Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Wybryki na kartach komiksu – recenzja „Wybryki Xinephixeroxa”

Pewna pisarka, Marta Likk, zawarła umowę z nieczystymi siłami, by zyskać niespotykany talent i sławę. Kiedy jednak przyszła pora na spłatę długu, Marta po raz wtóry uciekła się do podstępu i ukryta za radą niezwykłej olbrzymki z lasu przed piekielnymi mocami zaszywa się w małym domku otoczonym sielską okolicą wiejskiej doliny. Zło jednak nigdy nie odpuszcza i Marcie nie będzie dane zaczerpnięcie oddechu i podłe knowania niepozornego demona o imieniu Xinophixerox sprawią, że wokół pisarki zaczną się dziać niestworzone rzeczy. Czarny diabełek przekształci życie mieszkańców wsi w koszmar, a jego tajemne cele mogą okazać się dużo poważniejsze, niż komukolwiek może się początkowo wydawać.

„Wybryki Xinephixeroxa” to trzeci już na naszym rynku komiks utalentowanego meksykańskiego twórcy Tony’ego Sandovala. Treści jego dzieł – zwykle rozpoczynających się niepozornie i spokojnie – szybko dochodzą do momentów drastycznych, nawiązujących do wszelkiego rodzaju mistyki i horroru. Zaletą komiksów Sandovala jest to, że czytelnik nigdy nie może spodziewać się co nastąpi dalej. Dziejące się kolejno niesamowite zdarzenia zadziwiają i intrygują, zachęcając do dalszej lektury, mimo że często komiksy Tony’ego do zbyt skomplikowanych nie należą. Scenariusz broni się bowiem prostotą i specyficznym rodzajem szaleństwa, niż bogactwem budowy i inteligentnymi dialogami. Postaci najczęściej są zaledwie symboliczne i stanowią pionki w grze losu.

Mimo prostoty scenariusza Sandoval umie zwrócić uwagę na swoje komiksy cudowną kreską. Jego z pozoru pasujące bardziej do książki dla dzieci niż horroru rysunki stanowią wspaniałą ilustrację do przedstawianych treści. Lekkość, jaką osiąga Tony stawiając mnóstwo malutkich kreseczek, składających się na cały obraz, wyśmienicie tworzy dysonans między treścią a formą graficzną. Bo czy jest coś straszniejszego od widoku niewinnych, słodkich dzieci uczestniczących w koszmarze?

Dodatkową zaletą rysunków Tony’ego jest kolor, który autor nakłada tradycyjnymi metodami, bez użycia komputerów i innych narzędzi elektronicznych zabierających zawsze część „duszy” grafice. Szczególnie, że sam szkic może byłby ciekawy i pomysłowy, ale to dzięki farbom nabiera życia i głębi. Dlatego też po przeczytaniu „Wybryków Xinophixeroxa” można wielokrotnie kartkować komiks ciesząc oko wybrykami samego autora. Całe szczęście polska edycja została wydana w jakości, do której nie można mieć zarzutu, gdzie zarówno format komiksu jak i twarda oprawa sprawiają, że z przyjemnością trzyma się go w ręku.

Zatem jeśli szukacie szalonej opowieści grozy, która nie będzie zbyt skomplikowana ani nie będzie epatowała niepotrzebnymi pseudointeligentnymi scenami, „Wybryki Xinophixeroxa” powinny Was zadowolić. Jego jedyną wadą jest dość wysoka cena, jednak patrząc na jakość wydania oraz ilość nakładu, nie można mieć wydawcy tego za złe. Komiks wart jest bowiem swojej ceny o tyle, że każdy obrazek z osobna stanowi malutkie dzieło sztuki.

Dyskusja