Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Zrównoważenie atutów i wad – recenzja „Wbrew wskazówkom zegara”

Philip K. Dick to pisarz doskonale znany chyba każdemu miłośnikowi fantastyki naukowej. Nie ma wśród nas przecież nikogo, kto nie słyszałby nigdy o „Blade Runnerze”, czy „Ubiku”. Jednak poza niekwestionowanymi klasykami gatunku, Dick ma swoim dorobku także szereg dzieł, które nie zyskały równie dużej popularności – i to nierzadko takich, z którymi naprawdę warto się zapoznać.

Do takich właśnie powieści zalicza się „Wbrew wskazówkom zegara”. Jak sugeruje tytuł, akcja książki toczy się w świecie, w którym czas płynie na opak. Zgodnie z teorią fizyka Hobarta, raz na miliard lat, w całym wszechświecie, zmarli powstają z grobów i wraz z biegiem lat nie starzeją się, lecz stają coraz młodsi. W końcu wszyscy zostają dziećmi, by wreszcie powrócić do łon swoich matek. Odwrotnie dokonują się także prozaiczne czynności dnia codziennego – na przykład, palenie papierosów polega na wdmuchiwaniu w nie dymu!

Wszystko to funkcjonuje sprawnie, jednak do czasu. Porządek zaburzony zostaje w chwili, gdy na świat przybyć ma ponownie „odrodzony” murzyński przywódca religijny imieniem Anarch Thomas Peak. Różne siły zechcą wówczas wykorzystać Anarcha do własnych celów – kłopot w tym, że nikt nie wie, gdzie znajduje się jego miejsce pochówku.
Świat ten obfituje ponadto w osobliwe instytucje. Zarządzana przez Radę Eradów Biblioteka nie gromadzi informacji o otaczających realiach i jego historii, a zamiast tego sukcesywnie je usuwa. Mamy tu też firmy specjalizujące się w pomocy „staronarodzonym”. Dick, we właściwy dla siebie sposób, zasypuje czytelnika masą ciekawostek i niezwykłych, oryginalnych elementów otaczającej bohaterów rzeczywistości. Co ważne, nie stanowią one jedynie czczych fantasmagorii. Przeciwnie, wszystkie pomysły, jakimi nas raczy, znajdują logiczne uzasadnienie i dopełniają przekonującej, spójnej wizji autora.

Fabuła „Wbrew wskazówkom zegara” daje się odczytać na wielu płaszczyznach, pełna jest rozlicznych niuansów i porusza wiele istotnych problemów. Dick dotyka tematyki religijnej, ale pisze też o zagadnieniach filozoficzno-etycznych. Na szczęście, autor potrafi znaleźć doskonałą równowagę pomiędzy dywagacjami filozoficznymi, a wątkami przygodowo-sensacyjnymi. W powieści nie zabraknie też całkiem niezłego motywu detektywistycznego. Do walki o wskrzeszonego Peaka staną trzy przeciwne ugrupowania i stronnictwa: wspomniana już Biblioteka, powiązany z Watykanem włoski syndykat oraz Gmina Wolnych Murzynów, której przewodzi następca Peaka, Raymond Roberts.
Niestety, względem książki można mieć również pewne zastrzeżenia. Niekiedy trudno oprzeć się wrażeniu, że autor serwuje czytelnikowi zwyczajnie zbyt wiele informacji naraz, wskutek czego nietrudno się w nich pogubić, zwłaszcza, że Dick operuje licznymi skrótami myślowymi i analogiami, które dla współczesnego odbiorcy mogą być niezrozumiałe – wszak powieść powstała w latach sześćdziesiątych ubiegłego stulecia.

Nienajlepiej prezentują się także bohaterowie. Wydaje się, że Dick wprowadza ich do książki zbyt wielu, w dodatku kuleje kreacja części z nich. Za przykład może posłużyć Sebastian Hermes, właściciel małej firmy, która pomaga „staro narodzonym”, a przez czysty przypadek znajdzie się w samym centrum wydarzeń. Przechodzi on co prawda swoistą ewolucję na łamach powieści, trudno jest jednak ostatecznie uwierzyć w jego metamorfozę. Podobnie rzecz się ma z postaciami kobiecymi: większość z nich autor przedstawił w sposób negatywny, nieważne, czy mamy akurat do czynienia z typem słodkiej idiotki, czy bezwzględnej i mściwej hetery. Wydaje się, że w ten sposób Dick przekalkował na karty książki własne, niezbyt przyjemne doświadczenia z kobietami.

Uwagę czytelnika na pewno zwróci także jakość wydania powieści. Dom Wydawniczy Rebis przygotował specjalne wznowienie tego tytułu, w ekskluzywnej wersji. Podobnie, jak w przypadku kilku opublikowanych niedawno powieści Philipa K. Dicka, tak i „Wbrew wskazówkom zegara” trafiło do sprzedaży w twardej oprawie, wraz z obwolutą ze skrzydełkami i tłoczonym tytułem na grzbiecie. Całość wzbogacają liczne, umieszczone pomiędzy kolejnymi rozdziałami grafiki i rysunki.

„Wbrew wskazówkom zegara” posiada liczne atuty, ale także kilka istotnych niedociągnięć, które w ostatecznym rozrachunku równoważą się. W efekcie otrzymujemy dobrą, wciągającą powieść, która jednak ustępuje miejsca takim kamieniom milowym literatury science-fiction, jak choćby „Blade Runner” tego samego autora. Nie ma wątpliwości, że w dorobku Dicka znajduje się szereg lepszych książek niż „Wbrew wskazówkom zegara”, ale mimo to, i tak warto wzbogacić o nią swoją domową biblioteczkę – zwłaszcza biorąc pod uwagę jej wyjątkową jakość wydania.

Ocena: 3.5/5

Dyskusja