeszyt jest częścią przedsięwzięcia, które ma nam przybliżyć miłości życia naszego ulubionego superbohatera.

Gwen Stacy nie żyje. Jest to jedno z największych, historycznych posunięć Marvela. Ruch wręcz genialny, niesamowicie odważny i pokazujący, że ludzie zajmujący się losami pająka nie szczędzą mu kolejnych traum. Po tym szokującym wydarzeniu czytelnik zdaje sobie jednak sprawę z tego, że niewiele wie o tej kobiecie. Odpowiedzią na owo zainteresowanie jest praca Jepha Loeba i Tima Sale’a.

Fabuła kręci się wokół lat szkolnych. Peter jest gnębiony przez Flasha Thompsona, zbiera pierwsze doświadczenia jako fotograf i walczy z mnóstwem wrogów jako Spider-Man. Przez cały komiks przewija się sporo czarnych charakterów. Człowiek-Pająk musi użerać się między innymi z Goblinem czy Sępem. Wszystkie te walki są jednak tylko tłem dla prawdziwego wątku głównego. Czytelnik jest bowiem wrzucony w sam środek miłosnego trójkąta między Peterem, Mary Jane i Gwen Stacy. Chłopak staje przed trudnym wyborem. Obie są w nim zakochane i deklarują podobne nim zainteresowanie. „Spider-Man: Blue” jest więc głównie komiksem obyczajowym. Twórcy poświęcają największą uwagę miłości, myślom Parkera i relacjom międzyludzkim.

Pozornie w zeszycie mamy do czynienia z retrospekcją. Nie należy ona jednak do zwyczajnych powrotów do przeszłości. Narratorem całej historii jest Peter, który nagrywa na dyktafon swoje myśli i opowiada wydarzenia sprzed kilku lat. Gołym okiem widać, że cios zadany Spider-Manowi przez Goblina dotknął Pająka bardzo głęboko i nie jest mu łatwo pogodzić się z utratą Gwen. Czyni to z tego tomu naprawdę wybitną opowieść. Loeb napisał do niej mocny scenariusz, chcąc podkreślić boleść i żal Parkera.

Jakby tego było mało, rysunki do komiksu wykonał Tim Sale. Jego praca przypomina słynnego Romitę Seniora. Widać doskonale kontrast między barwami dominującymi. Nie zabrakło oczywiście tytułowego błękitu, symbolu Człowieka-Pająka. Poza tym ułożenie plansz często odgrywa sporą rolę w odebraniu fragmentu. Sale momentami decyduje się na dwa lub trzy obrazki na stronę. Czytelnik ma wtedy okazję doskonale przyjrzeć się mimice, gestykulacji i aparycji bohaterów.

„Spider-Man: Blue” to najlepsza jak dotąd historia tego bohatera. Ciężko dostrzec w niej jakiekolwiek błędy. Jeph Loeb i Tim Sale po raz kolejny zapisują się na kartach światowego komiksu. Tom czyta się szybko, ale mimo to zmusza on do zastanowienia się nad uczuciami Parkera. Widać, że twórcy dogadują się wręcz znakomicie, bo połączenie dobrego scenariusza i znakomitego rysunku wywołuje w czytelniku oczekiwany, niezapomniany efekt. Efekt, który zachęca czytelnika do ponownej lektury i głębszej kontemplacji.

Dyskusja