Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Tylko dla fanów Taniguchiego – recenzja „Zoo zimą”

Jiro Taniguchi znany polskim czytelnikom jako autor „Wędrowca z tundry”, przedstawia kolejną opowieść swojego autorstwa „Zoo zimą”. Jest to historia niespełna dwudziestoletniego chłopaka, który przeniósł się właśnie z prowincji do Tokio.

Ma ambicje artystyczne, które rozwija w przerwach pomiędzy pracą – udaje się do zoo, aby tam w spokoju szkicować. Chciałby pracować w dziale projektów, jednak w typowej korporacyjnej firmie, gdzie wiele zależy od układów, awans nie jest rzeczą łatwą. Pewnego dnia spotyka swojego kolegę z czasów szkolnych, ten zaś wiedząc, że Mistuo lubi i umie rysować, mimochodem wspomina, że zna pewnego autora mang, który akurat poszukuje asystenta. Tam zaczyna doskonalić swoje umiejętności i poznaje arkana tworzenia mangi. Dzięki temu odkrywa swoje życiowe powołanie. Praca momentami wydaje się rutynowa i żmudna, jednak główny bohater pod okiem mistrza rozwija skrzydła i podejmuje najważniejszą decyzje w swoim życiu – postanawia stworzyć własną mangę. Wszystko zaczyna być piękną opowieścią, aż do przyjazdy brata, który ma zamiar sprowadzić Mitsuo do domu, co jest pretekstem do szczerej braterskiej rozmowy, ujawniającej panujące pomiędzy nimi relacje. Życie w tak wielkim mieście jak Tokio przynosi głównemu bohaterowi nowe doświadczenia, dzięki czemu wkracza w dorosłość, uczy się jak to jest żyć na własną rękę. Przeżywa również swoją pierwszą miłość. Jak potoczą się dalsze losy utalentowanego Mistuo, to już każdy, kto sięgnie po ten tytuł, sam się przekona.

„Zoo zimą” to obyczajowa opowieść ukazująca codzienne życie, dlatego momentami może wydawać się nudna. Opowiada jednak o ważnych wydarzenia w życiu młodego człowieka. Mówi w sposób prosty, delikatny a zarazem naturalny, a obserwacje autora bardzo często są niezwykle trafne. Być może jest to związane z tym, że czerpał je z własnego doświadczenia. Bohaterowie tej lektury są przedstawieni jako postacie z krwi i kości, dzięki czemu są tak bardzo zwyczajni, że stają się bohaterami uniwersalnymi, co niejednokrotnie jest trudne do uzyskania. Komiks ukazuje jak ważną rzeczą dla młodego człowieka jest samorealizacja, pomoc ze strony przyjaciół czy miłość.

Z pewnej strony denerwująca jest maniera rysownika Jiro Taniguchuego. Jest on perfekcjonistą, ale z czasem jest to przegięte w drugą stronę. Można odnieść wrażenie, że tworzy coś, co można nazwać sztuką dla sztuki. Dopracowane w każdym detalu i szczególe kadry cieszą oko, ale sprawiają jednocześnie wrażenie, jakby autor chciał coś zamaskować. Niejednokrotnie można dostrzec przerost formy nad treścią. Taniguchi stara się poprzez rysunki ukryć mała interesującą historię. Na samym początku robią one wrażenie, jednak po pewnym czasie przyzwyczajamy się do nich i zaczynamy dopatrywać się czegoś więcej. Trzeba jednak przyznać, że kreska w „Zoo zimą” jest bardzo profesjonalna, wypełniona architektonicznymi detalami oraz dużą dozą szczegółów. Można zadać sobie pytanie, ile w tym jest pracy samego autora, a ile wkładu w tę opowieść mieli jego asystenci.

Za polskie wydanie odpowiada Hanami. Trzyma poziom wydawniczy innych tytułów, które pojawiły się dzięki temu wydawnictwu. Nadal jednak jest używany kredowy papier, co w mangach jest uważane za niepotrzebny luksus, ale Hanami uznało, że tak jest dobrze. Jakość tłumaczenia, za które jest odpowiedzialny Radosław Bolałek, stoi również na dobrym poziomie. Ciekawostką jest dodanie dialektów z różnych części Japonii, tym razem zaznaczonych w postaci kursywy. Warto również zwrócić uwagę na okładkę, która przyciąga wzrok, zwłaszcza swoimi kolorami. Zabawne jest oznaczenie „Dla dorosłych”, które jest zdecydowanie niepotrzebne. W mandze nie ma nic, co mogło by zbulwersować rodzica młodego czytelnika. „Zoo zimą” to tytuł skierowany do szesnasto-siedemnastolatków, którzy właśnie poszukują swojej drogi w życiu. W Polsce opowieść będzie odebrana jako kolejna opowieść o specyfice Japonii.

„Zoo zimą” jest skierowane przede wszystkim do entuzjastów twórczości Jiro Taniguchiego. Niestety, na tle innych tytułów tego autora obecnych na naszym rynku, ten wypada najgorzej. Największym plusem są zdecydowanie rysunki i rzeczy, na które autor zwraca szczególną uwagę – rodzina, miłość, przyjaźń i pasja. Oceniając obyczajowość i relacje pomiędzy bohaterami to historia się broni. Jeżeli ktoś jest zainteresowany powstawaniem mang, zapewne znajdzie tu coś dla siebie. Natomiast rozczarowani będą czytelnicy liczący na zajmującą i ciekawą opowieść. Patrząc na dorobek autora warto sięgnąć po jego inne tytuły, a „Zoo zimą” uznać jako kolekcjonerski smaczek, który powinien być na półce fanów Taniguchiego.

Dyskusja