Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Pamiętnik bywalca burdeli – recenzja komiksu „Na własny koszt”

Jeżeli spojrzeć na tylną stronę okładki komiksu „Na własny koszt”, można przeczytać mnóstwo opinii pochodzących z różnorakich źródeł. I tak, Chestera Browna chwalą m.in. „The New York Times”, „The Globe and Mail” czy „Time out New York”. Wspominają o odwadze i potencjale narracyjnym, a samego autora nazywają “znaczącym głosem w świecie współczesnego komiksu”. Pytanie tylko czy cały ten zachwyt jest uzasadniony.

„Na własny koszt” to autobiograficzny komiks o prostytutkach, burdelach i samej istocie tego zawodu. Została w nim przedstawiona historia trzydziestoośmioletniego mężczyzny, który od roku 1999 do 2003 korzystał z usług kobiet do towarzystwa. Oprócz krótkich rozdziałów na temat każdej z prostytutek, autor wspomina swoje liczne rozmowy z przyjaciółmi. Większość z nich zawiera w sobie filozoficzne wywody dotyczące najstarszego zawodu świata. Wszystko to składa się na najbardziej istotny aspekt całego komiksu, czyli przedstawienie głównego bohatera – Chestera Browna.

W przedmowie autor podaje wiele suchych faktów na temat samej prostytucji w Toronto, by potem, już na kartach komiksu, wgłębić się w każdy aspekt tej rozrywki. Przedstawione są różne sposoby znalezienia sobie towarzystwa czy ryzyko związane z posłusznym wykonywaniem poleceń nieznajomej kobiety z budki telefonicznej. Chester Brown ukazał tę historię od samego początku. Zaczynając od zerwania z ostatnią dziewczyną, poprzez podjęcie decyzji o korzystaniu z usług prostytutek, a kończąc na przedstawieniu doświadczonego klienta, który kwestie moralne traktuje już w zupełnie odmienny sposób niż kilka lat temu.

Wszystko to zostało zamknięte w prawie 300 stronach świetnego komiksu. Każda z planszy składa się z ośmiu kadrów. Wszystkie prostytutki przedstawione są w szczegółowy sposób, tak jak widział je autor, jednak nie została pokazana twarz żadnej z nich.

Największy geniusz polega na szczerości całego przedsięwzięcia. Chester Brown przedstawił wszystko, tak jak było, a jego odczucia dotyczące prostytucji zmieniały się z czasem, co jest wyraźnie widoczne w czasie lektury komiksu, czytając komiks. Na końcu sam przyznał, że żadna z wymienionych w tym zeszycie osób nie miała ochoty nic zmieniać.

„Na własny koszt” to genialny, wspaniale wykadrowany komiks, który w bardzo błyskotliwy sposób zmusza nas do przemyśleń, czy prostytucja powinna być legalna czy nie. Chester Brown wytacza twarde argumenty za legalizacją owego zawodu, obrazuje przeciwników prostytucji za pomocą słów wkładanych w usta swoich przyjaciół wreszcie kończy całą historię, która jednoznacznie pokazuje jego stanowisko w tej sprawie. Trzeba tylko liczyć na to, że po głośnej premierze i entuzjastycznych, kontrowersyjnych reakcjach na ten komiks, Centrala zdecyduje się wydać jeszcze więcej prac tego autora.

Dyskusja