Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Kull Wielki i Potężny – recenzja „Kull. Banita z Atlantydy”

Większość miłośników fantastyki na dźwięk nazwiska Howard instynktownie imaginuje sobie postać Conana. Barbarzyńca z Cymerii faktycznie jest najbardziej rozpoznawalnym herosem wykreowanym przez tego pisarza, powszechnie uznawanego za pioniera konwencji magii i miecza. Nieco mniej popularnym, a jednak zdecydowanie godnym uwagi, jest Kull, pochodzący z Atlantydy władca Valusii. Dzięki wydawnictwu Rebis, polscy czytelnicy wreszcie mają szansę poznać tę nietuzinkową postać.

Główny bohater zbioru „Kull – Banita z Atlantydy” przypadnie do gustu wszystkim miłośnikom mocnej, bezpretensjonalnej fantasy. Protagonista idealnie wpisuje się w archetyp surowego, lecz sprawiedliwego władcy, potężnego i niezłomnego wojownika, a także silnego i charyzmatycznego mężczyzny, przed którym mdleją przedstawicielki płci pięknej. Bezlitosny, niezrównany w walce, o godnej pozazdroszczenia charyzmie. Istna ostoja testosteronu, którego jedyną słabością jest porywczy charakter. W dzisiejszej literaturze podobnych bohaterów spotyka się już nieczęsto – w swoim czasie jednak Kull był herosem nad wyraz świeżym.

Zbiór wydany przez Rebis zawiera komplet opowiadań z Kullem w roli głównej. Znalazły się w nim zarówno utwory publikowane pierwotnie na łamach czasopism, jak również teksty niedokończone, z którymi czytelnikom nie było dane wcześniej się zapoznać. W każdym z nich główny bohater musi stawić czoła rozmaitym wyzwaniom i problemom, jakie nastają w Valusii. Będzie prowadził wojny i toczył bitwy, innym razem odeprze atak czyhających na jego życie zamachowców. Kiedy pewnego razu poddana przyjdzie błagać o zgodę na poślubienie mężczyzny przynależącego do innej społecznej kasty, Kull, chcąc zadośćuczynić jej prośbie, rzuci wyzwanie odwiecznym tradycjom i zwyczajom.

Ogromnym atutem książki wydanej przez Rebis są ilustracje autorstwa Justina Sweeta. W całym tomie znajduje się grubo ponad sto szkiców tego artysty, włączając w to zarówno niewielkie grafiki, cieszące oko czytelnika podczas lektury kolejnych akapitów książki, jak i poprzedzające każde kolejne opowiadanie, mieszczące się na całych kartkach ilustracje, w których szczególnie uwidacznia się kunszt Sweeta.

„Kull. Banita z Atlantydy” to nie lada gratka dla koneserów klasycznej fantastyki, zwłaszcza tych lubujących się w prozie Howarda oraz literaturze spod znaku magii i miecza. Współczesny odbiorca z pewnością zauważy, że niektóre z opowiadań i obecnych w nich fabularnych rozwiązań trącą myszką. Nie zmienia to jednak w żaden sposób faktu, że sięgając po „Kulla”, mimo upływu tak wielu lat od premier poszczególnych opowiadań, można liczyć na kawał solidnej, energicznej i gwarantującej mnóstwo frajdy lektury.

Ocena: 3.5/5

Dyskusja