Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Ze śmiercią jej do twarzy – recenzja „Zgon”

Pomimo faktu, że pisarze fantasy w swoich książkach, nie są zobowiązani do trzymania się sztywnych norm, to coraz ciężej, szczególnie młodym, debiutującym autorom jest napisać książkę innowacyjną, rozpoczynającą nowy trend. Motyw ucznia mrocznego żniwiarza również może wydawać się oklepany i nudny. Czy Ginie Damico w jej debiutanckiej powieści, otwierającej trylogię o Lex, udało się wnieść do świata fantasy coś nowego?

Szesnastoletnia Lex nie należy do najpokorniejszych dziewczyn. Upijanie się, palenie, przeklinanie i bicie uczniów, niezależnie od tego czy są to umięśnieni sportowcy, czy chude kujony, to dla niej chleb powszedni. Rodzina w akcie desperacji, postanawia wysłać córkę na wieś do wujka Morta. W ramach resocjalizacji oczywiście. Po przyjeździe Lex do tytułowego Zgonu, szybko okazuje się, że wujaszek nie jest zwykłym amerykańskim farmerem, lecz mrocznym żniwiarzem, którego zadaniem jest zbieranie dusz zmarłych. Szybko dostrzega w bratanicy idealną kandydatkę do przyuczenia zawodu.

Po przeczytaniu zarysu, można odnieść wrażenie, że będzie to książka o mrocznej, zbuntowanej nastolatce, która nabyte umiejętności nadprzyrodzone wykorzysta do mordowania kogo popadnie. Tymczasem już po kilkudziesięciu stronach lektury okazuje się, że mamy tu do czynienia z dosyć interesującą pozycją dla młodzieży.

Postaci nie są najmocniejszą stroną książki. Wszystkie z nich, poza Lex, są traktowane po macoszemu. Nie jest ona jednak jedyną praktykantką. W Zgonie poznaje wszakże swojego partnera Driggsa i resztę juniorów. Ci ostatni pojawiają się w powieści sporadycznie i nie wiemy o nich praktycznie nic, poza tym, jak wyglądają i jak się dostali do Zgonu, wprost w ramiona Morta. Seniorowie zaś ukazani są jako styrane życiem osoby, przejawiające pogardę wobec młodzieży. Partner Lex, Driggs nie ma żadnej osobowości, po prostu jest i uczy bohaterkę życia w Zgonie. Sama Lex, też nie wypada najlepiej jako postać. Poznajemy ją jako wybuchającą bez powodu nastolatkę, gotową zdominować każdego, z kim przyjdzie jej się zetknąć. Mogłoby się zdawać, że pobyt w Zgonie wpłynie na jej zachowanie – nic z tych rzeczy. Lex, mając możliwość panowania nad życiem, ma zamiar oczyścić świat ze wszelkiego zła, oraz łamie zakazy nałożone przez kodeks Zabijaczy, dokładnie opisując swojej siostrze wszystkie przeżycia. Jednak chęć pozostania w Zgonie wymusza w niej stosowanie się do nakazów. Postaci nie zapadają szczególnie w pamięć. Mam nadzieję, że w kolejnej części książki, kreacje nabiorą charakteru.

„Zgon” nie jest książką innowacyjną. Nie jest również adresowany dla każdego. Widać, że powieść była pisana z myślą o młodych czytelnikach. Starsi mogą czuć się zawiedzeni. Jest to pozycja niezła, ale nie wybija się ponad normę. Można poświęcić dla niej wolne popołudnie, ale nie stracimy wiele, w ogóle odpuszczając sobie lekturę. Pozostaje liczyć na to, że autorka podniesie poziom w kontynuacjach cyklu.

Ocena: 2.5/5

Dyskusja