Wpis archiwalny. Ten artykuł został automatycznie zaimportowany z poprzedniej wersji Bestiariusza. Proszę daj nam znać jeżeli coś z nim jest nie tak.

Cudowny komiks o Cudownych – recenzja „Marvels”

Wytwory ze stajni Marvela od lat wpływają na kulturę popularną na całym świecie. Nie tylko komiksy, ale oparte na nich filmy, zabawki z superbohaterami, zeszyty, plakati i inne przedmioty opatrzone logo Spider-mana, maską Iron-mana lub tarczą Kapitana Ameryki są obecne w niemal każdym domu, a który mały chłopczyk nie chciałby kiedyś być podobny do swojego ulubionego bohatera? Jak jednak powstali herosi i jak zmieniali się przez lata? Niewielu zna początki ich dziejów i jeszcze bardziej nieliczni wiedzą, kto był pierwszym superbohaterem.

Komiks „Marvels” wedle scenariusza Kurta Busieka opisuje świat oczami Phila Sheldona, fotografa, który w latach czterdziestych rozpoczynał swoją karierę. W tym samym czasie pojawili się również pierwsi bohaterowie, a nazwsko Sheldona dość szybko zaczęło kojarzyć się z najlepszymi zdjęciami półbogów ubranych w trykoty. Widzimy rozwijający się świat, jednak rozwija się on wraz z żyjącymi w nim postaciami. Busiek stworzył niezwykle spójny scenariusz, którego ciąg fabularny jest zgodny z rozwojemy uniwersum Marvela na kartach komiksów. Autor prześledził kolejność pojawiania się bohaterów, zaobserwował kolejne epoki w dziejach komiksu amerykańskiego i charakteryzujące je cechy i stworzył historię, na której kartach świat realny przenika się z wymyśloną historią. Jest to wyczyn niezwykły, pod tym względem, że nowi fani komiksu moga poznać historię i pochodzenie swoich pupili, natomiast stare komiksowe wygi zachwycą się mnogością smaczków i odwołań do zdarzeń sprzed kilkudziesięciu lat.

Będziemy obserwowali początkowy strach przed nadnaturalnymi istotami, potem nadzieję, kiedy pojawili się tacy ludzie jak Kapitan Ameryka, następnie epokę schyłku popularności aż do jej ponownego wybuchu po uratowaniu świata przez nowopowstałą grupę Fantastyczną Czwórkę. Z czasem przychodzi etap rozrywki ze Spider-manem, a następnie strach przed mutantami. Niezwykłość scenariusza oraz jego zasięg, a przede wszystkim ukazanie bohaterów z punktu widzenia zwykłego człowieka, który przez lata zastanawiał się, czy są oni zbawieniem dla ludzkości, czy tylko przeszkodą i zagrożeniem są niewątpliwymi zaletami tego komiksu.

Wszystko to podkreślone przez genialne rysunki Alexa Rossa, który w niemal fotograficzny sposób ukazał zmieniające się realia oraz nadał niezwykłym postaciom zwykły wygląd. Odpowiednio zmieniając kolorystykę oraz sposób nakładania barw steruje uczuciami czytelnika. Bo czy w okresie obawy przed mutantami może być coś straszniejszego niż wyłaniający się z dymu Cyclops ze swoim świecącym laserowym światłem okiem?

„Marvels” jest komiksem niezwykłym. W okresie kiedy powstał był istną rewelacją, jednak mimo upływu lat nie zestarzał się ani trochę. Scenariusz bazujący na już i tak przeszłych zdarzeniach, niesamowita grafika i ciekawe łączenie faktów sprawiają, że jest to ewidentnie jeden z najciekawszych komiksów superbohaterskich wszechczasów. Może Kurt Busiek ustępuje absolutnemu mistrzowi Alanowi Mooorowi z jego „Strażnikami”, jednak może z dumnie podniesioną głową stanąć za jego plecami i pokazać, że komiks zawierający się w standardowym uniwersum wypełnionym superistotami również może być pożywką zarówno dla intelektu, jak i zmysłu estetycznego czytelnika.

Niewątpliwie komiks znajduje się na podium najlepszych dzieł Wielkiej Kolekcji Komiksów Marvela.

Dyskusja