Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Gawęda o wersalskich obyczajach – recenzja „Cuchnący Wersal”

O tym, że królewskie dwory bywały miejscem intryg, perwersyjnych rozrywek, rywalizacji między koteriami i obyczajowych skandali, nikogo chyba przekonywać nie trzeba. Wersal nie tylko nie był pod tym względem wyjątkiem. Mało tego – trudno o inną europejską monarchię, w której dochodziłoby do nich na większą skalę. O nich pisze Elwira Watała na łamach wymownie zatytułowanej książki „Cuchnący Wersal”.

To nie pierwszy raz, kiedy Elwira Watała bierze na warsztat podobne, kontrowersyjne tematy. Dość wspomnieć, że z jej pióra wyszły wcześniej między innymi takie prace jak „Wielcy rogacze”, „Wielcy zboczeńcy”, „Wielkie nimfomanki”, czy „Odcięte głowy władców”, wydawane w ramach serii „Skandale historii”. I chociaż czytelnicy bardziej obeznani z historią słusznie zarzucali autorce braki w historycznym warsztacie, na czele z niestaranną krytyką wykorzystanych źródeł, oraz chaotyczny układ przekazywanych treści, to lektura „Cuchnącego Wersalu” sprawia mniej zawodu. Bo chociaż ciągle nie jest to praca, którą można byłoby polecić doskonale znającym zagadnienie pasjonatom tematu, to w stosunku chociażby do „Wielkich zboczeńców” Watała zanotowała zauważalny progres.

Autorka zdecydowała się podzielić ponad czterystustronicową publikację na kilkanaście rozdziałów, z których każdy poświęcony jest osobnemu zagadnieniu czy historycznej postaci. Sporo zdecydowała się opowiedzieć o trucicielskich intrygach na francuskim dworze, których przecież na przestrzeni samej tylko nowożytnej historii tego kraju nie brakowało. Nazwa serii – „Skandale historii” zobowiązuje, przez co ponownie największy nacisk położono na perwersyjne zwyczaje i zboczenia możnych ówczesnego świata, obyczajowe skandale, seksualne upodobania, czy knowania bądź intrygi. Osobne rozdziały poświęcono takim osobistościom, jak Maria de Chevreuse, Anna de Longueville, Wersalowi za panowania Ludwika XIV i XV, markizie Pompadour, czy Marii Leszczyńskiej. Dzieje poszczególnych postaci Elwira Watała opowiada w charakterystycznym dla siebie, luźnym stylu, przypominającym raczej dysputę przy chmielowym trunku, nie zaś akademicką rozprawę. Można podobne zabiegi popierać lub nie, docenić należy jednak fakt, że w porównaniu chociażby ze wspomnianymi już „Wielkimi zboczeńcami”, autorka ograniczyła stosowanie zwrotów kolokwialnych czy wręcz wulgarnych, których używanie w popularnonaukowej rozprawie zakrawa wszakże o granice dobrego smaku.

Rozczarują się ci, którzy liczą, że czytając o dziejach francuskich władców czy metres, znajdą w tekście precyzyjne odniesienia do historycznych źródeł czy historycznych monografii. Autorka po raz kolejny raczy czytelnika licznymi, interesującymi anegdotami i historiami, jednak nie popiera ich przypisami do pozycji bibliograficznych, co negatywnie rzutuje na wiarygodność przedstawianych treści. Owszem, na końcu publikacji znajduje się wykaz książek, którymi autorka się posiłkowała, lecz okazuje się to mało praktycznym rozwiązaniem: chcąc dowiedzieć się, skąd autorka zaczerpnęła konkretnej anegdoty bądź informacji na dany temat, czytelnik ma praktycznie związane ręce.

„Cuchnącemu Wersalowi” ciągle daleko jest do miana dobrej, historycznej, popularnonaukowej publikacji, niemniej jednak każdy, kto miał wcześniej w ręku „Wielkich zboczeńców”, odnotuje, że jest to książka dużo ciekawsza, lepiej napisana i bardziej uporządkowana. Choć nadal brakuje przypisów do podawanych informacji, a gdzieniegdzie można natknąć się na błędy natury merytorycznej, to mniej wymagający odbiorcy, szukający w podobnej literaturze raczej ciekawie prowadzonej, poświęconej historii opowieści, aniżeli ścisłych i analitycznych opracowań tematu, mogą spędzić przy „Cuchnącym Wersalu” kilka godzin niezobowiązującej lektury.

Ocena: 2.5/5

Dyskusja