Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Serialowe podsumowanie miesiąca – listopad

Złota serialowa jesień

Większość jesiennych seriali zadebiutowała w październiku, wszyscy z niecierpliwością czekali jednak na listopadową premierę „Almost Human”. I nie rozczarowali się. Pozostałe emitowane w listopadzie serie trzymały poziom – nie zmieniło się zbyt wiele.

Almost Human

„Almost Human” to typowy serial science-fiction. Opowiada o niedalekiej przyszłości, w której każdy policjant w Los Angeles, w ramach usprawnienia pracy dostaje do pomocy androida.

Partnerem głównego bohatera, Johna Kennexa (Karl Urban) zostaje Dorian (Michael Ealy). Od innych robotów odróżnia go fakt, że posiada uczucia.

Idea samego prowadzenia fabuły serialu jest znana widzom z seriali typu „Elementary” czy „Person of Interest”. Każdy odcinek stanowi oddzielną sprawę prowadzoną przez oficera i jego robota. Między mężczyznami, mimo wszelkich różnic między nimi, pojawia się swego rodzaju więź, która jest widoczna już od pierwszych odcinków.
Najbardziej zaskakuje gra aktorska, która stoi w tym przypadku na wyjątkowo wysokim poziomie. Obaj aktorzy nie mają na swoim koncie dotychczas wybitnych ról, jednak w „Almost Human” sprawdzają się naprawdę dobrze. Ich umiejętności w połączeniu z ciekawą historią postaci dają imponujący efekt.

Miło jest wreszcie zobaczyć dobry serial science-fiction. Kilka stacji podejmowało się już podobnych prób. Na ten moment można stwierdzić, że CBS udało się to najlepiej. Pytanie tylko jak reżyser ma zamiar kontynuować tak dobrze rozpoczętą produkcję.

Arrow

„Arrow” zniechęca. Z komentarzy internautów można stwierdzić, że większość z nich obejrzało do końca pierwszy sezon, czekając na innych bohaterów komiksu. Gdy ci wreszcie się pojawili, ich wątek został poprowadzony zbyt banalnie i szablonowo. Flashbacki z wyspy wołają o pomstę do nieba. Wcześniej stanowiły solidny punkt serialu, jednak teraz stały się zbyt przewidywalne. Nie pozostaje nic innego, jak puścić przygody Arrowa w niepamięć i poświęcić się czemuś godnemu uwagi.

Person of Interest

Odwrotna sytuacja niż w „Arrow” miała miejsce w „Person of Interest”. Okazuje się, że trzeba było czekać pięćdziesiąt pięć odcinków, żeby wydarzyło się tam coś naprawdę zaskakującego. Pierwszy raz następuje moment, który zachęca widza do kontynuowania swojej przygody z tym serialem. Chociaż dalej jest to amerykański tasiemiec, reżyser w kilku ostatnich odcinkach zafundował nam również porządną dawkę adrenaliny. To może się podobać.

Masters of sex

„Masters of sex” trzyma poziom. Dalej sprawia wrażenie najlepszej i najbardziej intrygującej produkcji tego roku.

Nie można porównywać go oczywiście do seriali akcji, jednak to ta produkcja przykuwa najwięcej uwagi. Reżyser coraz bardziej zagłębia się w historię dwójki naukowców, serwując widzom kolejne zaskoczenia. Michael Sheen dalej króluje w swojej roli. Miło jest również zobaczyć lepiej prowadzone wątki poboczne. Wcześniej to Dr. Masters był w centrum zainteresowania, jednak ostatnie odcinki pokazały, iż warto również zwrócić swoją uwagę na takie postacie jak chociażby Ethan Haas. Okazuje się, że pozornie krótka opowieść o wyjątkowych odkryciach może stać się materiałem do znakomitego serialu.

„The Big Bang Theory” i „How I Met Your Mother”

Kolejny raz nie ma potrzeby rozwodzić się nad „The Big Bang Theory” i „How I Met Your Mother”.

W przypadku tego drugiego może jedynie rozbawić fakt, że wyjątkowo nie pojawiły się na czas napisy do jedenastego odcinka dziewiątego sezonu, ponieważ przez całe dwadzieścia minut aktorzy mówili rymem. W obu przypadkach kontynuowany jest stary, dobrze nam wszystkich znany szablon amerykańskich komedii. W przypadku historii o matce pociesza jedynie to, iż dziewiąty sezon jest tym ostatnim.

Listopad pozwolił stałym widzom dokonać kilku korekt w liście oglądanych seriali. Przyszło nam bowiem sprawdzić, czy ciekawe premiery z października zaowocują jeszcze lepszą kontynuacją w kolejnych miesiącach. „Arrow” definitywnie wypadło z listy. Siódmy odcinek to kulminacja tandety, która zmusza do pozbycia się wszelkich nadziei. Na szczęście na jego miejsce wskakuje CBS ze swoim „Almost Human”, którym udało się już wyemitować trzy odcinki. Pozostaje tylko czekać na kolejne epizody.

Dyskusja