Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Ekstremalnie, choć bez błysku – recenzja „Iron Man: Extremis”

W trzecim tomie Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela wydawnictwo Hachette zaproponowało nam album „Iron Man – Extremis”. W przeciwieństwie do poprzednich odsłon serii, które były de facto wznowieniami wydanych już przed laty w Polsce marvelowskich historii, „Extremis” w ramach WKKM został wydany w naszym kraju po raz pierwszy. Czy sprawdza się w roli swoistego rebootu postaci Iron Mana?

Komiks Warrena Ellisa to nowy początek dla postaci Tony’ego Starka. W „Extremis” jest on projektantem nowoczesnych technologii militarnych, używanych przez amerykańskie wojska w walce z Al-Kaidą w Afganistanie. Podczas kontrolnego wyjazdu na pole walki, jedna z zaprojektowanych przez Starka bomb wybucha, a odłamek trafia w niego samego, szczęśliwie nie raniąc serca. Staje się to przyczynkiem do opracowania przez Starka kostiumu Iron Mana. To jednak tylko jeden z rozlicznych projektów realizowanych korporację, na której czele stoi. Nie tak dawno temu dołączył do nich „Extremis”, projekt mający na celu stworzenie potężnego superżołnierza. Jak można się domyślić, wskutek pewnego zbiegu wydarzeń, dostaje się on w niepowołane ręce. By go pokonać, Iron Man będzie musiał wspiąć się na wyżyny swoich możliwości.

Fani filmowych przygód Tony’ego Starka z pewnością odnotują, że produkcje Jona Favreau i Shane’a Blacka są wyraźnie inspirowane pracą Warrena Ellisa. W „Extremis” głównego bohatera poznamy nie tylko jako dysponującego wyjątkowymi zdolnościami i technologami superherosa, gotowego zwalczać tych wszystkich, którzy zagrażają bezpieczeństwu amerykańskich obywateli, ale i nieco skruszonego swoimi dotychczasowymi działaniami mężczyznę, dręczonego przez wyrzuty sumienia i poczucie odpowiedzialności za to, co robi. Problemy etyczne Ellis porusza jednak w sposób subtelny i nienachalny. Wspomnianą stronę osobowości Starka najlepiej oddaje scena wywiadu, jakiego udziela on pewnemu dziennikarzowi. Dialog ten jest zdecydowanie najlepszy spośród wszystkich występujących w „Extremis” i chociaż krótki, stanowi najlepsze podsumowanie osobowości Starka: pewny siebie, zdeterminowany, by nieść pomoc, a jednocześnie świadomy, że każdy wytwór jego korporacji może równie dobrze posłużyć do niecnych celów.

Jedną z pierwszych rzeczy, jakie rzucają się w oczy krótko po otworzeniu albumu, jest wyjątkowa oprawa graficzna. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że rysunki Adiego Granova stanowią najważniejszych atut opisywanej pozycji. Co bardziej wymagający odbiorcy mogą wprawdzie zwrócić uwagę na oszczędność, jeśli chodzi o detale, oraz dość ubogi drugi plan przy większości ilustracji. Jednak tylko wyjątkowi ignoranci nie będą w stanie docenić postaci, których oblicza odwzorowano z fotograficzną niemal precyzją, niezwykle dokładnie oddanej muskulatury bohaterów, czy niesamowitych efektów specjalnych, wzbogacających nie tylko walki Iron Mana z jego rywalami, ale także sceny, w których szybuje po niebie, korzystając z dobrodziejstw zaprojektowanego przez siebie kombinezonu.

Historia opowiedziana w „Extremix” nie jest już tak zachwycająca. Nie można wprawdzie powiedzieć, że dzieło Ellisa jest słabe – wręcz przeciwnie. Posiada wiele spośród tych elementów, które powinny cechować dobrą, superbohaterską fabułę. Charyzmatyczny bohater, prowadzący wojnę z ciekawym wrogiem, kilka nieoczekiwanych zwrotów akcji, dość zaskakująca końcówka, a także wspomniane już wcześniej przemycane między kadrami problemy natury moralnej i etycznej. Niemniej, zawodzi niekiedy tempo prowadzenia akcji. Momenty ekscytujące, w których pędzi ona zawrotnie naprzód, przeplatane są dłuższymi pauzami i niewiele wnoszącymi dialogami. Co więcej pojawiło się kilka zupełnie niepotrzebnych, z fabularnego punktu widzenia, scen. Nie wpływa to diametralnie na odbiór całości, niemniej jednak, razi w oczy.

Fanów Iron Mana na pewno ucieszy fakt, że dzięki wydawnictwu Hachette na polski rynek trafił kolejny komiks z kanonu publikacji Marvela, w dodatku – biorąc pod uwagę jakość wydania – w wyjątkowo korzystnej cenie. Niestety, w porównaniu z innymi dostępnymi na rynku komiksami ze Starkiem w roli głównej, „Extremis” wypada nieco rozczarowująco, imponując jedynie stronę wizualną. Z tego względu, trzecią odsłonę Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela polecić można jedynie najzagorzalszym fanom Starka, skłonnym wybaczyć scenarzyście pewne potknięcia, jak również tym, którzy kolekcjonując całą serię, nie chcieliby opuścić jednego z jej tomów.

Dyskusja