Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Krwawy debiut – recenzja „Krwawy umysł”

Spoglądając na okładkę „Krwawego umysłu”, można by przypuszczać, że na łamach książki zawarta jest wstrząsająca i brutalna opowieść grozy. Zdobiąca tom ilustracja, będąca dziełem Pauliny Radomskiej-Skierkowskiej, mogłaby przerazić niejednego, co wrażliwszego eksploratora księgarnianych półek. W rzeczywistości jednak debiutanckiemu dziełu Adriana Zawadzkiego do klasycznego horroru jest bardzo daleko. Powieść, którą nam proponuje, trudno tak naprawdę sklasyfikować w obrębie jednego, konkretnego gatunku.

Bohaterowie powieści są członkami trzeciego pokolenia tajnej organizacji eXst eXiste. Realici, bo tak siebie nazywają, to ludzie rozmawiający, starający się nieustannie poszerzać swoje horyzonty, dyskutujący o religii, życiu, czy śmierci. Mogłoby się wydawać, że stowarzyszenie nosi znamiona sekty, jednak w eXst nikt nikomu nie narzuca systemu wartości i sposobu wyznawania wiary. Organizacja posiada jednak pewną hierarchię, tradycje i ceremoniały. W praktyce, centrum egzystencji wielu członków eXst eXiste stanowią hedonistyczne uciechy, z perwersyjnym seksem i mocnymi używkami na czele. Stowarzyszenie jednak funkcjonuje… do momentu, gdy w jego szeregi wkrada się Krwawy Umysł – nieposkromione, nieznane zło, które zaczyna niszczyć życie jego młodych członków.

W czasach, kiedy powszechną bolączką literatury popularnej są przerosty formy nad treścią, „Krwawy umysł” przynosi w tym aspekcie pewną odmianę. Debiutancka powieść Adriana Zawadzkiego z pewnością nie da się określić jako literatura rozrywkowa. Wydaje się, że ambicje młodego autora wykraczały znacznie dalej, i to raczej ukryte na kartach książki morały, płynące z fabuły przesłania wychodzą tu na pierwszy plan. Zawadzki wciąga odbiorcę w grę w ukryte znaczenia, dość zręcznie posługując się symboliką. Autor dotyka na łamach powieści wielu istotnych kwestii i problemów. Znalazło się miejsce na przemyślenia i refleksje związane z wiarą, jak i wykonywaniem posługi kapłańskiej przez duchownych. Między wersami wyczytać można pewne spostrzeżenia na temat kondycji moralnej współczesnych, ich podejścia do tak istotnych spraw, jak duchowość, czy seksualność, a wszystko to odbywa się w poetyce snu, na jego pograniczu z rzeczywistością. Sam autor przyznaje, że zamierzał zamknąć w książce „obserwowane zjawiska współczesnego świata” i wciągnąć czytelnika w podróż w głąb ludzkiej psychiki.

Chociaż wszystko to może brzmieć całkiem zachęcająco, powieść nie jest pozbawiona wad. Przede wszystkim, konstrukcja fabularna, mimo, że zamknięta w kompozycji klamrowej, jest chaotyczna. Poszczególne elementy układanki dość późno zaczynają się składać w spójną całość i chociaż w miarę lektury opowiedziana tu historia zdradza przed czytelnikiem swoje tajemnice, to przez dłuższy czas odbiorca pozostaje nieświadomy tego, po co wspomniana wcześniej symbolika snów, dlaczego niektórzy bohaterowie noszą imiona niczym antyczni herosi, czy wreszcie – jak interpretować otwierającą powieść, niezwykle drastyczną scenę. Czytelnicy lubujący się w klasycznej formie opowieści, ze standardowym wstępem, szeregiem tradycyjnie rozwijających się i kończących wątków, oraz klarownym zakończeniem mogą czuć się ostrzeżeni. Tutaj tego nie znajdą.

Adrian Zawadzki nie zamierza poprzestać na „Krwawym umyśle” i szykuje już dla czytelników kontynuację swojej debiutanckiej powieści. Póki co, Novae Res zaprezentowało nam jednak pierwszą część z cyklu o Realitach. Przyznać trzeba, że jest to próba ambitna, a autor poprzeczkę postawił sobie bardzo wysoko. „Krwawy umysł” to swoisty tekst-układanka, w zamierzeniu twórcy mający dać czytelnikowi coś więcej, niż tylko niezobowiązujące czytadło na wiosenne popołudnie. Powieść dla tych, którzy szukają oryginalnych, literackich doświadczeń. Książkowi tradycjonaliści będą się jednak przy niej męczyć.

Ocena: 3/5

Dyskusja