Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Kapitan powraca w najwyższej formie – recenzja „Kapitan Ameryka: Zimowy Żołnierz”

Po pierwszej odsłonie „Kapitana Ameryki” można było stwierdzić, że akurat ten superbohater należy do najmniej przekonujących postaci filmowego uniwersum Marvela. Iron Man bawił, a Avengersi stali się filmem przełomowym. Tymczasem przepełniony amerykańskim patriotyzmem facet z tarczą nie przemawia do szerszej publiki. Zaprzeczając temu wrażeniu Studio Marvel wypuszcza jednak do kin swoją najbardziej dojrzałą i przekonującą produkcję – „Kapitan Ameryka – Zimowy Żołnierz”.

Fabularnie nowa historia Kapitana Ameryki nie odbiega wiele od komiksu.

Nick Fury postanawia ujawnić Rogersowi swojego asa w rękawie i pokazuje mu projekt „Wizja”, który opiera się na wyeliminowaniu dwudziestu milionów ludzi będących przyszłym zagrożeniem Agencji SHIELD. Przy okazji w całą historie wtrąca się tytułowy Zimowy Żołnierz. Sam film zamienia się trochę w kolejnych Avengersów – pojawia się w nim również Czarna Wdowa, która nie odstępuje Kapitana Ameryki nawet na krok.

Bracia Russo odwalili kawał dobrej roboty. Widać naprawdę ogromną różnicę w stosunku do „Pierwszego starcia”. Przede wszystkim nie mamy już do czynienia z filmem akcji, jak w przypadku większości produkcji o superbohaterach. Tym razem Studio Marvel serwuje nam thriller szpiegowski z prawdziwego zdarzenia. Steve i Natasha wspólnie starają się rozwikłać zagadkę i zadecydować

po której stronie konfliktu powinni stanąć. Mamy więc tragizm, subtelną dawkę inteligentnego poczucia humoru, znacznie lepiej rozpisane postacie i tradycyjnie już, wysokiej klasy efekty specjalne.

Sam Kapitan Ameryka zwraca na siebie dużo większą uwagę widza. Zarówno w pierwszej części, jak i w Avengersach, wyglądał jak dziecko błądzące we mgle. Fakt, że wybudził się po pięćdziesięciu latach snu, z pewnością potęgował ten efekt. W „Zimowym Żołnierzu” mamy jednak do czynienia z zupełnie innym bohaterem.

Steve Rogers nie ma pojęcia, komu może zaufać. Widać w nim zdezorientowanie, irytację i chęć dokonania słusznego wyboru. Poza tym Kapitan przestaje już odgrywać rolę pionka w rękach Amerykanów. Teraz jego obserwacja i zdolność dedukcji robią naprawdę spore wrażenie.

„Kapitan Ameryka: Zimowy Żołnierz” to jedna z najlepszych marvelowskich produkcji. Chodziły głosy, że bracia Russo poszli w zupełnie innym kierunku i owe plotki się potwierdziły. Wreszcie widz ma okazję zobaczyć rozterki superbohatera i zrozumieć, z jakimi problemami musi zmierzyć się każdy heros.

Ocena: 4/5

Dyskusja