Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Morskie opowieści – wersja złodziejska – recenzja „Na szkarłatnych morzach”

„Na szkarłatnych morzach” to kontynuacja rewelacyjnych „Kłamstw Locke’a Lamory”, a jednocześnie wciąż początek siedmiotomowej sagi. Wielotomowe cykle to jednak niebezpieczna sprawa, autor musi udowodnić czytelnikowi, że pierwszy tom nie był dziełem jednorazowego objawienia i jest w stanie pociągnąć całość na podobnym, wysokim poziomie. Szczęśliwie Scott Lynch nie rozczarował i, co więcej, widać, że doskonała pierwsza część nie jest dziełem przypadku, lecz rozwijającego się talentu.

„Na szkarłatnych…” od razu rzuca czytelnika w wir akcji. Akcja książki rozgrywa się 2 lata po wydarzeniach opisanych w „Kłamstwach…”, Locke i Jean wznawiają swoją złodziejską działalność w Tal Verrar. Na cel wzięli sobie kasyno należące do władcy miasta Archonta Stragosa. Ich zuchwałe poczynania zostają jednak przerwane przez miejscowego władykę, który ma szalony plan, do którego realizacji potrzebuje niesamowitych talentów Niecnych Dżentelmenów.

Nowe zadanie które zostało Dżentelmenom narzucone polega na szpiegowaniu piratów i spowodowaniu jak największego zamieszania na Morzu Mosiądzu. Zamieszanie to miałoby sprowokować władze Tal Verrar do rozbicia przyczółku morskich rozbójników. Bohaterowie wyposażeni jedynie w swoje niesamowite umiejętności, spryt i wiedzę zdobytą w czasie przyśpieszonego kursu żeglarstwa, wyruszają więc na niebezpieczne wody otaczające państwo-miasto. Przyjaźń miedzy Dżentelmenami zostanie wystawiona na ciężką próbę, gdy Jean zacznie wzdychać do jednej z oficerów pirackiego statku na którym wylądują. Nie można też zapomnieć, o Więzimagach, którzy wracają, aby zemścić się za krzywdy poczynione jednemu z ich pobratymców oraz straty wizerunkowe jakie Locke i Jean spowodowali zostawiając Sokolnika okaleczonego i szalonego pod koniec pierwszej części sagi o Niecnych Dżentelmenach.

Warto zwrócić uwagę na fakt, że Lynch wykonał wielką pracę w opisach aspektów marynistycznych. Cała powieść zawiera dostatecznie wiele żeglarskiej terminologii, żeby tekst brzmiał wiarygodnie, wysiłki Lyncha nie zostały jednak roztrwonione na przypisywanie tomiszczy opisujących w szczególe konstrukcję brygów, galeonów, marsli, foków, rumpli i innych relingów. Szczęśliwie dla czytelników autor znalazł niemal złoty środek w tworzeniu realistycznych opisów, będących jednocześnie dostatecznie zrozumiałymi dla czytelnika, aby nie odwracać jego uwagi od opisywanej akcji.

Zabierając się za „Na szkarłatnych…” spodziewać się można było kontynuacji tego, co Lynch zaprezentował w „Kłamstwach Locke’a Lamory”. Pod tym względem tom 2 nie zawodzi. Autor znów wciąga czytelnika w porywającą opowieść. Ponownie mamy świetnie skrojone i wiarygodne postacie. Mimo nieoczekiwanej zmiany scenerii z filmu „Ocean’s Eleven” na „Piratów z Karaibów”, świat, w którym osadzona akcja nadal jest oryginalny i ciekawy. Wszystko okraszone jest świetnym humorem.

„Na szkarłatnych…” nie jest jednak klonem „Kłamstw…”. Całość stała się bardziej mroczna, Lynch lepiej kontroluje nastrój powieści i w zdecydowanie lepszy sposób gra na emocjach czytelnika. Głównymi strunami, w które uderza są smutek i rozpacz, myślą przewodnią tej części zdecydowanie jest niedola głównych bohaterów. Na początku książki Locke jest w rozsypce, w środku przyjaźń Locke’a i Jeana jest wystawiona na ciężką próbę, a na końcu Jean jest w rozsypce. Ponadto tom drugi zdecydowanie wolniej się rozkręca niż część pierwsza. Dojście do najciekawszej części akcji zabiera sporo czasu. Przebijanie się przez kolejne strony jest oczywiście przyjemne, jednak nikt złego słowa by chyba nie powiedział, jeśli Lynch nieco szybciej przeszedł do sedna. Za cenę zmniejszenia dynamiki powieści dostajemy jednak głębię emocjonalną której brakowało nieco w pierwszej części cyklu.

„Na szkarłatnych morzach” trzyma wysoki poziom wytyczony przez „Kłamstwa…”, a Lynch zdecydowanie wyrabia się jako pisarz. Jeśli tylko będzie kontynuował ten kurs, spokojnie możemy liczyć na to, że „Republika Złodziei” zadowoli wszystkich zainteresowanych kontynuowaniem przygody z Niecnymi Dżentelmenami.

Ocena: 4/5

Dyskusja