Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

„O Tym, który raz już umarł” – recenzja

Dawid Waszak miał udany debiut – jego pierwsze dzieło pod tytułem „Narodziny zła” trzymało w napięciu i czytało się je bardzo dobrze. Autor pisał dalej i tak oto powstała młodsza siostra poprzedniczki. Nazwano ją „O Tym, który raz już umarł” i ma ona sporo wspólnego z pierworodną.

Druga książka pisarza z Jarocina opowiada historię Grzegorza – chłopca zrodzonego z deformacją czaszki, co wiązało się z wyśmiewaniem i uciskaniem ze strony rówieśników. Szkoła była utrapieniem, gdyż wyszydzany uczeń nie miał przyjaciół… Do czasu. Michał był rówieśnikiem, który wyciągnął dłoń do Grzesia, a między nimi zrodziła się przyjaźń. Pewnego dnia jedyny kumpel głównego bohatera książki zaprowadził go do starej budowli, po czym wyjął alkohol. Wszystko to zostało zaplanowane i okazało się pułapką, ponieważ dwulicowy towarzysz był tam ze swoimi kolegami po to, aby sprowadzić chłopaka i wyżyć się na nim. Niestety podczas tego zdarzenia budowla zaczęła się sypać, a rozwścieczony protagonista pomógł jej w tym kopiąc w osłabioną ścianę. W ten sposób pogrzebał „kolegów” ze szkoły pod zwałami gruzu, a sam skłamał, by wyjść z sytuacji bez szwanku. Jednak zbrodnia sprzed lat pozostawiła blizny w umyśle.

Książka jest opowiadaniem spisanym przez księdza Marcina – znajomego głównego bohatera, który wysłuchuje go i służy dobrą radą. Przedstawia czytelnikowi historie z życia bohatera, jednak trudno uwierzyć, że aż tak szczegółowo wszystko usłyszał, a potem przekazał w swych zapiskach. Ta myśl pojawia się, gdy czytamy naprawdę szczegółowo opisane zdarzenia, ponieważ większość sytuacji jak najbardziej mogła zostać opisana przez Grzegorza lub duchowny mógł poznać je w inny sposób. A jeśli przy szczegółowości jesteśmy… „Narodziny zła” to tytuł, który nie stroni od brutalnych scen opisanych niezwykle dokładnie. W drugim swoim dziele Dawid Waszak nieco odszedł od tego i mimo, iż pomysły na zbrodnie nadal ma wymyślne, to już nie raczy czytelnika detalami, które wywołują niesmak. Jest to cechą zarówno pozytywną, jak i negatywną – to zależy od preferencji posiadacza książki. Warto podkreślić jednak, że sposoby pozbywania się ofiar oraz rzeczy, które się z nimi dzieją pokazują, iż pisarzowi nadal nie brakuje wyobraźni.

Skąd tyle morderstw w opowiadaniu? Otóż Grzegorz trafił do szkoły policyjnej, a następnie został stróżem prawa. Pokierował swoim życiem tak, że jego zasługi zostały docenione, a on sam dostał sprawę „Krwawego Steve’a”. Jeśli Steven jest imieniem Wam znanym, to z pewnością macie za sobą lekturę „Narodzin zła”. W „O Tym, który raz już umarł” można znaleźć kontynuację historii stworzonej w debiucie literackim pisarza, jak i wiele uśmieszków i nawiązań do tejże pozycji. Poznanie dalszych losów bohatera z pierwszej części jest najważniejszym powodem, aby sięgnąć po najnowsze dzieło Dawida Waszaka.

Książka wydana przez Warszawską Firmę Wydawniczą liczy 98 stron, czyli nieco więcej od poprzedniczki, ale wciąż zbyt mało, aby majestatycznie siedzieć na półce i cieszyć oko swym grzbietem. Z tego powodu ciężko mówić o niej bez zbyt wielkiego zdradzania fabuły. Jeśli brzydzicie się spoilerów i uwielbiacie być zaskakiwani, to przejdźcie do kolejnego akapitu. W obu dziełach pisarza z Jarocina możemy znaleźć podobne zagrywki: główni bohaterowie w związku ze swymi zbrodniami mają problemy z psychiką. Objawia się to na szczęście w inny sposób, więc autor nie powiela schematów, ale już nie zaskoczy czytelnika tak samo jak za pierwszym razem. W dodatku można odnieść wrażenie, że fakty stworzone przez młodego twórcę są nieco nagięte, aby pasowały do całości. Wszystko jest możliwe, lecz chwilami trochę nieprawdopodobne, krótko mówiąc: momentami idzie zbyt gładko. Trudno uwierzyć w takie wydarzenia.

Druga pozycja napisana przez Dawida Waszaka w porównaniu do pierwszej wydaje się słabsza. Jest jednak sposób, aby naprawić wszelkie minusy: otóż przygody z dziełami pisarza można rozpocząć od najnowszego tytułu. Wtedy „Narodziny zła” stają się ciekawym dopowiedzeniem do „O Tym, który raz już umarł”, a pierwsza książka autora będzie lepiej się broniła, ponieważ chwilami wręcz zwala z nóg.

Za projekt okładki zdobiącej opowiadanie odpowiada Krzysztof Krawiec. Jest ona bardzo ciekawa i warto czytać, aby dowiedzieć się do czego jest nawiązaniem. Z pewnością zainteresuje tych, którzy oceniają książkę także po zdobiącej ją grafice. Niestety można mieć pewne uwagi do korekty: zdarzają się częste powtórzenia kłujące nieco w oczy. Nie psuje to doznań z lektury, ale jest zauważalne.

„O Tym, który raz już umarł” jest pozycją obowiązkową jeśli miało się styczność z lekturą „Narodzin zła”. Dawid Waszak nieco stracił swój impet, który nadał mu debiut, lecz w dalszym ciągu prowadzi czytelnika do finału poprzez zbrodnie, problemy z psychiką i alkoholizm. W mniejszym lub większym stopniu wykorzystuje zagrania, po które sięgnął w swoim pierwszym dziele, lecz na szczęście nie kopiuje. Mimo to książkę czyta się lekko i przyjemnie. 24 złote jest ceną, którą warto zapłacić, aby poznać zakończenie śledztwa związanego z „Krwawym Stevem”.

Ocena: 3/5

Dyskusja