Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Agents of S.H.I.E.L.D., Almost Human, The Big Bang Theory i Doctor Who w listopadzie

Złota serialowa jesień

Dni stały się krótkie i pochmurne. Deszczowy chłód zapanował za oknem i człowiek ma ochotę wcisnąć się pod koc i spać do wiosny. Na szczęście, wciąż mamy seriale, by jakoś przetrwać ten straszny okres. I to seriale całkiem udane.

Agents of S.H.I.E.L.D.

Listopadowe odcinku AoS wreszcie przyniosły historie o zaniedbywanych do tej pory postaciach – Fitz-Simmons i agentce May.

Do tego nasi herosi wreszcie zaczynają działać jako drużyna, a nie zbiór postaci. Niestety nadal nagminne są braki w logice i często naiwne patrzenie na świat. Tak jakby twórcy serialu nie do końca mogli się zdecydować między poważnym dramatem a historią w stylu Scooby-doo (szczególnie w 9 odcinku). Za to na zdecydowany plus należy zaliczyć odcinek 8 i profesora Randolpha granego przez świetnego Petera MacNicola.

Ogólnie, AoS trzyma swój poziom, jest to wprawdzie poziom całkowicie przeciętny, ale zawsze poziom (o wielu serialach nie można powiedzieć nawet tego).

Almost Human

Tymczasem na ekrany przebojem wkroczyła nowa seria. Akcja AH toczy się w 2048 roku i koncentruje na przygodach twardego, staromodnego gliniarza Johna Kennexa (Karl Urban) zmuszonego współpracować ze swoim nowym partnerem, obdarzonym uczuciami androidem Dorianem (Michael Ealy).

Na pierwszy rzut oka można odnieść wrażenie, że to fabuła stara jak sf i prawdę powiedziawszy jest to wrażenie poprawne.

AH nie robi tu niczego rewolucyjnego, po prostu bierze klasyczny wątek i uaktualnia go korzystając z tego, jak wygląda świat już dzisiaj. Dzięki temu dostajemy wizję przyszłości o wiele bardziej realistyczną i bliższą naszym obecnym standardom. O ile próby przewidzenia, jak będzie wyglądać zbrodnia i praca policji za 35 lat jest ciekawe, prawdziwa siła serialu tkwi w postaciach. Urban i Ealy perfekcyjnie odgrywają klasyczny motyw „dziwnej pary” a ich dialogi często stanowią najmocniejszy punkt odcinka.

Wprawdzie za nami dopiero trzy odcinki, niemniej jest to świetny początek czegoś, co może z czasem przerodzić się w świetny serial.

The Big Bang Theory

W listopadzie TBBT postawiło na romantyzm. I zrobiło to w świetnym stylu. Piosenka Howarda w 6 odcinku jest zdecydowanie najmocniejszym póki co punktem tego sezonu i jednym z bardziej pamiętnych momentów w całej serii. Zaś pijany Sheldon w odcinku o Święcie Dziękczynienia w niesamowity sposób jest po prostu uroczy. Co tu dużo mówić, TBBT kontynuuje świetną formę z poprzedniego sezonu.

Doctor Who

Jak zapewne zauważył każdy użytkownik Google, najsłynniejszy Władca Czasu na świecie dobił do pięćdziesiątki. Z tej okazji BBC wyemitowało specjalny, rocznicowy odcinek. Zawiera on aż trzech Doktorów – obecnego Matta Smitha, poprzedniego Davida Tennanta i nowego (tak jakby) Johna Hurta. Fabuła kręci się wokół najtrudniejszej decyzji, którą Doctor musiał podjąć w swoim ponad tysiącletnim życiu… oraz zmiennokształtnych kosmitów i królowej Elżbiety I.

Ale głównie wokół decyzji. Odcinek trzyma naprawdę wysoki poziom i choć fabuła często staje się nielogiczna i wręcz głupia, humor i genialna gra aktorska w pełni to rekompensują.

Jest to świetne podsumowanie pięciu dekad tego wspaniałego serialu i równocześnie produkcja zdolna stać samotnie i dawać sporo frajdy nawet ludziom nie znającym wcześniejszych przygód Doktora.

Dyskusja