Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Nie taki bunt straszny, jak go malowali – recenzja „Buntowniczka”

Po kilkuset latach podboju kosmosu, wyniszczającej wojnie z obcą rasą i po setkach lat politycznych intryg ludzie stworzyli imperium składające się z niemal siedmiuset planet, które egzystują w pokoju. Niestety rosnące różnice gospodarcze powodują rozwarstwienie oraz coraz większe różnice pomiędzy stronnictwami popierającymi co większe i znaczniejsze planety. Jednym z takich światów jest Wardhaven – to tutaj znajduje się drugi najpotężniejszy ośrodek gospodarczy zaraz po starej Ziemi. I mimo, że władający od pokoleń planetą ród Longknife dąży do pokoju i wzajemnej współpracy, może zostać pozbawiony wyboru i być zmuszonym do poprowadzenia wspólnoty ziemskiej do rozłamu i konfliktu na wielką skalę.

Najmłodszą przedstawicielką rodziny Longknife jest Kris, która chcąc osiągnąć coś w życiu dzięki swoim umiejętnościom, a nie samemu nazwisku, zaciąga się do kosmicznej floty. Jako zaangażowana i oddana pani oficer potrafi sobie zjednać sympatię żołnierzy, choć jej postępowe metody działania nie zyskują jej fanów wśród starszych, konserwatywnych oficerów. Już na samym początku kariery pod jej rozkazami znajdzie się mały oddział marines, którzy mają za zadanie odbić z rąk przestępców dziewczynkę porwaną dla okupu. Nie będzie to łatwe zadanie, gdyż w poprzednich dniach doszło do kilku prób odbicia zakładniczki, jednak wszystkie zakończyły się porażkami i straty ponosiły tylko siły policyjne. Porywacze dysponują bowiem zadziwiająco nowoczesnym sprzętem i zaawansowaną technologicznie bronią. Czy młoda pani oficer poradzi sobie z zadaniem i odpowiedzialnością? I jakie wynikną z tego problemy?

Kris na początku swojej kariery będzie wystawiona na wiele prób, a jej niepokorny charakter wielokrotnie wpakuje ją w poważne problemy. Od błahych, aż do wyborów, które mogą zadecydować o dalszych losach całej galaktyki. To dość potężne brzemię, nawet jak na członka rodu Longknife. „Buntowniczka” jest książką wypełnioną sporą dozą akcji oraz moralnych rozterek głównej bohaterki. Poznamy tutaj wielu komandosów, którzy nie lubią używać broni i wstąpili do wojska by szerzyć idee pacyfistyczne, uczciwych polityków myślących tylko o dobrze ogółu oraz oficerów, którzy ponad rozkazami cenią sobie własne zdanie. Nie zabraknie tutaj również akcji na kosmiczną skalę, gdzie jeden okręt, a nawet jedna osoba na pokładzie może powstrzymać lub wywołać wojnę i gdzie jeden strzał z małej korwety może spektakularnie zniszczyć wielki pancernik. Czy wspomniałem, że największe działa są obsługiwane przez osobę, która jednocześnie bierze udział w misjach bojowych oraz zajmuje się zaopatrzeniem oraz przebudową okrętu? Cóż, za kilka wieków doczekamy się naprawdę wybitnych i zdolnych osób.

Mimo tego typu absurdów tekst czyta się miło i przyjemnie. Jest to lekkie czytadło z gatunku battle SF, które może być przerywnikiem pomiędzy innymi, poważniejszymi powieściami. Scenografia zmienia się z rozdziału na rozdział, a losy rzucają Kris z planety na planetę, z kosmosu w wielkie błoto i od akcji bojowej do badania wulkanu. Na pewno trudno się tutaj nudzić, a dość swobodne traktowanie powagi przez autora sprawia, że czytelnik w większości przypadków nie wie, co go czeka dalej. Oczywiście oprócz tego, że Kris dokona jedynego słusznego wyboru i ocali sytuację.

Mike Shepherd to uznany autor, którego niemal cała kariera związana jest z rodem Longknife. Rozpoczął ją w dość zaawansowanym wieku i bez większego doświadczenia, jednak jego książki zostały potraktowane ciepło przez fanów, co pozwoliło mu stworzyć wiele powieści dotyczących wojen w kosmosie (sama seria o Kris Longknife w chwili obecnej składa się z jedenastu części, aczkolwiek planowane są jeszcze minimalnie trzy). Jedno z jego pierwszych opowiadań zostało nominowane do nagrody Nebula dla najlepszego opowiadania. Na polskim rynku „Buntowniczka” jest pierwszym dziełem Sheperda.

Jeśli zatem nie szukacie ambitnej lektury, a przyjemnego pożeracza czasu, żeby oderwać się od problemów codzienności bez zbytniego nadwyrężania szarych komórek, Kris Longknife prawdopodobnie zapewni Wam dobrą rozrywkę i spowoduje uśmiech na twarzy. Niestety wielbiciele skomplikowanej fabuły, przemyślanych intryg i wciągających opisów nieznanych światów mogą się troszkę zawieść.

Ocena: 2/5

Dyskusja