Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Waśnie w świecie trochę innych Baśni – recenzja „Baśnie 5: Cztery pory roku”

Baśniogród podnosi się z gruzów po niedawnym ataku wojsk Adwersarza. Baśniowcy odbudowują swoje domy i chowają poległych, którzy poświęcili swoje życie w obronie nowej ojczyzny. Spokój nie będzie jednak trwał długo i wstrząsy, które nadejdą nie będą miały tym razem podłoża militarnego, lecz polityczne. Odbędą się bowiem pierwsze wybory, w których o tron i władzę z obecnym przywódcą – królem Cole’m będzie walczył Książę Uroczy. Sytuacja będzie dla niego o tyle łatwiejsza, że Śnieżka, będąca obecnie w ciąży z Bigby’m ma na głowie inne zmartwienia niż snucie intryg politycznych.

Kolejny, piąty już tom wielokrotnie nagradzanego cyklu Baśnie przyniesie sporo zmian. Będą to zmiany dotyczące całej społeczności baśniowej, ale też będzie można zaobserwować rozwój emocjonalny poszczególnych jednostek. Bigby i Śnieżka zostaną zmuszeni do pomyślenia o założeniu rodziny, Książe Uroczy zmusi się do pracy w celu zdobycia władzy, co dla wiecznego obiboka nie będzie zadaniem łatwym. Do tego w całej intrydze swoją rolę odegrają liczne inne postaci, takie jak Piękna i Bestia czy Niebieski Chłopiec. Mimo braku scen walki, takich jakie znamy z poprzedniego tomu, napięcie nie opadnie ani na chwilę. Autorzy już w poprzednich tomach dowiedli, że nigdy nie można spodziewać się co nastąpi za chwilę, więc z zapartym tchem można śledzić kolejne rozdziały opowieści.

W albumie zostały też umieszczone dwa rozdziały dodatkowe spoza zwykłej chronologii zdarzeń – o roli jaką Kopciuszek odgrywa w pozyskiwaniu informacji na froncie walki z Adwersarzem, oraz o przeszłości Bigby’ego Wilka i jego roli, jaką odegrał w walce z Nazistami w czasie Drugiej Wojny Światowej.

Czytając ten album nie jest ciężko zrozumieć dlaczego Baśnie zdobyły tyle nagród. Nietuzinkowy i nieprzewidywalny scenariusz stworzony przez Billa Willinghama przedstawiający zawiłą intrygę, której obiektami są urealnione postaci z bajek sprawia, że jest to seria oryginalna i wciągająca. Dzięki wielkiemu miszmaszowi różnych elementów może być ukochaną lekturą zarówno dla tych, którzy lubią szybką i zwartą akcję, ale i dla tych, którym rozrywkę zapewnia użycie szarych komórek w czasie lektury. Również pod tym względem jest to dzieło wyjątkowe i uniwersalne.

Szata graficzna tworzona przez Tony’ego Akinsa oraz Marka Buckinghama również zasługuje na uznanie. Co prawda rozdziały stworzone przez tego pierwszego mimo braku błędów nie wyróżniają się z wielu im podobnych, o tyle Mark Buckingham wykorzystał okazję żeby poeksperymentować z kreską i rozkładem plansz. Może próby te nie są bardzo odkrywcze, jednak sprawiają bardzo ciekawe dla oka wrażenie.

Łącząc te wszystkie cechy, otrzymujemy całkiem ciekawy komiks będący udaną kontynuacją poprzednich tomów serii. Żaden fan tego tytułu nie powinien czuć zawodu, a tajemnicze zdarzenia opisane w tym albumie zachęcają, by z niecierpliwością czekać na kolejny.

Dyskusja