Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Rzecz o wyznaczaniu granic poznania – recenzja „Ad infinitum”

Dobre powieści charakteryzują się tym, że stawiają przed czytelnikiem wyzwania intelektualne, dotyczące jego samego. Efekt ten udało się osiągnąć Michałowi Protasiukowi w „Ad infinitum”. Element narracyjny w powieści to tylko metoda dojścia do celu, którym jest zburzenie poczucia komfortu u odbiorcy i wywołanie dysonansu poznawczego. Pytanie o strukturę rzeczywistości, postawione na równi z pytaniem o istotę człowieczeństwa, zmusza czytelnika do interakcji.

Fabuła powieści biegnie dwutorowo. Po pierwsze, czytelnik poznaje perypetie rodzinne Tomasza – mężczyzny w średnim wieku, który przez wzgląd na młodą kochankę rozwodzi się z żoną. Jego plany ulegają zmianie, gdy ktoś porywa jego autystyczną córkę. Pod wpływem impulsu Tomasz rusza w świat, chcąc wyśledzić sprawcę.
Drugim wątkiem jest historia starego profesora fizyki, który w rozmowie z uzdolnionym studentem opowiada historię swojego życia. Ma przy tym naprawdę dużo do opowiedzenia – począwszy od swojej idée fixee, zasady przyczynowości w fizyce, poprzez współpracę z CIA, a skończywszy na zaangażowaniu w ruch ortodoksyjnego środowiska żydowskiego.

Powieść Protasiuka gatunkowo należy zaklasyfikować jako thriller, jednak to nie akcja, a element naukowy zasługuje na specjalną uwagę. Autor „Ad infinitum” w intrygujący sposób pokazuje spór, jaki toczy się wokół nowoczesnych koncepcji fizycznych, zwłaszcza dotyczących teorii wszystkiego. Jak sugeruje tytuł powieści, w nieskończoność mogą trwać debaty o tym, jak zbudowany jest Wszechświat. Najbardziej intrygujące pytanie, które autor wprost zadaje, brzmi: czy ludzki umysł jest w stanie przeniknąć strukturę rzeczywistości, poznać ją i opisać? Koncepcja odpowiedzi, zaproponowana w powieści, jest niewątpliwie intrygująca.

Innym elementem konstrukcyjnym powieści, któremu warto poświęcić uwagę, jest psychologia bohaterów. Na tym polu występuje wyraźny rozdźwięk pomiędzy głównymi wątkami narracji. Postać starego profesora jest dopracowana, a jego działania są zgodne z logiką, podpartą przeżyciami postaci. Obraz tego człowieka jest spójny – zmiany w jego życiu wpływają na sposób zachowania. Historia profesora, choć składa się głównie z retrospekcji, jest głównym czynnikiem, który łączy szpiegowską akcję z teoriami naukowymi.

Inaczej rzecz ma się z Tomaszem. Do pewnego momentu jego historia jest prawdopodobna. Działania mężczyzny można wywodzić z ciężkich przeżyć, rozczarowań i zwyczajnej nudy. Jednak po chwili obraz ten przestaje być wiarygodny. Na gładkiej powierzchni fabuły widać coraz więcej grubych szwów, które maskują niedopracowanie powieści. Postać Tomasza ma do odegrania inną rolę niż profesor. Jego zadaniem jest pokazanie sylwetki niedoskonałego człowieka, z jego słabostkami i motywacją, którego dusza składa się z różnych odcieni szarości. Sam pomysł na takie rozłożenie ciężaru powieści był świetny, jednak w którymś momencie autor popełnił błąd, który poskutkował fatalnym zakończeniem.

Głównym grzechem Michała Protasiuka w tej, skądinąd naprawdę dobrej powieści jest ucięcie wszystkich pieczołowicie rozwijanych wątków poprzez deus ex machina. W tym kontekście lektura jest rozczarowująca. Humorystycznie można by ten zabieg tłumaczyć wyrzeczeniem się literackiej zasady przyczynowości. „Ad infinitum” na tym jednak traci, w przeciwieństwie do współczesnej fizykii, której nowe, nieprzyczynowe teorie dodają tylko uroku. Niemniej najnowsza powieść Michała Protasiuka zdecydowanie zasługuje na uwagę – w ogólności jest nie tylko interesującą rozrywką, ale też wartościową pożywką dla ciekawskiego umysłu.

Dyskusja