Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Łotry do boju – recenzja „Star Wars – komiks 8/2012”

Kolejny numer serii Star Wars Komiks trafia w moje ręce do recenzji. W tym zeszycie otrzymujemy tylko dwie historie. Obie są osadzone w okresie starej trylogii i trzeba przyznać, że opowieści te wypadają bardzo dobrze. Pierwsza z nich rozgrywa się po wydarzeniach znanych z „Powrotu Jedi”, druga natomiast po „Nowej nadziei”.

„Eskadra Łotrów” to, jak sam tytuł wskazuje, opowieść o pilotach najbardziej znanej eskadry w świecie „Gwiezdnych Wojen”. Historia pierwotnie została wydana w 1996 roku w ramach „X-Wing Rogue Squadron: Apple Jacks Special Bonus Story”. Legendarna eskadra trafia na planetę Tandakin, która znajduje się pod jurysdykcją Imperium. Podczas bitwy Wedge Antilles podejmuje ryzykowną decyzję, która nie podoba się mieszkańcom planety. Jak wybrną z tego Rebelianci? Trzeba się samemu przekonać. Rysunki Johna Nadeau przypominają stylem stare komiksy Star Wars wydawane przez wydawnictwo Marvel. Oczywiście bez dziwnych kolorów. Dużym plusem jego rysunków jest to, że nie

skupia się tak bardzo na detalach przy dużych planszach, natomiast przy zbliżeniach i mniejszych kadrach wręcz przeciwnie. Bohaterowie są łatwi do rozpoznania, ponieważ trzyma się schematycznie ich wyglądu. Jedynym minusem są szturmowcy. Niestety, Nadeau nie jest ekspertem w rysowaniu zbrojnych i lepiej niech pozostanie przy maszynach. Za fabułę odpowiada Ryder Windham i trzeba przyznać, że jak na tak krótką historię, zawarł w niej sporo klasyki i wspomniał osiągnięcia eskadry. Dobrym pomysłem jest zakończenie, którego czytelnik się nie spodziewa. Jedynym minusem jest motyw, w którym samotny szturmowiec zestrzeliwuje X-winga z ciężkiego blastera. Niestety, interesujący się choć trochę uniwersum „Gwiezdnych Wojen” wiedzą, że blaster nie ma aż takiej mocy.

Druga opowieść zatytułowana „Piaszczysty podmuch”, to zdecydowanie zabawniejsza historia. Skupia się na dwóch gangsterach znanych z „Cieni Imperium” – Gizmanie oraz przedstawicielu rasy Chissów – Spikerze. Pierwotnie opowieść pojawiła się w „Star Wars Tales 4” z 2000 roku. Podczas odpoczynku na Tatooine bohaterowie natrafiają na uciekający piaskoczołg Jawów. Jak się okazuje, został on zaatakowany przez Dark Troopera (Mrocznego Szturmowca). Niestety, jak to w takich sytuacjach bywa, trzeba będzie się zmierzyć z imperialnym droidem. Historia jest prosta i nastawiona głównie na akcję i humor. Główni bohaterowie to tak naprawdę gangsterzy z bardzo niskiej półki, do tego dokładamy nowego kompana, jakim jest zabawny Jawa. Z tego wszystkiego wyszedł bardzo dobry komiks w typowo amerykańskiej szacie graficznej, jaką możemy spotkać w kreskówkach. Oczywiście nie jest to zarzut, rysunki idealnie odzwierciedlają klimat całości.

„Star Wars Komiks” 8/2012 to ciekawe zestawienie, które zadowoli zarówno fanów klasycznej jak i nowej trylogii. Mamy tu akcję, humor i przygodę, a cóż chcieć więcej od komiksów z odległej galaktyki?

Recenzję możecie znaleźć również na blogu autora

Dyskusja