Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Seriale na mroźne zimowe wieczory

Wraz z nowym rokiem rozpoczął się też nowy sezon serialowy – część produkcji jesiennych udała się na kilkutygodniowe ferie zimowe, część na dłuższy zimowo-wiosenno-letni wypoczynek, część natomiast definitywnie się zakończyła. W miejsce tytułów z którymi już się pożegnaliśmy (przynajmniej na razie), pojawiło się za to kilka nowych propozycji. Większość z nich całkiem interesujących.

„HELIX”

„Helix” to zaskakujący świeżością thriller medyczny. Opowiada o grupie naukowców z CDC(Centers for Disease Control and Prevention – Centrum Zwalczania i Zapobiegania Chorobom), którzy próbują znaleźć lek na groźnego wirusa, szybko rozprzestrzeniającego się w placówce badawczej na Antarktydzie. Nie jest to jednak proste – dyrektor placówki ewidentnie wszystkiego nie zdradza, swoje własne cele realizuje też przedstawiciel armii USA, wysłany na Antarktydę wraz z lekarzami.

Sytuacji nie poprawiają też sami zakażeni wirusem, którzy zamiast grzecznie leżeć w łóżkach i czekać na śmierć, stają się agresywni, próbując zarazić jak największą liczbę mieszkańców bazy.

Jest to serial trzymający widza w napięciu, nieustannie balansując na granicy thrillera i horroru. Mamy tu więc zdrową dawkę strachu osadzonego w dość złożonej i wielowarstwowej fabule. Mimo tematyki i obranej konwencji, „Helix” jest jednak zaskakująco świeży. Wielka w tym zasługa niemalże ascetycznych zdjęć, bazujących na sterylnym kontraście czerni i bieli oraz zupełnie niepasującej do fabuły muzyczce, której nie powstydziłaby się żadna korporacja, chcąc umilić dzwoniącym czas oczekiwania na połączenie z konsultantem. Nie sposób nie zwrócić na nią uwagi – jej fantastyczna nieadekwatność doskonale potęguje poczucie grozy i niesamowitości wzbudzane przez serial.

Mimo wszystkich swoich zalet, „Helix” jest serialem bardzo specyficznym, który raczej nie spodoba się szerokiej grupie odbiorców. Ma jednak równocześnie wszelkie szanse na zgromadzenie grupy bardzo oddanych widzów.

Ocena: 4/5

„DETEKTYW”

„Detektywem” HBO przypomina wszystkim, którzy zachłysnęli się zachwytem nad serialami innych stacji, kto tak naprawdę jest liderem serialowego rynku. Nie da się o nim powiedzieć złego słowa – urzeka w nim absolutnie wszystko – od ciekawej fabuły i znakomitego aktorstwa poczynając, na ciekawej realizacji kończąc.

W niewielkim mieście w Luizjanie huragan zniszczył policyjne akta. Aby je uzupełnić, na komisariat wezwano dwóch byłych policjantów, aby opowiedzieli o starych sprawach. Opowiadają więc o dziwnym morderstwie, które badali w 1995 r. – morderstwie Dory Lang.

Sprawa ta jest nie tylko dziwna, ale i szalenie interesująca. Nie sposób nie śledzić jej z zapartym tchem – pod koniec każdego odcinka pojawia się pytanie „To już?”. Uwagę przykuwa jednak nie tylko niebanalna opowieść, niemniej ważni są jej bohaterowie.

Grany przez Woody’ego Harrelsona Martin Hart to typowy amerykański glina, nieprzesadnie inteligentny, jednak dobrze znający się na wykonywanej przez siebie robocie. Prywatnie jest mężem i ojcem dwóch córek, stres związany z pracą woli rozładowywać jednak w ramionach kochanki. Drugi z bohaterów – Rust Cohle (w tej roli Matthew McConaughey) jest całkowitym przeciwieństwem swojego partnera. Szalenie inteligentny, antypatyczny, samotny, uzależniony od narkotyków.

Wyróżnikiem „Detektywa” jest wyśmienite aktorstwo. O kunszcie aktorskim zarówno Harrelsona, jak i McConaughey’go nie trzeba chyba nikogo przekonywać, wystarczy więc powiedzieć, że obaj są obecnie w najlepszej formie od lat. Stworzyli oni bohaterów wiarygodnych, emocjonalnie złożonych, których relacja jest znacznie bardziej skomplikowana niż standardowo pokazywane w amerykańskich serialach przyjacielskie partnerstwo.

„Detektyw” jest niewątpliwie najciekawszym nowym serialem sezonu zimowego, godnym nie tylko obejrzenia, ale i polecenia wszystkim wokół.

Ocena: 5/5

„INTELLIGENCE”

Był to nieźle zapowiadający się serial,

w którym jednak twórcy popełnili wszystkie błędy, które popełnić się dało. Bohaterowie są z plastiku, aktorzy z drewna, akcja dramatycznie nieciekawa, realizacją z pewnością zachwyceni byliby natomiast widzowie w latach 90.

„Intelligence” opowiada o tajnych służbach USA, których najważniejszą bronią jest Gabriel – człowiek, któremu wszczepiono w mózg mikroczip dający mu dostęp do milinów baz danych i pozwalający procesować informacje niczym komputer jednocześnie syntezujące je jak ludzki umysł. Gabriel ma jednak swoje problemy – nie może poradzić sobie z faktem, że jego żona, która również pracowała w służbach wywiadowczych, przeszła na stronę wroga.

Wątek z żoną jest kwintesencją wszystkiego co jest złe w serialu – jest nudny, przegadany i sprawia, że główny bohater jest sierotą, której nie chce oglądać się na ekranie. Nie po to ogląda się serial akcji, żeby przez większość czasu patrzeć na sierotę użalającą się nad sobą i rozpamiętującą nieustannie przeszłość. I nie ma w „Intelligence” nic, co rekompensowałoby słabą fabułę, nieciekawych bohaterów i mierne aktorstwo. Nie jest to serial, który warto by oglądać.

Ocena: 1,5/5

„BLACK SAILS”

Po jednym odcinku ciężko wyrobić sobie opinię na temat „Black Sails” –

może on rozwinąć się w kierunku serialu znakomitego, wciąż jednak może okazać się też słaby. Choć ta druga opcja jest raczej mniej prawdopodobna. W telewizji zdecydowanie brakuje dobrego serialu o piratach – „Black Sails” ma więc szansę zapełnić przez nikogo nie zajętą jeszcze niszę. A co za tym idzie zyskać rzeszę oddanych fanów.

„Black Sail” ma jednak jednocześnie wypełniać też inną niszę – pustą po zakończeniu „Spartacusa”. Wygląda na to, że będzie to serial, w którym cycki i krew są na porządku dziennym. To dobrze, gdyż ewidentnie brakuje czegoś tak radośnie nieskrępowanego jak seria o zbuntowanym gladiatorze. Będzie zapewne zdecydowanie mniej komiksowo i bez nadmiernego przerysowania, za to bardziej naturalistycznie.

Ocena: 4/5

„THE MUSKETEERS”

Proza Aleksandra Dumasa od lat pobudza wyobraźnie filmowców. Tym razem za temat Muszkieterów zabrało się BBC.

Można było mieć bardzo poważne obawy co do tej ekranizacji – dotychczas jedynym prawdziwie udanym serialem historycznym BBC był „Rzym”, „Merlin”, a już w szczególności „Atlantis” nie były szczególnie godne uwagi. „Muszkieterowie” szczęśliwie trendu tego nie kontynuują.

Nie jest to może serial nadmiernie ambitny, nie wymaga tez od widza dużej uwagi, niemniej jednak jest rozrywkowy. Jest lekki, zabawny i ogólnie bardzo przyjemny do oglądania. Warto go śledzić przy godzince wolnego czasu w tygodniu, nie ma jednak raczej sensu specjalnie wyłuskiwać jej z grafika.

Ocena: 3,5/5

Dyskusja