Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Artyści złodziejskiego fachu – recenzja „Kłamstwa Locke’a Lamory”

„Kłamsta Locke’a Lamory” to pierwszy z planowanych siedmiu tomów sagi o Niecnych Dżentelmenach – grupie złodziejaszków grasujących po barwnym i mrocznym świecie. Scott Lynch w swoim pisarskim debiucie bez kompleksów porywa nas w niesamowitą podróż po skomplikowanym uniwersum przypominającym późnośredniowieczną Italię.

„Kłamstwa…” od samego początku wciągają czytelnika w wir niesamowitych przygód, przypominających nieco szalony film „Ocean’s Eleven”. Lynch mimo utrzymywania wartkiego tempa akcji nie próbuje jednak wywołać zadyszki u czytelnika, lecz pozwala odetchnąć i podziwiać piękny i niebezpieczny świat otaczający bohaterów. Opowieść pełna jest tajemnic, karkołomnych zwrotów akcji i bardzo dobrych dialogów. Całość to ponad 500 stron świetnej zabawy, która bez wątpienia wciągnie zarówno fanów konwencji jak i osoby spoza świata fantasy, szukające literackiej rozrywki.

Powieść o złodziejaszkach

Nie bez kozery przywołany został film „Ocean’s Eleven”. „Kłamstwa…” to powieść o złodziejach i oszustach. Główny bohater i jego trupa nie są jednak zwykłymi rzezimieszkami, jakich pełno w wielkich miastach, są artystami i śmietanką złodziejskiego fachu. Locke i jego drużyna (to przecież epickie fantasy, więc drużyna musi być!), tak jak miało to miejsce w przypadku ekipy Oceana, porywają się na cel niedostępny innym łasym złota bandytom. Ofiarami niecnych poczynań Locke’a jest arystokracja Camorry, chroniona przed złodziejami tajnym paktem. Układ jest prosty, przestępcy trzymają się z dala od arystokracji, w zamian mogą żerować na niższych warstwach społecznych a ścigani są tylko ci, którzy dadzą się złapać. Złamanie sekretnego paktu przez bohaterów nakręca spiralę wydarzeń, stawiając ich w sytuacjach, zdawałoby się, bez wyjścia. Zuchwałe poczynania Niecnych Dżentelmenów ściągają na nich uwagę niezwykle okrutnych i niebezpiecznych więzimagów, przed którymi drżą nawet najpotężniejsi tego świata. W jednym tylko szczególe „Kłamstwa…” różnią się od hollywoodzkich opowieści o złodziejach. Brak tu prawdziwego happyendu. W prozie Lyncha wyraźnie widać inspirację książkami George’a R.R. Martina. Trup ściele się gęsto a kostusza kosa nie oszczędza nawet lubianych bohaterów.

Epickie fantasy bez nadęcia

„Kłamstwa….” to typowy przedstawiciel gatunku epickiego fantasy. Poczynając od zasad tworzenia świata, na dość typowym wyborze proweniencji głównego bohatera. Powieść jest jednak napisana bez nadęcia i zbędnego epatowania dobrem i złem, tym co jest słuszne i tym, co nikczemne. Trudno też spotkać tu przesadnie wiele postaci typowych dla konwencji wysokiego fantasy. Nie ma tu więc elfów, krasnoludów, czy czających się za każdym kamieniem i krzakiem magów, czarodziejów czy innych nekromantów. Zdecydowanie widać, że autor postawił sobie za cel stworzenie historii w określonej konwencji, jednocześnie unikając sztampowych i wyświechtanych zabiegów. Otrzymujemy więc ciekawy i świeży świat, oraz dorosłą niezwykle emocjonującą historię, która jednak nie próbuje nas w żaden sposób zanudzać zbędnym moralizatorstwem.

Siła w drużynie

Przywódcą drużyny jest Locke Lamora, zwany Cierniem Camorry. W opowieściach krążących po mieście mówi się, że jest kimś w rodzaju Robin Hooda, okradającego bogatych i rozdającego pieniądze biednym. Opowieści mówią, że potrafi przenikać przez ściany i jest najlepszym szermierzem w całym mieście. Rzeczywistość jednak jest zupełnie inna, Locke jest raczej niepozorny, wątłej postury, a o szermierce wie tyle, że ostry koniec należy skierować w adwersarza. Swoje wady jednak nadrabia przebiegłością i sprytem. Kolejnym członkiem gangu jest Jean, z pozoru dobrotliwy grubas, w rzeczywistości jednak jeden z najlepszych szermierzy Camorry. Stanowi główną siłę bojową Niecnych Dżentelmenów. W przeciwieństwie do pozostałych nie pochodzi ze slumsów, jego tragicznie zmarli rodzice byli zamożnymi kupcami. Poza tym drużynę uzupełniają Calo i Galo, identyczni bliźniacy i wszechstronni oszuści oraz Pędrak – młody chłopak, który dopiero uczy się jak być prawdziwym złodziejem. Jest on także piekielnie zabawny a jego żywiołowość i nadpobudliwość nie raz budzą szeroki uśmiech na twarzy czytelnika.

Nowy piękny świat

Jednym z najmocniejszych elementów książki Lyncha jest fantastyczny świat, który udało mu się wykreować. Z jednej strony mamy wiarygodny opis slumsów i ciemnych zakamarków, pełnych brudu nędzy, smrodu i okrucieństwa. Z drugiej strony dostajemy opis dzielnic arystokracji, pełnych niesamowitego i dziwnego piękna. Wszystkie te elementy zostały połączone w sposób, który sprawia, że z każdą przewracaną stroną chcemy wiedzieć więcej o Camorrze, jej zwyczajach i nieopisanych artefaktach.

Warto też docenić sposób, w jaki Lynch traktuje magię występującą w stworzonym przez siebie świecie. Nie mam mowy o epatowaniu nią, częściej niesamowite elementy zdają się być wytworem obcej fizyki i nauki, niż dziełem siwobrodych czarnoksiężników. Nawet rozwiązanie kwestii przybycia więzimaga zostało przeprowadzone bez zbędnej magii. Niewątpliwie istnieje ona w świecie przedstawionym, natomiast autor nie próbuje nas zaczarować feerią kolorowych błysków i tanich jarmarcznych sztuczek. Magia traktowana jest jak coś obcego, rzadkiego i, w gruncie rzeczy, zło konieczne.

Nie tylko postaci pierwszoplanowe

Oczywiste jest, że autor pisząc swoją powieść, pochylił się w sposób szczególny nad kreacją postaci, które grają pierwsze skrzypce. Udało mu się to nad wyraz dobrze, dzięki czemu przez całe tomiszcze ani razu nie ma się wrażenia, że obcuje się z postaciami dwuwymiarowymi. Lynch jednak nie tylko stworzył ciekawych bohaterów pierwszoplanowych, udało mu się także zaprezentować cały wachlarz ciekawych osobowości na drugim planie. Na szczególne uznanie zasługują capa Barrsavi, Szary Król, Sokolnik oraz Nazca.

„Kłamstwa Locke’a Lamory” to sprawnie napisana powieść, pełna interesujących postaci uwikłanych w ciekawą historię. Świat mimo iż nie jest w pełni oryginalny, wykreowany jest w sposób, pozwalający czytelnikowi się w niego zanurzyć i z wytęsknieniem czekać na momenty, kiedy jego tajemnice są przed nim odkrywane. Akcja jest wartka, sprawnie przeprowadzane zwroty sprawiają, że z przyjemnością przewraca się kolejne strony. Szybkie tempo jednak nie powoduje zawrotu głowy, opowieść przeplatana jest interludiami które pozwalają złapać oddech i lepiej poznać świat.

Ocena: 4/5

Dyskusja