Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Pokaz stulecia – recenzja gry karcianej „Hanabi”

Podobnie, jak nie powinno się oceniać książek po okładce, tak też błędem jest szafowanie werdyktami na temat gier planszowych i karcianych, wnioskując z niepozornego wydania czy banalnej fabuły. O tym, że pozory mylą, przekonać się może każdy, kto sięgnie po „Hanabi” autorstwa Antoine’a Bouzy. Chociaż mogłoby się wydawać, że to prosta gra imprezowa, w praktyce jest to całkiem wymagający tytuł.

Gracze wcielają się w zespół roztargnionych wytwórców fajerwerków, którzy nieopatrznie wymieszali ze sobą ich składniki. Tymczasem pokaz sztucznych ogni ma się rozpocząć już za moment. Zadaniem grających jest ich uporządkowanie i ocalenie widowiska przed całkowitą kompromitacją. Jako, że „Hanabi” to gra kooperacyjna, cel ten uczestnicy będą musieli osiągnąć wspólnymi siłami.

Obrazek

„Hanabi” sprzedawane jest w kwadratowym, blaszanym pudełku o gabarytach tak niewielkich, że da się je schować w kieszeni kurtki czy spodni. Choćby z tego powodu, gra nadaje się świetnie do zabrania ze sobą w podróż pociągiem czy na wiosenny piknik. W środku znajdują się następujące elementy:
– 55 kart Hanabi (tzw. karty fajerwerków)
– 5 kart zasad
– 8 niebieskich znaczników
– 3 czerwone znaczniki

Wykonanie kart pozostawia niewiele do życzenia, ale też raczej nikt nie zachwyci się ich artyzmem. „Hanabi” nie należy do gier, w których dużą rolę odgrywa oprawa wizualna.
Widniejące na kartach fajerwerków proste i oszczędne ilustracje autorstwa Geralda Guerlaisa, mogą cieszyć oko, mimo że podczas zabawy praktycznie nie zwraca się na nie uwagi. Instrukcja do gry mieści się na pięciu zadrukowanych obustronnie kartonikach o formacie identycznym, jak kart fajerwerków. Niezbyt skomplikowane zasady gry pozwalają na zaprezentowanie ich w taki właśnie sposób. Ponadto, gra zawiera też znaczniki w postaci jedenastu żetonów, które po pierwszym otwarciu pudełka powinniśmy okleić dołączonymi do zestawu naklejkami.

Wspomniane wcześniej karty fajerwerków oznaczone są różnymi kolorami oraz liczbami. Aby wykonać postawione zadanie i uratować pokaz, musimy podczas rozgrywki ułożyć je w odpowiednim porządku – w rzędach, począwszy od karty z numerem 1, aż po kartę z numerem 5, przy czym wolno nam układać tylko jedną sekwencję danego koloru. W zależności od tego, ile i o jakim stopniu zaawansowania owych sekwencji ułożymy, zależeć będzie nasza końcowa ocena. Nie jest to jednak tak proste, jak mogłoby się wydawać. Przede wszystkim, „Hanabi” to jedna z tych niewielu gier, w których podejmując karty ze stosu, nie znamy ich treści i zakrywamy je nie przed innymi graczami, a przed samym sobą. Innymi słowy, podczas gry nie wiemy, jakie karty sami mamy w ręku, podczas gdy dokładnie widzimy kartoniki pozostałych graczy.

Można by pomyśleć: jak zatem mamy zagrywać karty, o których nie mamy bladego pojęcia? Otóż cały szkopuł tkwi w tym, by odpowiednio dozować sobie nawzajem informacje. Każdy gracz bowiem, w swojej turze, musi wykonać jedną z trzech różnych akcji: (przy czym istotne jest, że nie wolno mu pominąć własnej kolejki)
– może udzielić informacji: jeśli się na to zdecyduje, wykorzystuje jeden z dostępnych niebieskich żetonów i wskazuje jednemu z pozostałych graczy np. wszystkie jego karty z danym numerem, bądź też karty konkretnego koloru. Na tej podstawie gracz ten wnioskuje, które z kart na jego ręce znajdą zastosowanie w grze, które zaś może umieścić na stosie kart odrzuconych;
– może odrzucić kartę: jeśli gracz zdecyduje się odrzucić kartę, umieszcza wówczas kartonik na stosie kart odrzuconych, dobiera nową kartę ze stosu kart niezagranych i zyskuje niebieski żeton, umożliwiający mu później udzielanie informacji;
– może zagrać kartę: jeżeli gracz uzna, że któraś z trzymanych przez niego kart rozpoczyna nową sekwencję, bądź może stanowić kontynuację już rozpoczętej serii fajerwerków, wolno mu ją zagrać. Jeśli karta znajduje zastosowanie, gracze zyskują dodatkowy punkt i ich pokaz zyskuje na atrakcyjności. Jeżeli jednak przy zagrywaniu karty doszło do pomyłki, do pudełka wrzuca się czerwony znacznik.
Na błąd spowodowany zagraniem złej karty w całej rozgrywce można pozwolić sobie tylko dwa razy – trzeci czerwony znacznik umieszczony w pudełku oznacza automatyczną porażkę wszystkich grających. Gra kończy się także, gdy opróżniony zostanie stos kart niezagranych, a także, jeśli grającym uda się ułożyć fajerwerki wszystkich kolorów w kolejności od tych z numerem 1, na tych z numerami 5 skończywszy. Końcowy wynik podlicza się, sumując najwyższe liczby z każdej spośród umieszczonych na stole sekwencji. Cała rozgrywka prawie nigdy nie trwa dłużej niż pół godziny – na ogół kończy się po niecałych dwudziestu minutach.

Obrazek

W praktyce, zasad gry nauczyć się można w ciągu zaledwie kilku minut. Według autora, w „Hanabi” z powodzeniem mogą grać już dzieci w wieku ośmiu lat i wydaje się, że nie jest to przesadzona cezura. Jak można się domyślić, w trakcie zabawy reguły gry bywają w ten, czy inny sposób naginane, często nie do końca świadomie. To, czy karta, którą właśnie dobraliśmy z puli jest w jakikolwiek sposób przydatna, niekiedy wywnioskować można z mimowolnych spojrzeń i gestów innych grających. Nie warto jednak grać w „Hanabi” z osobami gburowatymi lub trudno znoszącymi niepowodzenia. Nieudane akcje towarzyszy zabawy z pewnością rodziłyby u nich niepotrzebne frustracje.
Warto odnotować, że po kilku, bądź kilkunastu rozegranych partiach można wypracować sobie pewien schemat rozgrywki, który może nie zwiększa szczególnie szans na uzyskanie najwyższego możliwego wyniku, za to prawie uniemożliwia zakończenie zabawy z jednym z najniższych możliwych rezultatów. Z czasem po prostu wiadomo, że na początku gry warto udzielać informacji o tym, kto „ma jedynki”, a także, że jeśli odrzucimy kartę z „piątką” (w każdym kolorze jest tylko jedna taka karta), zamykamy sobie drogę do stworzenia pełnowartościowego, pięciokartonikowego fajerwerku.

„Hanabi” Antoine’a Bauzy zdobyło prestiżową nagrodę „Spiel des Jahres 2013”. Ten fakt może stanowić wystarczającą zachętę, by przekonać się o wartości tego tytułu. Gra jest w stanie zapewnić kilkanaście godzin zabawy, do której raz na jakiś czas na pewno będzie się wracać. Wbrew pozorom, osiągnięcie najwyższych rezultatów wymaga od graczy trochę dobrej pamięci, umiejętnego dzielenia się informacjami, a przede wszystkim – zdolności kojarzenia faktów. Chcąc to wszystko przetestować, a zarazem miło spędzić czas, warto zdecydować się na zakup.

Dyskusja