Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Ach te baby…- recenzja „Dziewczyny”

Ach te baby… To wszystko przez nie. Gadają bez sensu, nigdy nie wiadomo, o co im chodzi i przede wszystkim – wkurzają się o każdą drobnostkę. Jak tu z nimi wytrzymać?

Felix to młody facet, rysownik komiksów. Jego kariera zawodowa dopiero zaczyna raczkować, jednak nic w tym dziwnego, gdyż chłopak więcej siły i zaangażowania wkłada w związki z płcią piękną niż w rozwój talentu. Choć słowo „związki” brzmi tu chyba zbyt dumnie. Zabawia się bowiem z kolejnymi kobietami, zmieniając je jak rękawiczki. Ma tylko jeden problem – niemal każda dziewczyna, z którą się spotyka, dowiadując się o zawodzie Felixa, prosi go o portret. Pech w tym, że Felix nie chce ujawniać swojej słabej strony, która powoli zaczyna się przeradzać w drobną fobię. Nie umie on bowiem rysować kobiet. Przez taki szczegół zawsze wszystko zaczyna się komplikować… Ach te baby…

Tak się dzieje do momentu, kiedy Felix poznaje Esther – swoją kobietę idealną. Być może jest troszkę szalona, jednak jeszcze z nikim Felixowi nie spędzało się tak dobrze czasu. Tylko czy będzie w stanie porzucić przyzwyczajenia starego podrywacza? Czy będzie w stanie przekonać Esther, że naprawdę mu na niej zależy i nie jest jedną z wielu?

Dziewczyny to drugi z wydanych w Polsce komiksów Flixa. Po Pamiętam, jak… skupiającym się na problemach społecznych i opisujących upadek Muru Berlińskiego, przyszła kolej na jedną z wielu opowieści pseudoautobiograficznych. Po Mariane Satrapi, Śledziu, Marzenie Sowie, Fredericu Boilecie i całej gromadzie innych autorów, nadszedł czas Flixa. Co prawda nie wiadomo, czy opisuje on tutaj swoje własne doświadczenia czy tylko daje czytelnikowi do zrozumienia, że te nimi są, jednak idealnie wpasował się w schemat fabularny, który przeżywa obecnie w naszym kraju okres prawdziwej popularności. Mimo tego, że konkurencja jest dość znaczna, trzeba przyznać, że Flix wychodzi z niej obronną ręką. Brakuje mu co prawda kulturowych podtekstów Satrapi lub umiejętności eksperymentowania z rysunkiem Boileta, jednak jego historia wciąga i pozwala utożsamiać się z bohaterem. Główną zaletę stanowi to, że autor tutaj nie staje po niczyjej stronie – mimo że są to jego domniemane wspomnienia, z równym (lub nawet większym) zacięciem skupia się na opisywaniu wad Felixa niż kobiet, z którymi się umawia. Czyni to z jego komiksu dzieło życiowe i bynajmniej nie czarno-białe moralnie. Dzięki swojej prawdziwości pozwala z innej perspektywy spojrzeć na związki, jakie każdy z nas przeżywa. Pokazuje też, że wina nigdy nie leży tylko i wyłącznie po jednej stronie, a najczęściej wynika z niezrozumienia i braku umiejętności wyrażania swoich myśli.

Dziewczyny to niezbyt imponujący objętościowo komiks, jednak trzeba przyznać, że autorowi udało się na tych niespełna 130 stronach przedstawić ciekawą i kompletną historię, która może urzec czytelnika. Polecam go zatem wszystkim tym, którzy lubią historie o prawdziwym życiu i prawdziwych ludziach.

Dyskusja