Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Powstały z gliny – recenzja „Kabalista z Pragi”

Europejscy Żydzi cierpieli z powodu prześladowań jeszcze na długo przed rozpętaniem przez Niemców Holokaustu. Choć w wielu uprzedzeniach i stereotypach na ogół tkwi ziarno prawdy, przyznać trzeba, że na naród ten częstokroć spadały niezasłużone represje. W powieści „Kabalista z Pragi” autorstwa Marka Haltera, Żydzi znajdują jednak sposób, by zapewnić bezpieczeństwo swoim pobratymcom.

Akcja książki przenosi nas do szesnastowiecznej Pragi. Zamieszkujący stolicę dzisiejszych Czech Żydzi zamieszkują odseparowane od chrześcijańskich domostw getta. Dopóki władzę w kraju sprawował cesarz Maksymilian II Habsburg, dzieci Abrahama żyły we względnym bezpieczeństwie, ale odkąd państwem włada Rudolf, nie zaznają spokoju. Mieszkańcy chętnie obwiniają ich o wszelkie doznawane nieszczęścia i niepowodzenia. W obawie przed pogromami, jeden z praskich żydowskich mędrców, Maharal, powołuje do istnienia mitycznego Golema, istotę z błota, dysponującą niezwykłą siłą, a powstałą jedynie dzięki mocy Słowa. W zamierzeniu stwórcy, Golem ma chronić Żydów przed atakami ze strony chrześcijan. Nie mija jednak wiele czasu, a mieszkańcy getta przekonają się, że owoce pradawnej żydowskiej magii są tak samo imponujące, jak i niebezpieczne.

Autor „Kabalisty z Pragi”, Marek Halter, jest polsko-francuskim pisarzem żydowskiego pochodzenia. Polscy czytelnicy z jego twórczością mogli zetknąć się wcześniej chociażby przy okazji lektury takich powieści, jak „Ewangelia według Marii, matki Jezusa”, „Chazarski wiatr”, czy „Królowa Saby”. Warto jednak pamiętać, że poza licznymi dokonaniami na polu literackim, Marek Halter jest uznanym autorytetem w dziedzinie praw człowieka, a także jednym z najaktywniejszych orędowników dialogu polsko-żydowskiego – do jego zasług należy między innymi rozpopularyzowanie wiedzy o działalności Ireny Sendlerowej, czy polskich sióstr zakonnych, które podczas wojny ratowały przed zagładą żydowskie dzieci.

W „Kabaliście z Pragi” wątków polskich jest jednak jak na lekarstwo. Historię poznajemy z perspektywy mieszkańca praskiego getta, Dawida Gansa, znanego hebrajskiego astronoma i historyka. Czytelnik poszukujący w literaturze dynamicznej akcji czy nieoczekiwanych zwrotów fabuły może się rozczarować. Narrator snuje opowieść niespiesznie, dużo miejsca poświęcając na refleksje dotyczące dziejów swoich rodaków i kreśląc przed czytelnikiem namacalną wręcz atmosferę strachu i zaszczucia. Halter nie ustrzegł się jednak błędów. W pewnym miejscu ustami Dawida Gansa stwierdza, że w opisywanym okresie Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego sąsiadowało z Rosją – pomijając niezwykle rozległą przecież w ówczesnym czasie Rzeczpospolitą Obojga Narodów. W przypadku autora związanego tak silnie z Polską jest to poważne niedopatrzenie. Poza tym, wielu czytelników na pewno zrażą częstokroć powtarzane przez głównego bohatera oskarżenia wobec chrześcijan, a zwłaszcza katolickiego kleru, który w powieści Haltera zostaje sprowadzony do roli ciemnej tłuszczy mszczącej się na Żydach za każde doznane nieszczęścia. Tymczasem obraz dzieci Abrahama jest zgoła inny – autor niejednokrotnie podkreśla potęgę tkwiącą w kabale, zwraca też uwagę na mądrość, którą Żydzi przewyższają gojów, na co dowodem miałoby być między innymi szybsze zaakceptowanie przez nich teorii heliocentrycznej. Halter nie jest jednak wobec nich bezkrytyczny. Wręcz przeciwnie: koniec końców, mieszkańcy praskiego getta nie doceniają daru, jakim jest dla nich powstanie Golema i prędko próbują wykorzystać jego istnienie do własnych, partykularnych potrzeb, wbrew jego pierwotnemu powołaniu. Tylko jedna osoba, Ewa, córka Maharala, zdaje się dostrzegać w kreaturze coś więcej, niż tylko kilka ton ożywionej gliny.

Postać Ewy – niezwykle wrażliwej, uczuciowej, ale i niezwykle ciekawej świata młodej Żydówki – zdecydowanie nadaje powieści kolorytu. Wbrew tradycji, pobiera ona nauki wespół z żydowskimi chłopcami, przykuwając uwagę głównego bohatera. I choć Gans zdaje sobie sprawę, że Ewę przyrzeczono już innemu mężczyźnie, rodzi się w nim uczucie, które jest jednym z głównych, i zdecydowanie najciekawszych wątków „Kabalisty z Pragi”. Tym, co na pewno spodoba się koneserom literatury, jest intrygujące, nieco przewrotne zakończenie. Obrotu, jaki przybierają sprawy tuż przed ostatnimi kartkami, nie sposób się spodziewać, a interpretacja całej historii związanej z Golemem, przedstawiona w epilogu, jest co najmniej ciekawa i warta zastanowienia.

Docierając do końca książki, żaden czytelnik nie będzie miał poczucia straconego czasu. Wprawdzie „Kabaliście z Pragi” daleko do literatury wybitnej, nie dającej zapomnieć o sobie jeszcze przez długi czas po przeczytaniu, jednak sięgnięcie po nią nie przysporzy rozczarowań. Zwłaszcza, jeśli jest się zainteresowanym kulturą żydowską, bądź okresem historycznym, w którym toczy się akcja książki.

Ocena: 3.5/5

Dyskusja