Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Spowiedź zbrodniarza – recenzja „Narodziny zła”

„Narodziny zła” to dzieło bardzo niepozorne, które można przegapić na księgarnianej półce. Okładka pokryta jedynie czarną barwą mieści w sobie zaledwie 80 stron. Niejeden twierdzi, że książki nie ocenia się po okładce, a rozmiar nie ma znaczenia. Dawid Waszak postanowił udowodnić, iż oba twierdzenia są prawdą.

Autor urodził się 25 lat temu i pochodzi z Jarocina, a jego opowiadanie wydane przez Warszawską Firmę Wydawniczą jest jego debiutem. Na spotkaniu autorskim w Bibliotece Jarocin nikt, kto słuchał wypowiedzi skromnego mężczyzny w koszulce „Festiwal Jarocin” nie spodziewał się chyba, co potrafi stworzyć i jak odważna jest jego wyobraźnia.

Płacąc 22 złote otrzymamy historię Stevena, dla którego życie nie było łaskawe. Mając ojca alkoholika musiał oglądać cierpienie matki – bitej, wyzywanej, a nawet gwałconej. Sam miał sporo siniaków i ran, za które może obwiniać swego rodziciela. Najpoważniejszą bliznę pozostawiło jednak oglądanie śmierci mamy. Mimo to udało mu się doprowadzić swe życie do normalnego stanu, lecz czy można wyjść na prostą ze skrzywioną psychiką? Steve próbował: wyprowadził się z rodzinnego domu, znalazł pracę oraz dziewczynę. Jednak ziarno zasiane za czasów jego młodości zaczęło kiełkować, a owoce, które przyjdzie mu zbierać nie będą słodkie. Zakochanie przeradza się w obłęd, a nienawiść do przemocy nie oznacza, że samemu nie będzie się tak czyniło.

Świat przedstawiony w książce został zaprezentowany w formie pamiętnika. Dzięki narracji pierwszoosobowej czytelnik lepiej rozumie Steve’a, a przez cały ma wrażenie, że siedzi w głowie głównego bohatera. Poznając wydarzenia z jego perspektywy dostrzega wzloty i upadki, wszelkie małe sukcesy oraz potknięcia, które doprowadziły go do złych nawyków. Autor nie bał się pokazać negatywnych cech – alkoholizmu oraz ślepej miłości, przeradzającej się w fanatyzm.

W „Narodzinach zła” znajdziemy niewiele opisów otoczenia – twórca książki ograniczył się do minimum, skupiając się jednocześnie na emocjach. To co bohater czuje i myśli zajmuje najwięcej miejsca – jest to sporym plusem dzieła. Niezwykłym doświadczeniem jest możliwość poznania przemyśleń i pobudek postaci, która pokaże zupełnie inne znaczenie stwierdzenia „szaleć z miłości”. Na okładce dzieła jest oznaczenie, powiadamiające o tym, że sięgnąć po nie mogą tylko dorośli. Jest to prawda w stu procentach, gdyż wyobraźnia Dawida Waszaka jest tak wielka jak jego odwaga – nie boi się poruszać trudnych tematów oraz kontrowersyjnych, drastycznych scen. Czytelnik nie raz może poczuć się zaszokowany realizmem i dokładnością opisów czynów, których podjął się Steve. Zdecydowanie częściej na naszej twarzy pojawi się grymas zniesmaczenia.

W książce nie określono gdzie dzieje się akcja. Nie wiemy czy autor umieścił swych bohaterów w jakimś realnym mieście czy stworzył własne. Skupianie się bardziej na psychice niż opisach krajobrazu nie pozwala choćby się domyślić, czy jest to Polska. Dawid Waszak główną postać nazwał Steve, jednak pozostałe mają polskie imiona, takie jak Ania czy Kasia. Jest to zabieg, który może dziwić, lecz niekoniecznie przeszkadzać.

Świetne odwzorowanie myśli i zachowań osoby niezrównoważonej psychicznie, akcja, która sunie w odpowiednim tempie i zaskakujące wydarzenia. Książka niesamowicie wciąga i warto ją pochłonąć, gdyż zakończenie niezwykle zadziwia. Odważne ukazanie drastycznych scen doskonale komponuje się z chorą psychiką Steve’a.

Ocena: 4/5

Dyskusja