Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Apokalipsa na wesoło – recenzja „Boska Tragedia”

Nikt nigdy nie ukrywał, że jesteśmy niezbyt udaną rasą. W naszej historii jest dużo więcej zła i występku niż rzeczy godnych wspomnienia i podziwu. Mimo tego, że wszyscy zdajemy sobie z tego sprawę, nikt nic z tym nie robi. Zło stało się dla nas codziennością. Okazuje się jednak, że nawet Bóg ma ograniczoną cierpliwość i pewnego dnia wszyscy ludzie słyszą jego głos oznajmiający, że niebawem ma zamiar naprawić swoje błędy i wymazać ludzką rasę z historii stworzenia.

Tak rozpoczyna się narysowany przez Macieja Łazowskiego komiks Boska tragedia. Utrzymana w klimatach Monty Pythonowskich opowieść z jednej strony wabi poważnymi treściami, z drugiej śmieszy absurdem. Ludzie, którzy wpadli w panikę po usłyszeniu woli Boga szybko zaczynają szukać wszelkich desek ratunku czy złudnych nadziei. Jedną z najpoważniejszych z nich jest fakt, że na świecie kilka osób nie usłyszało głosu Pana. Czy może się okazać, że nasz stwórca nie jest tak nieomylny jak wszyscy sądzili? Czy są sprawy, w których nawet on pozostaje bezradny? I czy tego faktu nie podkreśla to, że przysłał ponownie na Ziemię swojego syna, by ten wyjaśnił dlaczego poszczególne jednostki są głuche na jego wezwanie?

Z jednej strony można wnieść zarzut przeciwko komiksowi Łazowskiego o to, że gra na najniższych instynktach czytelnika. Z drugiej jednak strony robi to na tyle uroczo i zabawnie, że można mu wybaczyć ten właśnie zabieg. W piękny sposób ośmiesza zakłamaną ludzką mentalność, umiłowanie do wdawania się we wszelkiego rodzaju matactwa czy wreszcie brak jakichkolwiek zasad moralnych kiedy chodzi o naszą przyszłość i przetrwanie. Komiks stanowi odautorski komentarz w kwestiach kleru i spraw wiary. Pod tymi względami Boska tragedia przypomina takie filmowe produkcje jak choćby niezapomniana Dogma. Ośmieszenie dogmatów religijnych w celu trafnego spuentowania ludzkich zachowań jest tutaj wybijającym się motywem.

Cały komiks został wykonany w oszczędnej, karykaturalnej stylistyce, która idealnie pasuje do przedstawianych treści. Boska tragedia do złudzenia przypomina niektóre prace Śledzia. Dzieło Macieja Łazowskiego powinno przypaść do gustu wszystkim fanom legendarnego Produktu czy Osiedla Swoboda, gdyż przypomina je nie tylko pod względem stylistyki graficznej, ale też łudząco podobnego humoru. Nie oznacza to mimo wszystko, że Łazowski w jakikolwiek sposób naśladował wymienionego wyżej twórcę – nic dalszego od prawdy. Ma on tyle własnych, niesamowitych pomysłów, że nie musi uciekać się do jakiegokolwiek naśladownictwa. Karykatura, wyolbrzymienie i sarkazm biją z niemal każdego kadru. Z jednej strony jest to komentarz do obecnej sytuacji moralno – religijnej na świecie, z drugiej absurdalne ujęcie z przymrużeniem oka sprawia, że czytelnik ma zapewnioną dłuższą chwilę rozrywki.

Boską tragedię można zaliczyć do udanych debiutów (przynajmniej na oficjalnym rynku, gdyż autor ma na swoim koncie fanowską publikację pt. Bug City) i z radością przywitać Macieja Łazowskiego w gronie twórców mających na swoim koncie udaną, ciekawą i zabawną publikację. Dlatego też jeśli nie jesteś bojującym katolikiem, lubisz dobry i nieco zgryźliwy humor, zachęcam do zapoznania się z tym tytułem. Z pewnością nie pożałujesz!

Dyskusja