Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Niezwykłe Stworki – recenzja „Arq 2”

Arq to tajemnicza istota licząca sobie wiele tysięcy lat znaleziona na dnie morza w zamkniętym i szczelnym kokonie. Jej odkrycie nie byłoby szczególnie doniosłym wydarzeniem gdyby nie to, że postać ta okazała się… żywa! Co więcej – badania nad jej organizmem wykazują, że mimo iluzorycznego podobieństwa zewnętrznego do człowieka, istota owa ma budowę ciała zupełnie nie podobną do naszej.

Co więcej – zawiera w sobie cały mikro świat. W celu zbadania organizmu i nawiązania z nim kontaktu do jego wnętrza zostaje wysłanych pięć niezwykłych istot. Organizacja naftowa American Torch w tajnym ośrodku White Dust na pustyni w Nevadzie prowadzi tajemniczy eksperyment – Arthur Gilpatric, naukowiec pozbawiony skrupułów hoduje pięć ludzkich embrionów, w których kosztem reszty ciała rozwijany jest mózg. To właśnie jaźnie tych embrionów i wszczepione im sztuczne osobowości znajdą się wewnątrz świata Arq, powodując w nim gigantyczne zmiany i rozpoczynając taniec ku katastrofie.

Drugi album serii dotyczy dalszych losów bohaterów, ale tym razem nie tylko osobowości wysłanych z misją do wewnętrznego świata ludzi, ale tez samego Arq, który ucieka pod koniec części pierwszej z laboratorium. Skomplikowana fabuła tocząca się na kilku płaszczyznach na raz, ze wzajemnie na siebie oddziaływującymi postaciami sprawia, że mimo że jest to pozornie zwykły komiks rozrywkowo – fantastyczny, czytelnik musi poświęcić wiele uwagi by zrozumieć wszelkie wątki i ich powiązania. Choć w drugiej części Andreas odchodzi troszkę od atmosfery spiskowej, zbliżając się coraz bardziej do rozwiązań przygodowych, ani na chwilę nie rezygnuje z woalki tajemnicy okrywającej wszelkie przedstawione zdarzenia. Nawet jeśli wyjaśni jedną tajemnicę, na jej miejsce pojawiają się dwie kolejne, sprawiając że czytelnik z niecierpliwością połyka kolejne rozdziały.

Arq to epopeja stworzona przez jednego z mistrzów komiksu – Andreasa. Jego Rork zachwycił fanów już lata temu, a Cromwell Stone i Koziorożec potwierdziły jego klasę. Zawiłe fabuły ukazane za pomocą niezmiennie oryginalnej i szczegółowej kreski sprawiają, że żaden fan komiksu nie może przejść obok tych komiksów obojętnie. Niezwykłe światy nasycone magią, tajemniczą technologią i istotami, których nie powstydziliby się najwięksi twórcy fantastyki zachwycają czytelnika od pierwszej do ostatniej karty każdego jego komiksu. Zadziwia fakt jak bardzo różnorodne pomysły są w stanie powstać w jednej tylko głowie.

Cała treść poparta jest dokładnym i szczegółowym rysunkiem. Co prawda brak tu tak idealnego oddania detali jak choćby w Cromwell Stone, jednak tego typu technika dużo bardziej pasuje do treści Arq. Ciekawym jest też fakt, że w zależności od przedstawianych treści, użyta przez Andreasa stylistyka będzie się nieznacznie różniła. To jednoczesne zachowanie podobnych cech łączących całą serię w całość razem z drobnymi różnicami w szczegółach pokażą zróżnicowanie treści i wielką klasę autora.

Andreas jak zwykle potwierdził swoje miejsce wśród mistrzów komiksu, choć stworzył dzieło nieco odmienne od innych swoich tworów. Z każdym kolejnym rozdziałem oddala się od tak ukochanej przez siebie ezoteryki, jednak z mistrzowską precyzją operuje plątaniem wątków fantastycznych. Dlatego mogę polecić Arq każdemu fanowi komiksu inteligentnego i skomplikowanego. Radzę jednak zacząć lekturę od pierwszego tomu, gdyż sam drugi album może wywołać liczne niejasności.

Dyskusja