Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Szesnastowieczna czarna magia – recenzja „Jednorożca #1”

XVI wiek. Wiek odrodzenia. Po zacofanych ciemnych czasach Średniowiecza nadszedł czas nauki i sztuki. Szybki rozwój wszelkich dziedzin doprowadził do rozwoju społecznego oraz kulturalnego. Wśród jednej z najbardziej dynamicznie rozwijających się dziedzin znalazła się medycyna, która wcześniej postrzegana była jako zjawisko zbliżone do magii. Nie wszyscy jednak są zadowoleni z naukowego rozwoju i robią absolutnie wszystko, by lekarze nadal hołdowali wiedzy sprzed tysięcy lat, nie zważając na najnowsze osiągnięcia. Spory te w zabobonnym i nadal zacofanym społeczeństwie mogą przybrać krwawą postać.

W samym oku cyklonu znalazł się Ambroży Paré, chirurg króla Francji, który jednak dzięki postępowemu traktowaniu medycyny ma wielu wrogów wśród lekarzy z wykształceniem uniwersyteckim. Nagle jego życie zamienia się w ciąg pościgów i niejasnych zagadek, które musi rozwiązać, jeśli chce przeżyć. Okazuje się, że w środowisku uniwersyteckim nie wszyscy dosłownie traktują misję leczenia pacjentów, a ich poglądy bynajmniej nie są przyjazne dla cierpiących.

Komiks „Jednorożec” atmosferą i scenariuszem na pierwszy rzut oka kojarzy się z dziełem Umberto Eco „Imię róży”, okraszonym jednak sporą dozą elementów fantasy. Mroczne czasy Odrodzenia stanowią idealne tło dla historii pełnej intryg, magii i okrucieństwa. Historia Ambrożego Paré jest ciekawa i wciągająca, choć niestety przez to, że autorzy nadużywają czasami elementów nadprzyrodzonych, co skutkuje przechyleniem szali na rzecz akcji kosztem scenariusza, komiks traci trochę zarówno powagi, jak klimatu. Komiks broni się jednak wielowątkowością oraz nieprzewidywalnością charakterystyczną dla frankofońskich komiksów fantasy. Mimo tego, że nie zniósł ciężaru klimatu, sama historia pozostaje intrygująca i wciągająca. „Jednorożca” czyta się przyjemnie i szybko, a po zakończeniu lektury pierwszego tomu chce się sięgnąć po kolejny.

Tak jak Mathieu Gabella stworzył ciekawy scenariusz, tak Anthony Jean zilustrował go z wprawą, aczkolwiek też nie bez mankamentów. Rysunki co prawda są fachowe, i ciężko znaleźć większe graficzne błędy, jednak zostały stworzone w stylistyce, która bardziej odpowiadałaby atmosferze gry fantasy, niż mrocznemu komiksowi zahaczającemu o mistykę i okultyzm. Troszkę zbyt czyste i jednostajne tła nie pozwalają odróżnić od siebie kolejnych stron, a zbyt klasyczne podejście rysownika do kadracji zabrało komiksowi wiele dynamiki. Mimo licznych scen walki i pościgów, postaci sprawiają wrażenie nieruchomych i zawieszonych w próżni.

Ciekawy scenariusz i wprawne rysunki mimo, że nie zachwycają, wywołują ciekawość odnośnie dalszych losów bohatera i pozwalają czytelnikowi oczekiwać z niecierpliwością na drugi tom komiksu. Polska edycja komiksu stoi na najwyższym poziomie, jednak rodzi się tutaj pytanie, czy nie można było wydać „Jednorożca” w trochę bardziej ekonomicznej wersji, bo jednym z głównych mankamentów jest cena. Nie powinna ona jednak zniechęć wszystkich wielbicieli komiksu fantasy, szczególnie zainteresowanych czarną magią i tworzącymi się w Renesansie poglądami.

Dyskusja