Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Komuniści w natarciu – recenzja „Jedna przegrana bitwa”

Polscy pisarze literatury fantastycznej coraz częściej decydują się na osadzanie akcji swoich powieści w alternatywnych politycznych i historycznych realiach. Swoich sił w tej konwencji próbowali, z lepszym lub gorszym skutkiem, twórcy tacy jak Dariusz Spychalski, Jacek Piekara, czy Maciej Parowski. Szczególnie rozmiłował się w niej natomiast Marcin Wolski, gdyż podobnych dzieł wydał już kilka, by wspomnieć choćby o „Mocarstwie” czy „Wallenrodzie”. Jedną z ciekawszych pozycji w dorobku tego pisarza jest „Jedna przegrana bitwa”, wznowiona niedawno nakładem wydawnictwa Zysk.

W świecie, do którego przenosi nas powieść, doniosłe wydarzenia z 1920 roku ułożyły się zgoła inaczej, niż znamy to z historii. Odrodzona po latach rozbiorów Polska nie była w stanie powstrzymać bolszewickiej inwazji i w Bitwie Warszawskiej poniosła druzgocącą klęskę. Szlak zwycięstw komunistów nie miał końca i czerwona zaraza rozlała się po całym kontynencie, ogarniając bez mała całą Europę. Polska, przemianowana na Polską Socjalistyczną Republikę, weszła w skład Eurosocu – Europejskiego Związku Socjalistycznych Republik.

W takich, a nie innych realiach przychodzi żyć Marcinowi Wolakowi, studentowi Uniwersytetu im. Feliksa Dzierżyńskiego w Warszawie. Młodzieniec pochodzi z uprzywilejowanej rodziny, sam zaś jest szczerym zwolennikiem komunistycznych idei. Jego postrzeganie rzeczywistości zmienia się jednak diametralnie, kiedy dostaje w swoje ręce pamiętnik ojca, którego nigdy nie znał. Od małego tłumaczono mu, że porzucił on matkę i związał się z inną kobietą, podczas gdy wersja wyłaniająca się z zapisków mówi zupełnie co innego. Wolak dowiaduje się, że jego ojciec brał udział w Bitwie Warszawskiej, której wynik ustanowił nowy kształt światowej polityki i zdefiniował układ sił na świecie. Wszystko, o czym czyta, stoi w jawnej sprzeczności z tym, co od najmłodszych lat wpajała mu komunistyczna propaganda. Marcin jest zdeterminowany, by poznać prawdę o swoim ojcu i skonfrontować zdobytą wiedzę z tym, co wmawiano mu do tej pory.

Czytelnik na pewno zwróci uwagę na podobieństwo pomiędzy nazwiskiem głównego bohatera i autora powieści. Nie ulega wątpliwości, że „Jedna przegrana bitwa” to dla Wolskiego książka bardzo osobista, o przyczynach czego autor wspomina w przedmowie. Dość wspomnieć, że znaczna część treści pamiętnika spisanego przez ojca protagonisty została przepisana z niewielkimi modyfikacjami z autentycznych wspomnień przodka Wolskiego, będącego weteranem tytułowej bitwy.

Trudno też nie zauważyć, jak duże znaczenie i wpływ na bieg dziejów przypisuje Marcin Wolski pojedynczym, wybitnym jednostkom. Chociaż historia w „Jednej przegranej bitwie” pobiegła zupełnie innym torem, niż w znanej nam rzeczywistości, to pewni jej bohaterowie odgrywają istotną rolę również na kartach powieści. Nie szukając daleko – klęska okazuje się w głównej mierze efektem niespodziewanej, szokującej śmierci marszałka Piłsudskiego. Duchowny Jan Pawłowicz wprawdzie nie został papieżem, ale za sprawą audycji radiowych jego głos dociera do domów niemal wszystkich Polaków, pokrzepiając ich w walce z opresyjnym systemem. Mało kto ma też wątpliwości co do świętości Pawłowicza. Ksiądz Jerzy Popiołek wygłasza kazania pod hasłem „Zło dobrem zwyciężaj”, a niejaki Piotrkowski, ten, który w znanej nam rzeczywistości zamordował Popiełuszkę, tu również dopuszcza się zbrodni. Widać w tym wszystkim pewien historyczny determinizm – ewidentne przeświadczenie, że pewnym jednostkom przeznaczone jest dokonanie doniosłych czynów, zdolnych wpłynąć na bieg całej historii.

Co ważne, Wolski po raz kolejny udowadnia, że nie brak mu umiejętności snucia opowieści. Chociaż przedstawiona tu historia z punktu widzenia samej tylko fabuły i jej rozwoju nie jest specjalnie porywająca (to dość prosta historia ucieczki z ciemiężonego kraju, upstrzona kilkoma efektownymi przygodami, ciekawym wątkiem miłosnym i nieoczekiwanymi zwrotami akcji), to autor opowiada ją w taki sposób, że od czytania nie sposób się oderwać, a raz rozpoczętą lekturę kończy się dopiero po dobrnięciu do ostatniej strony.

„Jedną przegraną bitwą” powinni w sposób szczególny zainteresować się miłośnicy alternatywnych historii. Fabułę Wolski umiejscowił w całkiem wiarygodnej, ciekawie opisanej politycznej rzeczywistości, za jej sprawą starając się uświadomić odbiorcy, jak doniosłym i ważnym wydarzeniem w historii – nie tylko z perspektywy naszego kraju, ale i całej Europy – był tryumf świeżo odrodzonej Polski nad armią bolszewików. Nudzić się przy powieści nie sposób, a dobrnąwszy do końca lektury, nikt nie będzie żałował poświęconego jej czasu.

Ocena: 3.5/5

Dyskusja