Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Ciężka jest dola pasterza – recenzja gry pt. „Wilki i owce”

Życie rolnika nie jest łatwe. Nieważne, czy sadzimy zboże, czy hodujemy owce, zawsze jakieś paskudne zwierzęta z lasu chcą nam odebrać okupione ciężką pracą plony. Staramy się przed nimi ochronić, jednak nigdy nie wiadomo, czy jakiś szkodnik nie okaże się sprytniejszy. Budujemy ogrodzenia, zatrudniamy myśliwych, a zagrożeń nadal bez liku.

Obrazek

Ciężka jest dola pasterza

W grze „Wilki i owce” gracze wcielają się w role pasterzy, których praca polega na hodowaniu owiec. Ich zadanie jest jasne – kto zbuduje największą zagrodę z najliczniejszym stadem, wygrywa grę. Nie będzie to takie proste, ponieważ inni rolnicy będą psuli owoce naszej pracy przeszkadzając w wykonaniu planów, rozbudowując ogrodzenia w dziwny i niekontrolowany sposób lub szczując nasze stado wilkami. Oczywiście my sami nie pozostaniemy im dłużni.

Obrazek

Na początku gry każdy z graczy losuje kolor owiec, które będą jego stadem. Mimo, że w trakcie rozgrywki stosunkowo łatwo domyślić się, komu zależy na konkretnej barwie owcy, tę informację powinno zachować się dla siebie. Wszyscy rolnicy dysponują również paroma płytkami przedstawiającymi wycinek wsi – ogrodzenie zawierające barany, kawałek gospodarstwa czy las. W swojej turze należy dołożyć jeden z kafelków tak, by pasował do wcześniej umieszczonych na planszy elementów. Oczywiście robimy to w ten sposób, by nasze stado rosło, jednocześnie zostawiając sobie szansę na ukończenie ogrodzenia (na koniec gry brane są pod uwagę tylko zamknięte zagrody) lub psujemy plany przeciwnikom. Można to zrobić na wiele sposobów – ustawiając klocki tak, by nie mieli szans na ukończenie swojego stada, albo też przedwcześnie je zamykając, co sprawi, że będzie małe i nie będzie stanowiło liczącej się siły podczas liczenia punktów. Po ułożeniu swojego kafelka dobieramy nowy, lecz jeśli uda nam się dopasować więcej niż jeden bok do już istniejącej układanki, będziemy mieli prawo dobrać ich odpowiednio więcej. Dzięki temu w kolejnych ruchach dysponujemy większym wyborem i zwiększamy swoje szanse na zwycięstwo. Gra toczy się do momentu, kiedy graczom skończą się kafelki na ręku.

Obrazek

Nie wszystko jest jednak takie wesołe – w woreczku znajdują się również kafelki z wilkami. Jeśli któryś z graczy umieści w lesie wilka, wszystkie pastwiska stykające się z tym lasem są zagrożone przez drapieżnika i przestają się liczyć w ostatecznym rozrachunku. Gracza może uratować klocek przedstawiający myśliwego, którego umieszczamy na planszy, by upolował wilka i sytuacja wróciła do normy.

Obrazek

Melioracja czyli… utrudnienia?

Najnowsza edycja „Wilków i owiec” zawiera również dodatek „Grube ryby”. Są to kafelki przedstawiające elementy stawów, w których pływają ryby. Stanowią one kolejne wzbogacenie gry, gdyż stawy będąc dobrem wspólnym powiększają sąsiednie pastwiska. Jeśli gracz dysponuje dwoma zamkniętymi zagrodami stykającymi się z jednym zbiornikiem wodnym, zamieniają się one w jedną większą całość. Tak samo pogłowie pastwiska, które graniczy z jeziorkiem składa się z liczby owiec oraz ryb znajdujących się w wodzie. W akwenie możemy również umieścić rybaka, który (na podobieństwo wilka) sprawia, że ryby w danym stawie przestają się liczyć. Do walki z rybakiem rusza jednak straż rybacka, która przegania kłusownika i ryby znów mogą spokojnie pływać powiększając tym samym nasz urobek.

Obrazek

Barany nie dla wszystkich

Gra „Wilki i owce” jest z założenia skierowana do dzieci. Zapewni im długie godziny świetnej zabawy, która nie dość, że zajmie czas, to jeszcze nauczy logicznego myślenia i planowania. Pomimo, że nie jest to gra edukacyjna, potrafi pobudzić szare komórki i świetnie oddaje ideę znaną nam z komiksów o Tytusie, czyli „bawiąc uczy, ucząc bawi”. O dziwo nie tylko najmłodsi będą zachwyceni tą grą. Dorośli również znajdą przyjemność knując podłe posunięcia wobec swoich przeciwników. Co prawda dojrzały gracz będzie zapewne używał zupełnie innych strategii niż ciekawy świata szkrab, jednak obaj z zaciekawieniem sięgną po tę grę.

Obrazek

„Wilki i owce” doczekały się przyzwoitego wydania w wersji polskiej – twarde kafelki, które łatwo rozkłada się na stole czy innym twardym obiekcie, woreczek by je pomieścić oraz pudełko zapewniają nie tylko dobrą rozgrywkę, ale również wygodę przenoszenia i przechowywania. Jedynym mankamentem jest troszkę różniący się kolor wydruku na kafelkach z dodatku, przez co rozłożona wieś wygląda dość specyficznie z trawą imitującą stadion piłkarski. Nie jest to jednak duża wada, która miałaby jakikolwiek wpływ na rozgrywkę.

Wysoka grywalność, przyzwoite wykonanie i prosty, acz wciągający pomysł stawiają „Wilki i owce” na wysokiej półce gier dla dzieci, aczkolwiek osobiście muszę przyznać, że partie z dorosłymi nie pozostawiają wątpliwości, że jest to gra dla każdego. Dlatego zachęcam do gry i zostania pasterzem!

Dyskusja