Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

„Race for the Galaxy: Narodziny Imperiów” – recenzja

Galaktyka jest wielka, może pomieścić wiele międzygwiezdnych imperiów. Znajdują się w niej miliardy gwiazd, miliony planet i setki inteligentnych ras. Jest jednak zbyt mała dla czterech graczy, którzy kierują swoimi ekonomicznymi i militarnymi potęgami w wyścigu, którego stawką jest dominacja w kosmosie.

Obrazek

Przewiduj i korzystaj

„Race for the galaxy” to niepozorna gra karciana o charakterze strategiczno-ekonomicznym. Zapewnia rozrywkę dwóm do czterech graczy, z których każdy będzie rozwijał swoje dominium wykorzystując swoje osiągnięcia oraz ruchy przeciwników. Największą przewagę zapewni nie tylko dobre planowanie swoich posunięć, ale również inteligentne przewidywanie następnego kroku współzawodników.

Strategia przede wszystkim

Graczy czeka proste zadanie – należy kolonizować kolejne planety oraz odkrywać nowe technologie, a kto pierwszy stworzy ich łącznie dwanaście, kończy grę. Jednak nie oznacza to, że najszybszy zawodnik wygrał wyścig o zwycięstwo. Liczy się ilość zdobytych punktów, które uzyskuje się wystawiając konkretne karty przedstawiające planety oraz technologie, ale można je również zdobyć wytwarzając produkty na planetach, a następnie sprzedając je. Każda karta, którą umieściliśmy w swoim imperium prócz punktów przynosi też konkretne bonusy. Niektóre pozwalają łatwiej kolonizować kolejne planety, inne obniżają koszt odkrycia technologii, inne natomiast pozwalają tworzyć najróżniejsze kombinacje strategiczne mające na celu jak najkorzystniejsze łączenie efektów pozostałych bonusów. Mnogość kart (114), jakich mogą użyć gracze tworzy nieprzebraną ilość różnego rodzaju strategii. Sposób ich wykorzystania i tworzenia przypomina trochę wieloletni hit „Magic the Gathering”, jednak nie wymaga nieskończonego dokupowania kolejnych dodatków w celu urozmaicenia rozgrywki. Dobrze zbalansowane efekty sprawiły, że dużo mniejsza ilość kart wcale nie sprawia, że rozgrywka staje się monotonna czy przewidywalna.

Przebieg gry

Tura rozpoczyna się od wyłożenia przez każdego z graczy jednej z siedmiu zakrytych kart rozkazów: eksploracji, rozwoju, kolonizacji, produkcji oraz handlu (dwie z nich mają dwie odmienne opcje), które definiują, jaką akcję wykonamy na tym etapie. Wyłożenie przez jednego gracza, przykładowo, karty eksploracji powoduje, że wszyscy przeciwnicy mogą wykonać tę akcję, jednak tylko osoba wykładająca ma prawo wykorzystać wszelkie płynące z niej korzyści. Dlatego uważnie obserwując ruchy konkurentów i przewidując ich strategię możemy odnieść podwójną korzyść – korzystając z efektu ich rozkazów, a przy okazji w tym samym momencie zagrywając pożądane przez siebie inne polecenie. Dlatego mimo braku faktycznej interakcji, głównie militarnej, czujemy się jak szachiści rozstawiający nie piony, a całe floty kosmiczne, gdzie każdy nasz ruch musi zostać dokładnie zaplanowany. Już zagrywając konkretne karty musimy mieć plan, jak chcemy je połączyć z innymi elementami i jak mają nam utorować drogę do zwycięstwa.

Graj szybko, ale uważnie

Jedna partia „Race for the galaxy”, mimo całkiem wysokiego poziomu skomplikowania rozgrywki i mnogości strategii zajmuje zaledwie 30 do 60 minut, dzięki czemu nawet niecierpliwi gracze nie będą mieli okazji się znużyć. Każdy pojedynek charakteryzuje się szybką akcją, nagłymi zmianami planów, ale też próbami usilnego przejrzenia zamiarów przeciwników. Dodatkową cechą uatrakcyjniającą rozgrywkę jest to, że za wystawanie kolejnych planet i technologii płacimy kartami z ręki. Czyli nie tylko musimy decydować co najkorzystniej wystawić, ale też wyrzucenie których kart przyniesie nam najmniejsze straty. Tutaj nie ma zysków bez strat, a każde zwycięstwo musi zostać opłacone dużym poświęceniem. Każdy postęp wymaga od nas wyrzeczeń i sporego ograniczenia na kolejne tury. Dlatego dokładne planowanie jest w „Race for the galaxy” tak istotne.

Jest to też jedna z niewielu gier wymagających sporej dozy myślenia, którą można zmieścić w małym pudełku i zabrać ze sobą w podróż. Niemałe wymiary pudełka spowodowane są rozmiarami instrukcji i wielkich kart podpowiedzi, które są niezwykle przydatne niedoświadczonym graczom, jednak można je pominąć, kiedy nabierze się wprawy. Do tego dodatkowe puste zakładki w pudełkach przeznaczone są na dokładanie kart z rozszerzeń, które z czasem (mam nadzieję) zostaną wydane również w Polsce. Prócz uzupełniających kart rozgrywki, dodają one też możliwość gry kolejnym graczom.

Obrazek

W efekcie otrzymujemy grę, która łączy wiele zalet – zapewni nam szybką akcję okraszoną sporą dozą wysiłku szarych komórek, nie zajmującą wiele miejsca i – co należy również wspomnieć – nieszczególnie drogą. Dlatego, mimo niezbyt ciekawego opisu na pudełku, polecam wszystkim fanom gier planszowych i karcianych „Race for the galaxy” jako jednego z głównych kandydatów, mogących zapewnić Wam ogromne ilości rozrywki.

Dyskusja