Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Nietypowy romans – recenzja „Dziewczyna i murzyn”

Miłość nigdy nie bywa łatwa. Związek dwojga ludzi generuje wiele problemów, z rozwiązaniem których radzą sobie tylko ci, którzy posiadają duże zapasy miłości. Mimo przysłowia „dla chcącego nic trudnego”, czasami same dobre chęci nie wystarczają, by zniwelować różnice pomiędzy młodymi ludźmi starającymi się ułożyć sobie wspólne życie. Nie jest to łatwe nawet dla osób, które wychowywały się w tym samym kraju czy mieście, a dla dwojga, które pochodzi z różnych kontynentów i zupełnie odmiennych kultur trudność rośnie wykładniczo. Różnice w zachowaniu, reakcjach na bodźce, systemach wartości, czy ogólnym światopoglądzie utrudniają porozumienie, choć z drugiej strony nadają romansowi wiele kolorytu.

O takim związku opowiada nam Judith Vanistendael w komiksie „Dziewczyna i Murzyn”. Na podstawie swoich doświadczeń stworzyła historię związku z Abou, afrykańskim księciem, uciekinierem z Togo. Poznany w schronisku dla uchodźców oczekujących na azyl, czarnoskóry młodzian zafascynował młodą Belgijkę, która uznała, że znalazła mężczyznę swojego życia. Nie są jej straszne wszelkie przeciwności i jest skłonna rzucić wyzwanie całemu światu, byle tylko być szczęśliwą ze swoim wybrankiem. Czy uda jej się to mimo niesprzyjających warunków? Abou, oczekując na wizę nie dość, że nie może zagwarantować, że pozostanie w Europie, to dręczony jest własnymi koszmarami i zjawami z przeszłości, a zachowanie jego znajomych ze schroniska nie pomaga przekonać rodziców dziewczyny. Stosunkowo konserwatywne poglądy ojca bohaterki bynajmniej nie ułatwiają dziewczynie życia. Jednak czy to nie trudności sprawiają, że tym bardziej chcemy walczyć o osiągnięcie celu?

Komiks „Dziewczyna u Murzyn” nie jest czysto romantyczną historią trudnego związku. Skupia się raczej na

otaczającej rzeczywistości oraz na interakcjach bohaterów z innymi postaciami, niż na samym rozwoju uczucia. Początkowo sytuację postrzegamy oczami ojca dziewczyny i poznajemy jego punkt widzenia. Sprawia to, że narracja przybiera kronikarskiego charakteru umniejszającego troszkę rolę emocji. Z jednej strony jest to ciekawy, oryginalny zabieg, z drugiej jednak szkoda tego elementu, gdyż interesującymi wydają się motywy związane zarówno z rozwojem uczuć, jak i narastających różnic pomiędzy dwójką ukochanych.

Fabuła została podzielona na dwie części – pierwszą opisującą rozwój związku, a widzianą oczami ojca, oraz drugą, której akcja dzieje się kilka lat po niej i tłumaczącą obecną sytuację licznymi retrospekcjami, tym razem jednak ukazaną z punktu widzenia samej dziewczyny. Taka dwoistość ukazania fabuły mimo braku skupiania się na emocjach nadaje fabule głębi i pozwala czytelnikowi wczuć się w role nie jednego, a kilku bohaterów.

Pod względem graficznym komiks stoi na wysokim poziomie: autorka umiejętnie używa delikatnych pociągnięć tuszem, nadając historii pewnego rodzaju ulotności. Pokazuje też wielki kunszt plastyczny dostosowując zarówno charakter rysunków, jak i kadrację i projekt planszy do klimatu przedstawianej sceny. Pod tym względem przypomina innego znanego w Polsce rysownika – Craiga Thompsona. Na rysunkach Vanistendael mimo pozornej prostoty można na dłużej zawiesić wzrok. Treść z grafiką idealnie się uzupełniają tworząc konsekwentną całość.

„Dziewczyna i Murzyn” nie jest może arcydziełem, jednak z całą pewnością jest komiksem ciekawym i nietuzinkowym. Powinien przypaść do gustu wszystkim wielbicielom intrygujących opowieści o różnicach kulturowych oraz trudnych związkach. Polecam go zatem wszystkim miłośnikom dobrych opowieści graficznych.

Dyskusja